Zabawa w chowanego
Lem
Relacje :

Kat & Roman Kostrzewski - Eskulap, Poznań (28.10.2011)

Legenda polskiego metalu po dłuższej przerwie zawitała ponownie do Poznania. "Biało-czarna", ostatnia płyta nagrana z Romanem Kostrzewskim, wydana przez Kata na wiosnę tego roku, okazała się być strzałem w dziesiątkę. Eskulap prawie po brzegi zapełnił się fanami mającymi duży apetyt na heavymetalową ucztę.

Koncert otworzył wielkopolski Bloodthirst. Na pierwszy ogień poszła "Ofiara" z opublikowanej niedawno siarczystej epki "Żądza krwi". Gniewny thrashujący metal w hołdzie wczesnego Sodom, Kreator czy Destroyer 666 przykuł uwagę publiczności, która z przyjemnością poddała się bluźnierczej chłoście. Następnie zespół uderzył numerem "Excommunion" i tytułowym, z pierwszej płyty "Let Him Die". W muzyce Bloodthirst nie ma miejsca na progresywne aranżacje. Jest prosto w mordę, bezpośrednio, szybko i na temat. Jeden intensywny kawałek za drugim. Później  poleciały także "Towards Hellfire" i "Rage of the Dogs" z drugiego longplaya "Sanctity Denied". Nie obyło się też bez "Przeklnij życie", jeszcze jednego ciosu z ostatniej epki oraz numeru-manifestu - "Hateful Antichristian Thrash", kapitalnie oddającego charakter zespołu, którego 40-minutowy set porządnie rozgrzał zgromadzonych.

Kat z Romanem Kostrzewskim oraz Ireneuszem Lothem, dwoma członkami z pierwszego składu, uzupełniony o trzech młodszych muzyków, dał w Poznaniu ponad dwugodzinny, wyczerpujący koncert. Set został poprzeplatany premierowymi kawałkami z tegorocznej płyty oraz z klasykami sprzed lat. Formuła połączenia rutyny ze świeżą krwią tym razem również sprawdziła się znakomicie.

Wokalista przywitany gromką owacją rozpoczął misterium od takich rozpoznawalnych numerów jak "666" czy "Noce szatana" z debiutu Kata, wydanego mniej więcej w tym samym czasie co "Hell Awaits" wiadomo kogo. Pojawiło się także "Szydercze zwierciadło" z 1997 roku, jak skomentował Kostrzewski, z ostatniej płyty wydanej przed rozbiorem zespołu. Potem przyszedł czas na zaprezentowanie nowych kawałków z doskonałej "Biało-czarnej". Rasowe heavymetalowe riffy, świeżość i motoryka, napędzana przygniatającymi bębnami Lotha dały do zrozumienia, że zespół ma przed sobą jeszcze niejedną udaną płytę i nie należy go traktować jak eksponat muzealny. "Maryja omen", "Wolni od klęczenia", "Z boskim zyskiem" czy "Milczy trup" to przebojowe, wpadające w ucho numery, idealnie wypadające na żywo.

Podekscytowana publiczność, skandująca między piosenkami imię charyzmatycznego lidera, równie entuzjastycznie reagowała na nowsze kompozycje, co na kultowe już dziś melodie z przełomowych nagrań jak "Oddech wymarłych światów", "Bastard" czy "...Róże miłości najlepiej przyjmują się na grobach". Bez wątpliwości należy przyznać, że Kat ma swoich oddanych i lojalnych fanów, którzy mimo mniejszej aktywności zespołu w ciągu ostatniej dekady, wciąż o nim pamiętają.

W dalszej części występu pojawiły się "Wierzę", "Ojcze samotni" czy "Delirium tremens". Na koniec zespół uraczył dodatkowo "Łzą dla cieniów minionych". Atmosfera koncertu graniczyła z nastrojem święta. Każdy kolejny numer był przyjmowany z owacją i nieukrywaną radością. Choć przekrój wiekowy był duży, starzy i nowi fani Kata mogli czuć się usatysfakcjonowani. Kat to nie kapela, która ma jeszcze cokolwiek do udowodnienia. Oni nic już nie muszą. W Poznaniu jednak dali z siebie wszystko.

Komentarze
bodzio323332 : JAK TAM WASZE GARDŁA!!! czy to nie było piękne Kto był ten rozumie...
rob1708 : Byłem koncert wspaniały,Romek szalał jak 20latek.Publika dopisała,zreszt...
CrommCruaich : To na żywo da się słuchać nowej płyty? Bo z CD to raczej tortura.
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły