Wracać wciąż do domu Le Guin
Castle Party 2020
Recenzje :

Halford - Resurrection

Judas Priest, Rob Halford, thrash metal, Fight, 2wo, Painkiller, Resurrection, Halford, heavy metal, Roy Z, Bruce Dickinson

Po odejściu z Judas Priest, w szczytowym momencie sławy, o Robie Halfordzie zrobiło się cicho. Wprawdzie powołał do życia thrashowy Fight, który potem przekształcił się w 2wo, ale nie były to zespoły, które porwały tłumy. Wielkie zmartwychwstanie przyszło dopiero w roku 2000, czyli dekadę po epokowym „Painkiller”. Rob wrócił z zespołem działającym pod jego nazwiskiem i płytą „Resurrection”, zapowiadającą nowe otwarcie.

Muzyków do swojego projektu znalazł w Stanach Zjednoczonych i na tą chwilę nie były to znane nazwiska, co właśnie w najbliższej przyszłości miało się zmienić. Bardziej spektakularny był udział, jako producenta, grającego u Bruce’a Dickinsona, Roya Z. Zresztą sam Bruce również wystąpił na albumie, śpiewając wraz z Robem utwór „The One You Love To Hate”. Taki „boski” duet wyszedł oczywiście znakomicie i choćby z tego powodu warto sięgnąć po ten album, choć jest to tylko jeden z wielu powodów.

Halford na swoje zmartwychwstanie wjeżdża chopperem, czego muzyczną ilustracją jest kawałek „Drive”. Rockowa skoczność idzie tu w parze z metalowym sznytem i motocyklowym poczuciem wolności. Wszystko co najlepsze dzieje się jednak od początku. „Resurrection” i „Made In Hell” to najsilniejsze i najbardziej przebojowe pozycje na liście, przy czym ten pierwszy wyróżnia się wokalnie, przede wszystkim wysokotonowym, śpiewnym refrenem, a moc drugiego tkwi głównie w melodyjnych gitarach, choć cały wspominkowy klimat tego utworu udziela się też w gustownych zwrotkach, które porywają świat „from London to L.A.” i „from Sydney to Brazil”. W dalszej części jaśniejszym blaskiem świeci jeszcze, nie mniej przebojowy, „Cyberworld”.

Na drugim biegunie znajduje się przede wszystkim długi i rozwleczony „Silent Screams”, ale także wolniejszy „Slow Down”, bardziej stonowany „Twist”, czy dość ślamazarny „Temptation”. Wszędzie mamy jednak do czynienia z porządnym heavy metalowym graniem i nawet ten płaczliwie rozciągnięty „Silent Scream” ma swój, nabierający ciężkości, moment kulminacyjny. Dużo tu porządnego grania, pancernych riffów, wytwornych solówek, no i oczywiście pełnych pasji wokali. Może nie jest to zbiór samych wielkich hitów, ale całościowo płycie ciężko by było cokolwiek zarzucić. Jest po prostu esencją heavy metalu.

Tracklista:

01. Resurrection
02. Made In Hell
03. Locked And Loaded
04. Night Fall
05. Silent Screams
06. The One You Love To Hate
07. Cyber World
08. Slow Down
09. Twist
10. Temptation
11. Drive
12. Saviour

Wydawca: Metal-Is Records (2000)

Ocena szkolna: 5-

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły