Dodano: 2013-01-04 12:12
| bibunia napisał(a): |
| Cromm dokładnie coś w tym jest :) Pewnie główny problem w tym,ze podzieliliśmy sie na tych mniej i bardziej zmęczonych :) |
e no nie róbmy z siebie już takich zmęczonych życiem emerytów, trochę więcej mrocznej energii, też nie jestem jakimś copiątkowym tancerzem ale na koncert czy na dobrą imprę to parę razy w roku dobrze póść coby nie popaść właśnie w depresję wieku średniego, a na sofce też lubie posiedzieć szczególnie przy dobrych dźwiękach
Dodano: 2013-01-04 12:15
Nie przeczę kilka razy w roku warto pójść na jakiś koncert ,ale tak jak Cromm napisał często nie ma po prostu z kim :)a na siłę lub samemu to przynajmniej ja frajdy nie znajdę :)
Dodano: 2013-01-04 15:51
| bibunia napisał(a): |
| Nie przeczę kilka razy w roku warto pójść na jakiś koncert ,ale tak jak Cromm napisał często nie ma po prostu z kim :)a na siłę lub samemu to przynajmniej ja frajdy nie znajdę :) |
Lepiej z ekipą ale jak dobre dźwięki lub impreza to nie ma co się ociągać
jam cłek wolny lec ślebodny ;)
Dodano: 2013-01-04 16:09 Zmieniono: 2013-01-04 16:12
| CrommCruaich napisał(a): |
| Też się nie chce spędzać czasu z kim popadnie. A Ci ciekawi są daleko, pracują lub mają setki innych obowiązków. |
A ja i tak jestem zdania, że jeśli ktoś chce, to wbrew wszelkim przeciwnościom stawi się na "miejscu zbornym". Na rzeczonym Sylwestrze była jedna ciężarna dziewczyna. I jakoś jej to nie przeszkadzało. Dodam, że aby dotrzeć do Lublina musiała pokonać ponad dwieście kilometrów. Nie jest to duży dystans, ale niektórym nie chce się nawet przejść kilku ulic... Na dodatek owa osoba nie słucha ostrej muzy. Po prostu lubi zakręcone imprezy. A więc można? Można!
Moim zdaniem odległość, setki obowiązków itp. stanowią przeszkodę, kiedy ktoś po prostu nie ma ochoty wyjść do ludzi. Jego wybór, jego strata.
Dodano: 2013-01-04 16:18
| JancioWodnik napisał(a): |
| [quote:de292a0e9e="bibunia"]Nie przeczę kilka razy w roku warto pójść na jakiś koncert ,ale tak jak Cromm napisał często nie ma po prostu z kim :)a na siłę lub samemu to przynajmniej ja frajdy nie znajdę :) |
Lepiej z ekipą ale jak dobre dźwięki lub impreza to nie ma co się ociągać
[/quote:de292a0e9e]Raz tak pomyślałam... poszłam na koncert sama... nigdy tegi nie powtórzę .Jednak wolę dzielić takie chwile z kimś.
Dodano: 2013-01-04 16:36
| bibunia napisał(a): |
| Raz tak pomyślałam... poszłam na koncert sama... nigdy tegi nie powtórzę .Jednak wolę dzielić takie chwile z kimś. |
Zgadzam się.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2013-01-04 16:41
| bibunia napisał(a): |
| [quote:ece4423b43="JancioWodnik"][quote:ece4423b43="bibunia"]Nie przeczę kilka razy w roku warto pójść na jakiś koncert ,ale tak jak Cromm napisał często nie ma po prostu z kim :)a na siłę lub samemu to przynajmniej ja frajdy nie znajdę :) |
Lepiej z ekipą ale jak dobre dźwięki lub impreza to nie ma co się ociągać
[/quote:ece4423b43]Raz tak pomyślałam... poszłam na koncert sama... nigdy tegi nie powtórzę .Jednak wolę dzielić takie chwile z kimś.[/quote:ece4423b43]
Ja nigdy nie byłam sama na koncercie. Chyba nie miałabym odwagi - czułabym się zbyt zagubiona... Zawsze staram się kogoś ze sobą zatargać.
Podziwiam tych, który idą w pojedynkę. Przynajmniej niczego nie tracą. Chyba głównie dotyczy to panów. Choć z tego co pamiętam w niniejszym wątku jedna z pań przyznała, że jak odpowiada jej muza, to idzie. I słusznie. Mimo, że sama tak nie czynię, to popieram. :-)
Dodano: 2013-01-04 17:52
ja, nie dosc ze bywam na jakimkolwiek koncercie raz na pol roku, to jeszcze w 90% jestem sama, wiec nie uwazam, żeby to jakas katastrofa była, mozna sie przyzwyczaic. nie lubie tego dzikiego tłumu, w takim tłumie nikogo ciekawego nie mozna poznac, juz predzej przy barze...
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2013-01-04 18:10
| minawi napisał(a): |
| ja, nie dosc ze bywam na jakimkolwiek koncercie raz na pol roku, to jeszcze w 90% jestem sama, wiec nie uwazam, żeby to jakas katastrofa była, mozna sie przyzwyczaic. nie lubie tego dzikiego tłumu, w takim tłumie nikogo ciekawego nie mozna poznac, juz predzej przy barze... |
No i słusznie. Ważne, aby każdy robił to co czuje i na co ma ochotę. Oczywiście w granicach rozsądku
Dodano: 2013-01-04 19:21
U mnie z kolei 90% to koncerty z kimś, a samemu rzadko, ale to nie znaczy że nie warto. Czasem można się dzięki temu lepiej skupić na muzyce.
Ostatnio zresztą prawie w ogóle nie chodzę na koncerty. Mam pecha, bo gustuję w klimatach które u mnie nie są prawie w ogóle dostępne. Musiałbym się przeprowadzić do Szwecji albo Finlandii.
Ale pocieszam się faktem, że w ogóle nie straciłem chęci słuchania muzyki, a nawet co roku utwierdzam się w przekonaniu, że co moje to moje od dawna i już.
No i bardziej niż słuchać chce mi się grać, a do tego to już w ogóle ciężko kogoś znaleźć. Szkoda, że nie ma w miastach miejsc, gdzie można byłoby sobie przyjść i pograć, np. tanio wynająć sprzęt na kilka godzin i pohałasować nie przeszkadzając nikomu z zewnątrz.
Ciekawe czy by się opłacało, np. płatne lodowisko w mieście jest tylko jedno i zawsze zatłoczone, ostatnio powstało też małe darmowe i jeszcze bardziej zatłoczone.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
goci i metale. Dodano: 2013-01-05 17:14
| DonVitteo napisał(a): |
| [quote:f5c1a61bdf="saurus"]Goci to osoby zyjace w swicie magi powiedzial bym
nawet ze zyja w swiecie przesiaknietym ta magia. Ludzie ich na ogol nie rozumieja. Dlatego miedzy innymi trzymaja sie w swych kregach. Metale na tomiast to na ogol typ wojownikow. Osoby ktore niezamykaja sie az tak bardzo w jednym gronie. |
Strasznie uogólniasz
[/quote:f5c1a61bdf]
A moim zdaniem coś w tym jest... Goci rzeczywiście kojarzą się z mistyką. Może faktycznie to powoduje ich izolację.
Zgadzam się, że metale-rycerze są znacznie bardziej otwarci. Nigdy nie zetknęłam się z wyalienowanym osobnikiem...
Dodano: 2013-01-05 19:19
| Yngwie napisał(a): |
| U mnie z kolei 90% to koncerty z kimś, a samemu rzadko, ale to nie znaczy że nie warto. Czasem można się dzięki temu lepiej skupić na muzyce.
Ostatnio zresztą prawie w ogóle nie chodzę na koncerty. Mam pecha, bo gustuję w klimatach które u mnie nie są prawie w ogóle dostępne. Musiałbym się przeprowadzić do Szwecji albo Finlandii. Ale pocieszam się faktem, że w ogóle nie straciłem chęci słuchania muzyki, a nawet co roku utwierdzam się w przekonaniu, że co moje to moje od dawna i już. No i bardziej niż słuchać chce mi się grać, a do tego to już w ogóle ciężko kogoś znaleźć. Szkoda, że nie ma w miastach miejsc, gdzie można byłoby sobie przyjść i pograć, np. tanio wynająć sprzęt na kilka godzin i pohałasować nie przeszkadzając nikomu z zewnątrz. Ciekawe czy by się opłacało, np. płatne lodowisko w mieście jest tylko jedno i zawsze zatłoczone, ostatnio powstało też małe darmowe i jeszcze bardziej zatłoczone. |
a ja myślałem, że Wrocław to takie supereuropejskie miasto gdzie wszystko się dzieje, tym bardziej, że teraz ma być stolicą kultury, no ale cóż chyba się myliłem, kilka lat temu byłem na koncercie Exodus w klubie Firlej, cóż koncert został przerwany bo zabrakło prądu, a sam klub może białoruskie standardy spełnia, zero wentylacji, fatalna akustyka, scena to jakiś dramat, perkusista grał w piwnicy bo go po prostu nie było widać, trzeba było podskakiwać żeby cokolwiek zobaczyć a niski nie jestem, jak dla mnie ten klub powinien mieć zakaz organizowania koncertów, a tak poza tym to piękne miasto, a tak a propos koncertów z Twoich klimatów to nie narzekaj trochę w Polsce ich było w zeszłym roku, że wymienię Dream Theatre, Nightwish,In Flames,Heaven Shall Burn, Sonata Arctica, Epica, Children of Bodom, Therion, Soulfly mało? więc chyba nie musisz się przeprowadzać do Skandynawii wystarczy trochę przeglądać rozkładówki koncertów w Polsce troche jednak się dzieje, już w marcu w warszawskiej Stodole Halloween i Gamma Ray to chyba też Twoje klimaty, bez urazy po prostu walczę z marazmem i narzekaniem
Dodano: 2013-01-05 19:38
Większość dobrych koncertów to Kraków albo Warszawa. Wiesz ile się jedzie do Wawy z Wro? Na dodatek trzeba jeszcze zorganizować sobie urlop. A Intercity też nie jest tanie.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2013-01-05 19:47
| CrommCruaich napisał(a): |
| Większość dobrych koncertów to Kraków albo Warszawa. Wiesz ile się jedzie do Wawy z Wro? Na dodatek trzeba jeszcze zorganizować sobie urlop. A Intercity też nie jest tanie. |
no ale chyba bliżej i taniej niż do Skandynawii, a poza tym bez przesady kilka razy w roku to nie problem, co za marudy na tym forum, po prostu dupy się nie chce ruszyć, łatwiej ponarzekać,
Dodano: 2013-01-05 19:51
U mnie w firmie to nawet urlop na Wigilię jest problemem. A biorąc urlop na rządanie pożegnasz się z premią.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2013-01-05 20:03
| CrommCruaich napisał(a): |
| U mnie w firmie to nawet urlop na Wigilię jest problemem. A biorąc urlop na rządanie pożegnasz się z premią. |
co do Wigilii to nie dziwne bo wtedy wszyscy chcą brać urlopy, a o terminach koncertów wiadomo z reguły kilka miesięcy wcześniej więc bez przesady dzień czy dwa urlopu z dużym wyprzedzeniem to chyba jednak byś dostał,
Dodano: 2013-01-05 20:11
Pod warunkiem, że zaplanuję go do końca marca i nie wypadnie wtedy wdrożenie.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
goci i metale. Dodano: 2013-01-05 20:17
| LuthienYavetil napisał(a): |
|
Zgadzam się, że metale-rycerze są znacznie bardziej otwarci. Nigdy nie zetknęłam się z wyalienowanym osobnikiem... |
No właśnie, niektórzy aż tak chcą walczyć, że nie widzą nawet kiedy atakują swoich
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
goci i metale. Dodano: 2013-01-05 20:38
| Yngwie napisał(a): |
| [quote:4ecf01c04b="LuthienYavetil"]
Zgadzam się, że metale-rycerze są znacznie bardziej otwarci. Nigdy nie zetknęłam się z wyalienowanym osobnikiem... |
No właśnie, niektórzy aż tak chcą walczyć, że nie widzą nawet kiedy atakują swoich
[/quote:4ecf01c04b]
Dyć jam jest niewiasta i od miecza stronię...
Dodano: 2013-01-05 20:40
Tak to prawda metal.
Sam w sobie jest otwarty.
Tym bardziej jak metal bawi sie w rekonstrukcje
historyczne.
Czesto na takich imprezach nie ma ludzi w klimatach.
Choc nie moge powiedziec ze nie ma ich wogule bo tez sa.
W rychu rycerskim w ktorym siedze juz kilka dlugich lat.
Warzne sa kontakty.
Wiec ta otwartosc sie naprawde przydaje ale i tez od niemetala
po takiej imprezie mozna uslyszec "Swoj czlowiek jestes"
Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
goci i metale. Dodano: 2013-01-05 20:58 Zmieniono: 2013-01-05 21:18
| LuthienYavetil napisał(a): |
| [quote:a2508ee3f1="Yngwie"][quote:a2508ee3f1="LuthienYavetil"]
Zgadzam się, że metale-rycerze są znacznie bardziej otwarci. Nigdy nie zetknęłam się z wyalienowanym osobnikiem... |
No właśnie, niektórzy aż tak chcą walczyć, że nie widzą nawet kiedy atakują swoich
[/quote:a2508ee3f1]
Dyć jam jest niewiasta i od miecza stronię...
[/quote:a2508ee3f1]
To fajnie, gdyż dyć jam, takoż inoż dzisiejszy przeciętny Fin i Szwed - facet, deklaruję neutralność militarną - nie popieram, ale też nie wtrącam się z misjami pokojowymi na siłę
A co do odbioru muzyki po 30, to wiadomo, że z wiekiem zmienia się podejście, wcześniej było więcej nowych rzeczy do odkrycia, a później coraz częściej chodzi się utartymi szlakami, więc entuzjazmu i ekscytacji jest mniej, ale to nie od razu musi oznaczać popadnięcie w marazm i narzekanie - raczej kwestia wyważenia proporcji.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2013-01-05 21:19
Niestety wojny byly sa i beda.
A co do misji pokojowych to wole ten temat
przemilczec.
Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
goci i metale. Dodano: 2013-01-06 00:04
| Yngwie napisał(a): |
|
A co do odbioru muzyki po 30, to wiadomo, że z wiekiem zmienia się podejście, wcześniej było więcej nowych rzeczy do odkrycia, a później coraz częściej chodzi się utartymi szlakami, więc entuzjazmu i ekscytacji jest mniej, ale to nie od razu musi oznaczać popadnięcie w marazm i narzekanie - raczej kwestia wyważenia proporcji. |
A mnie się wydaje, że jest jeszcze dużo do odkrycia... Sama na przykład nigdy nie słuchałam gotyckiego electro, a jakiś czas temu okazało się, że jest kilka genialnych zespołów (m.in. Pride and fall, Diorama, Covenant). Zasługa znajomych, którzy wprowadzili mnie w totalnie nieznany świat.
Nawet w nurtach od dawna uwielbianych przeze mnie wciąż odnajduję coraz to nowe kapele. A każde odkrycie pociąga za sobą kolejne. Muzyczne poszukiwania (i zdobycze) nie mają końca. Myślę, że do śmierci nie ogarnę tematu...
Dodano: 2013-01-07 17:20
| CrommCruaich napisał(a): |
|
Większość dobrych koncertów to Kraków albo Warszawa. Wiesz ile się jedzie do Wawy z Wro? Na dodatek trzeba jeszcze zorganizować sobie urlop. A Intercity też nie jest tanie. U mnie w firmie to nawet urlop na Wigilię jest problemem. A biorąc urlop na rządanie pożegnasz się z premią. |
Jak nie urok, to przemarsz wojsk (bądź w innej wersji - sr...).
Rzeczywiście nie ma innej opcji jak się załamać. Zawsze pozostaje delektowanie się muzą w domowym zaciszu.
A ja i tak będę się upierać, że można zorganizować kasę i zaplanować urlop, aby wziąć udział w kilku koncertach / imprach rocznie. Zaznaczę, że sama nie dysponuję dużymi funduszami a i z czasem bywa krucho. Chęci panie, chęci się liczą.