Papierochy.... Strona: 34

Dodano: 2008-02-09 10:32

powiem tak. Narkotyki tez sa dla ludzi. pozwole sobie zacytowac: "Narkotyki sa dla ludzi. no bo nie dla koz ani dla delfinów. bo to ludzie, a nie kozy wymyslili, dla innych ludzi"

Takie jest moje skromne zdanie. narkotyki sa dla ludzi w umiarkkowanych ilasciach i jesli zdajemy sobie sprawe z tego co posiadamy i co moze nam to zrobic. oczywiscie tyczy sie to tylko dorosłych. mlodym narkotykom mowimy NIE


Salve Frater !


Dodano: 2008-02-17 18:44

A ja se już 18 dni nie pale i nie mam zamiaru więcej jarać :wink:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-17 23:31

Gratuluje silnej woli. zebym tak ja ją mial to mozebym rzucil, ale coz... zycie :)


Salve Frater !


Dodano: 2008-02-18 14:16

A może Tobie również potrzeba, nie tyle silnej woli co porządnej motywacji? :wink: :twisted:



Dodano: 2008-02-18 15:02

no, Kostuszy bracie, ja tez powoli przestaje :twisted: łączmy się i wspierajmy w walce z nałogami...



Dodano: 2008-02-18 18:47

Zahariasz napisał(a):
Gratuluje silnej woli.
Moją determinacje w rzucaniu palenia zawdzięczam bardzo istotnemu czynnikowi motywacyjnemu (tudzież będącym pewną Istotą), który/która sprawia, iż porzucanie ów nałogu stało sie dla mnie wręcz przyjemnością. :wink: I tutaj nie tyle silna wola gra role ile chęć i potrzeba.

Zatem w 101%/‰ popieram:
Nimdraug napisał(a):
A może Tobie również potrzeba, nie tyle silnej woli co porządnej motywacji? :wink: :twisted:
Przemyśl to kolego, a nie będziesz żałować :wink:

Narea... a co to znaczy powoli przestawać? TO przestajesz czy nie? Przestań sie ograniczać do coraz mniejszej ilości i nie próbuj popalać okazyjnie bo tak rzucać to każdy palący potrafi :wink:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-18 20:30

Może lepiej nie zaczynać?
Mówią, że to tylko jeden, a kończy się na paczce dziennie, o ile nie więcej...

W każdym razie, gratulacje dla Kostucha, który znalazł tę motywację (a może raczej ona znalazła Ciebie?) hehe


Pozdrawiam:)


"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw


Dodano: 2008-02-18 20:42

Aria_de_Bloodvarie napisał(a):
Może lepiej nie zaczynać?
Mówią, że to tylko jeden, a kończy się na paczce dziennie, o ile nie więcej...

W każdym razie, gratulacje dla Kostucha, który znalazł tę motywację (a może raczej ona znalazła Ciebie?) hehe


Pozdrawiam:)
Kochana... każdy zakazany owoc trzeba choć raz w życiu spróbować. No może nie każdy, a przynajmniej większość :wink:

A tutaj to ja odnalazłem motywacje, a ona cały czas podtrzymuje mnie na duchu w tym postanowieniu :)


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-19 17:22

Choć raz to się zgadzam, ale całe życie? Tylko czy wiadomo kiedy przestać? Hehe nie zaprzeczam, żepróbowałam, ale coś mnie nie wciągnęło...
Tak. Tak. Trzymaj się tej motywacji :)


"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw


Dodano: 2008-02-19 17:47

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

KostucH napisał(a):
A ja se już 18 dni nie pale i nie mam zamiaru więcej jarać :wink:

I bardzo dobrze! Moja mama rzuciła jakieś 2-3 lata temu i dobrze się ma. Do papierosów nigdy nie wróciła. Nie stosowała żadnych nicorette itp. Będzie jednego mniej. Zostało jeszcze tylko kilkadziesiąt milionów, ale i z nimi damy radę. Chcą się truć, to we własnych norach. Mnie np. przeszkadza, jeśli osoba siedząca obok mnie śmierdzi papierosami, bynajmniej to nie wykwintne perfumy, żeby się z tym smrodem publicznie obnosić.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-02-19 18:42

Wampgirl napisał(a):
bynajmniej to nie wykwintne perfumy, żeby się z tym smrodem publicznie obnosić.
A zdziwiłabyś się :wink: Czasem połączenie pewnych perfum z lekkim zapachem dymu papierosowego bardzo ciekawie sie łączyło :wink: I nie ukrywam, że nie raz udało mi sie ten zapaszek osiągnąć.

Moja mama rzuciła palenie jakieś 15 lat temu? Kaszel poranny biedaczka ma po dziś dzień ale nie będę go opisywać bo zawsze napawa mnie jakimś takim lękiem gdy sobie o niej każdego ranka pomyśle :roll:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-20 17:30

Wooow :D Brawo KostucH'u i tak 3maj, za Ciebie też Nareo rogi trzymam, rzućcie to kopcenie w cholerę :twisted: Ostatnio zacząłem swoich znajomków z polibudy namawiać, do rzucenia papierochów, zobaczymy co z tego wyniknie. Troszkę mnie irytują wytłumaczenia, że to dobre na odstresowanie (być może, nigdy nie próbowałem i próbować nie zamierzam, więc nie dane mi będzie się przekonać. Wiem za to, ze na odstresowanie świetne są np. łyżwy - a już szczególnie w miłym towarzystwie - albo spacerki na świeżym powietrzu :twisted: ).



Dodano: 2008-02-20 19:29

Wild_Child napisał(a):
. Troszkę mnie irytują wytłumaczenia, że to dobre na odstresowanie.


paleeenie to rytułał, to nie samo wciąganie dymu tylko paczka szeleszcząca mała paczuszka, która jest wymyśloną deską ratunku w trudnych sytuacjach, zawsze się można petem zasłonic i jakoś raźniej, później odpalanie seksowne zmysłowe dziwaczne odpalanie peta i cała czynność wypuszczania i wciągania, niech fajki stanieją na boga niech będą za pół darmo



Dodano: 2008-02-20 20:35

Dla mnie to zwykłe trucie siebie i otoczenia :lol: , ale rozumiem, w końcu każdy ma prawo do swojego zdania. :twisted: :wink:



Dodano: 2008-02-20 20:40

Taaa... znam ten rytuał :wink: i dobrze rozumiem o co chodzi. Ale powiem Ci Dzikusku, że czasem mocny szlug na stres pomagał :roll: Czasem...

A co do samego rytuału... to rzeczywiście miało to swoją magie. Wychodziło sie w nocy na korytarz, zaciągało i powoli wypuszczało sie dym przez nos a jego resztki przez usta w drodze po następny mach. I tak trwało sie przez 10 minut w tej tytoniowej mgle...

Ale porzuciłem to i jestem zadowolony. Nie ciągnie by zapalić, gdy widzę szlugi w sklepie nie kusi mnie by kupić, a gdy czuje dym...

...nie sprawia mi już przyjemności.


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-20 20:48

Czyli Negatywnie ]:D Zatem Twe zdrowie zacny druhu <wznosi róg godnego trunku> :twisted:



Dodano: 2008-02-20 20:52

Wild_Child napisał(a):
Czyli Negatywnie ]:D Zatem Twe zdrowie zacny druhu <wznosi róg godnego trunku> :twisted:

Tego samego też życzę wszystkim palącym, na zdrowie :!: :twisted:

P.S.: Zawsze jak ktoś brał ode mnie fajke to mówiłem "na zdrowie" :twisted:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-20 20:54

Uważam, że palenie to przejaw totalnej głupoty. Poza tym palacze śmierdzą i w ogóle tego nie czują. Fajnie, jak będzie ten zakaz w knajpach ;>


Just because I don't care doesn't mean I don't understand


Dodano: 2008-02-20 22:15

powiem tak. zastanowilem sie nad tym co pisaliscie w poprzednich postach i..... NIE PALE OD TYGODNIA !!!
dla mnie jet to kolosalny sukces zwazywszy na ilosc wpalanych popierosow na dzien... musze powiedziec ze pomoc znalazlem w telewizji - zobaczylem reklame "HELP _ DLA ZYCIA BEZ TYTONIU" wszedlem za stone, zalogowalem sie i zwyczajnie im zaufalem. stosuje sie do ich rad i to naprawde pomaga !!! czuje sie teraz znacznie zdrowszy i jakos powodzienie u plci przeciwnej wiekrze :twisted:


Salve Frater !


Dodano: 2008-02-20 22:26

Zahariasz napisał(a):
i jakos powodzienie u plci przeciwnej wiekrze :twisted:
Ja nie potrzebowałem reklam, rejestrowania sie na jakieś stronie czy czyiś wskazówek. Właśnie płeć piękna motywem mi w rzuceniu. I dziś minął już miesiąc bez palenia :wink:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-21 00:10

Tak trzymać :)

Też kiedyś popełniałam ten idiotyczny błąd, ale...no more :)


Just because I don't care doesn't mean I don't understand


Dodano: 2008-02-21 01:45

KostucH napisał(a):
Ja nie potrzebowałem reklam, rejestrowania sie na jakieś stronie czy czyiś wskazówek. Właśnie płeć piękna motywem mi w rzuceniu. I dziś minął już miesiąc bez palenia :wink:

Kostuszku - czyżby?
Wierzyć własnym oczom nie potrafię, ale jeśli to jest to, co myślę, to bardzo, bardzo się cieszę :)

*
Co do nałogu zwanego pieszczotliwie papierochami :twisted: .... zapraszam do Niemiec.

Paczka fajek tutaj to wydatek 4 Euro wzwyż - przy czym w paczce jest - uwaga! - nie 20 papierosów, jak nakazuje przyzwoitość, lecz 17!

Substytut: kręcenie tabaczki w bletkach i filterkach.
Powodzenia, jak więcej zostanie w bletce, niż na języku :roll:


... myślę nad problemem tym, czy można być bez duszy złym ...


Dodano: 2008-02-21 14:28

Little_China_Girl napisał(a):
Kostuszku - czyżby?
Wierzyć własnym oczom nie potrafię, ale jeśli to jest to, co myślę, to bardzo, bardzo się cieszę :)
Nie wiem co myślisz ale jak widać da sie rzucić palenie jeśli ma sie tylko odpowiednią motywacje/powód ku temu i dużo chęci :) Wiara w siebie też wiele pomaga. :wink:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-21 16:04

śmierdzieć to może każdy niezależnie od tego czy pali czy nie pozatym, nie każdy palacz śmierdzi i nie wiem co to w ogóle za bzdurna definicja,

tak wiadomo zdrowie pierdoły dla jednych papierosy to gówno dla innych kosztowny luksus i tyle nie ma co tu roztrząsać i pieprzyć, że ci krórzy palą są głupi

na milion róznych sposobów można długotrwale niszczyć sobie zdrowie i zejdźmy z tych fajek bo nie są w cale takie zasrane i okrooopne :)



Dodano: 2008-02-21 16:59

nida napisał(a):
na milion róznych sposobów można długotrwale niszczyć sobie zdrowie i zejdźmy z tych fajek bo nie są w cale takie zasrane i okrooopne :)
Ano zgodzę sie zgodzę. Jedni palą, drudzy za dużo piją, inni jedzą wyłącznie w "sztuczne" jedzenie itd itp... co kto woli, a w dodatku można wszystko łączyć :roll:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło