Ohlsson
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Iron Maiden - Somewhere In Time

Poweslave, Iron Maiden, Somewhere In Time, Bruce Dickinson, heavy metal

Ze starożytnych piramid zdobiących „Poweslave” Iron Maiden odbyło długą drogę w czasie, by na swoim następnym albumie „Somewhere In Time” pojawić się w kosmicznej przyszłości. Eddie ze sfinksa przeistoczył się w robota, a muzycy zrobili sobie zdjęcie na jakimś kosmicznym pojeździe. Czas jest też motywem pierwszego „Caught Somewhere In Time”, ale w dalszej części teksty dotyczą różnych tematów, a na koniec nawet znów wracamy do starożytności.

Z punktu widzenia upływającego czasu należy też interpretować „Wasted Years”. Jest to jeden z najwspanialszych i najbardziej urokliwych przebojów Iron Maiden. Ujmuje nostalgią za przemijającą i spędzoną w trasie młodością, opiewa podróżniczy trud i tęsknotę za minionymi czasami. Ma jednak morał, aby podnieść głowę i cieszyć się z tego co jest teraz. Wyróżnia się chwytliwymi gitarami i niesamowitym śpiewem Bruce’a, który w tym utworze wznosi się na kosmiczne wyżyny swoich możliwości: „So understand…” Coś wspaniałego.

Po takim szlagierze zupełnie nie odstaje jednak „Sea Of Madness”. Tu również refren powala swoją śpiewnością i unosi wysoko do nieba, zresztą nie tylko w przenośni, ale i dosłownie: „Like the eagle and the dove fly so high on wings above…” Te dwa numery to moja ulubiona parka z tego albumu, ale na tym wcale emocje się nie kończą. „Heaven Can Wait” nie ma już tak porywającego refrenu, ale za to ma zrobiony pod koncertową publiczkę chórek, ochoczo wyśpiewywany przez fanów na całym świecie. Prosty i melodyjny, idealny do gromkiego nucenia: „Ooo ooooooo ooo…”

„The Loneliness Of The Long Distance Runner” jest szybki i mocny, ale w swojej wymowie przypomina nieco tego samotnego ancient marinera, tym razem jednak przemierzającego lądy, a nie morza. Więcej spokoju jest w rozciągłym i nostalgicznym „Stranger In A Strange Land”, zaś „Deja-Vu” jest znowu szybszym i bardziej melodyjnym gitarowo oraz wokalnie kawałkiem. Numer może mniej znany, ale bardzo fajny, dla mnie jeden z lepszych na płycie. I tak dochodzimy do ostatniej, najdłuższej i najbardziej monumentalnej pozycji, opiewającej historyczne czyny Aleksandra Wielkiego. Utwór zaczyna się jego deklamowanym cytatem, wykonywanym przez Grahama Chapmana, aktora najbardziej znanego z „Latającego Cyrku Monty Pythona”.

A wszystko to jest podane oczywiście w znakomitej oprawie muzycznej. Utwory są długie i przesiąknięte wyśmienitym gitarowym graniem. Rozbudowane fragmenty instrumentalne ciągną się w nich dostatnio, przechodząc z obficie płynących melodii w bujne solówki i z powrotem. Bardzo wyraźnie jest wyeksponowany bas. Cała heavymetalowa orkiestra pracuje na najwyższych obrotach i wydaje z siebie wszystko to co ma w sobie najlepszego. Genialny śpiew Bruce’a dopełnia tego dzieła i współtworzy kolejną doskonałą i wiekopomną płytę w dyskografii wielkiego Iron Maiden.

Tracklista:

01. Caught Somewhere In Time
02. Wasted Years
03. Sea Of Madness
04. Heaven Can Wait
05. The Loneliness Of The Long Distance Runner
06. Stranger In A Strange Land
07. Deja-Vu
08. Alexander The Great

Wydawca: EMI (1986)

Ocena szkolna: 6

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły