Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Atrox - Orgasm

Atrox dzięki swoim pierwszym trzem płytom jawił mi się jako jeden z ciekawszych i bardziej wartościowych zespołów ostatnich lat. Norwegowie porażali schizofrenicznością swojej awangardy, robiąc to w bardzo oryginalny i nienachalny sposób. Aby jednak coś było dobre, to muszą być pomysły. A co jak ich nie ma? To wtedy gra się ciężej, aby zamaskowac braki.
Niestety takim krążkiem jak "Orgasm" - cięższym od poprzedniczek dużo mniej pomysłowym. Gdzieś zniknął ten duszny i klaustrofobiczny klimat znany choćby z "Contentum". Atrox na swoim czwartym pełnym wydawnictwie usiłuje grać bardziej technicznie, ale jednocześnie chce przy pomocy tych samych środków co dotychczas osiągnąć lepszy efekt. Niestety brzmi to dość nieporadnie, bezpomysłowo, a zespół wyraźnie stracił swój największy atut - oryginalność. W końcu niejeden zespół gra nowoczesne riffy i nie ucieka od shreddingu. Pewnym novum są także melodie, niemal żywcem wyjęte z twórczości zespołów, w których anemiczna mimoza pręży się za mikrofonem.

Co z tego, że "Orgasm" jest bardziej chwytliwy, bardziej przyswajalny, a zarazem bardziej techniczny niż dotychczas, skoro nie brzmi to świeżo, a same utwory niewiele różnią się od siebie. Oczywiście nadal wierzę w talent zespołu, ale jednak nie sądzę, aby ta płyta, byłą częstym bywalcem mojej playlisty.

Tracklista:

01. Methods Of Survival
02. Flesh City
03. Heartquake
04. Burning Bridges
05. This Vigil
06. Tentacles
07. Secondhand Traumas
08. Pre-Sense

Wydawca: Code 666 Records (2003)
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły