Dodano: 2011-10-25 10:08
| rob1708 napisał(a): |
| zarabiasz 4000zł o czym gadac z laska spedzajaca czas na zakupch lub w solarium |
ale nie wiem czemu to poruszyłeś ? bo co z tego, że głupia, ważne, że jest się do czego przytulić w nocy :) kot też głupi, a lubimy go głaskać, bo miętki i ciepły i mruczy, nie ? o fizyce kwantowej ani drugiej wojnie światowej nie pogadasz i tak z większością
to wtedy takie coś do głaskania, macania, seksu jest :]
zresztą pop-kultura ambitną być chyba nie chce, nie ? pop kultura chce tańczyć, nie rozwijać intelekt
jak myślisz, lepiej nie mieć, czy mieć cokolwiek ?
ja obstawiam opcję - mieć cokolwiek niż nie mieć nic, "lepszy wróbel w garści" jakoś tak to przysłowie szło :]
jak się ma kasę, to przynajmniej blachara się znajdzie i nie śpi się samemu, orgazm jest, a wychodzi taniej i bezpieczniej jak agencje (no i bez gumy)
----------------------------------
takie jak Lacrima stanowią znaczną mniejszość wg. mnie, większości liczy się "bajer i pisk zazdrości koleżanek" , stąd ich m.in. ciągły wyścig zbrojeń ciuszkowych, gdyby świat składał się z kobiet o poglądach ala Lacrima to nie istniały by liczne topiki i fora poświęcone samotności, po prostu by tej samotności nie było
Dodano: 2011-10-25 10:33 Zmieniono: 2011-10-25 10:33
z takim podejściem do kobiet to ja się nie dziwię, że Ci ciężko
hahaha
może jednak proponuję kupić=przygarnąć kota. mniej żre.
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-10-25 10:43
gratuluję logiki oraz rozumowania skutkowo-przyczynowego
Dodano: 2011-10-25 10:45
| tralalala napisał(a): |
| gratuluję logiki oraz rozumowania skutkowo-przyczynowego |
gratuluję umiejętności czytania między wierszami i wychwytywania ironii.
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-10-25 12:11
tralalala... takiego pierniczenia od rzeczy dawno nie widziałam... Nie proponujcie kota osobie, która uważa, że są głupie, szkoda kota.:)
Dodano: 2011-10-25 16:00
a może raczej prawda boli ?
to nie pierniczenie, to podawanie faktów bez zabawy w bawełne, hipokryzję i udawanie, że jest różowo i super
Dodano: 2011-10-25 16:25 Zmieniono: 2011-10-25 16:26
Coraz więcej ludzi ma problemy z komunikacją między ludzką... Mało tego mamy naprawdę dużą ilość rozwodów.... Nie ma się co dziwić że jest coraz więcej samotników desperatów itp. Kultura ludzi spada, umiejętność komunikacji też a więc problem będzie się powiększał. M. in problem ten spowodował internet a więc ludzie mają coraz więcej kontaktów wirtualnych na rzecz realnych.
Dodano: 2011-10-25 16:55
| Masterdeath napisał(a): |
| Coraz więcej ludzi ma problemy z komunikacją między ludzką... Mało tego mamy naprawdę dużą ilość rozwodów.... Nie ma się co dziwić że jest coraz więcej samotników desperatów itp. Kultura ludzi spada, umiejętność komunikacji też a więc problem będzie się powiększał. M. in problem ten spowodował internet a więc ludzie mają coraz więcej kontaktów wirtualnych na rzecz realnych. |
Coś w tym chyba jest. Jakoś łatwiej mi się rozmawia z ludźmi przez sms i gg niż na żywo.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2011-10-25 16:58
| CrommCruaich napisał(a): |
|
Coś w tym chyba jest. Jakoś łatwiej mi się rozmawia z ludźmi przez sms i gg niż na żywo. |
Oj, ja mam właśnie odwrotnie :D
Dodano: 2011-10-25 18:11
Tak w końcu przewaliłem całość jeszcze raz i widzę, że bzdury napisałem. Wczytałem się w słowa naszej redaktor i nie zauważyłem teraz nic takiego co by mogło usprawiedliwić mój atak (poza moim starym kompleksem ) Przepraszam minawi.
Tralala jak jeszcze raz napiszesz, że jesteś kurduplem bez kasy to na pewno nie przybliżysz się do sukcesu, tylko wpędzisz w większe kompleksy.
Z wiekiem faceci mają łatwiej, kobiety trudniej. Wiem o tym z dziesiątków przykładów.
Mogę nawet taki podać. Znajomy od mordobicia ciągle przechwala się swoimi podbojami miłosnymi, ale ciągle też zmienia obiekty zainteresowań. Opowiada czasem jak i co robi z dziewczynami pokazuje SMS, taki typowy gawędziarz erotoman. Ponieważ gościu spoko to toleruję. Raz zwierzył się, że puściła go kobieta po 5 latach z jakimś jego przyjacielem i mocno to przeżył. Zamknął się w sobie i takie tam. Po kilku miesiącach poczytał, pogadał z ludźmi i zaczął wychodzić na łowy. Robił to 6 dni w tygodniu. Tak się wyspecjalizował, ze wyrywa laski jedna po drugiej. Jestem mało wierzący to gościu kiedyś się wkurzył i zabrał mnie do klubu Efekt był taki, że po 3 godz. nowo poznana koleżanka poprosiła nas o odwiezienie do domu. Miałem samochód. Przed domem poprosiła kolegę o naprawę czegoś tam i ok. 2 w nocy zniknął za jej drzwiami. Nie wiem co robił ale o 2 w nocy nie sądze aby to naprawiał. Jaki z tego morał? Żaden. Poza jednym gościu ma 170 wzrostu, 34 lata i jest normalnie zbudowany. Jedyna rzecz może to jego oczy które nie pozwalają mi zostać z nim sam na sam w saunie
Nic tak mnie nie wnerwia na forum, jak usuwanie moich postów
Dodano: 2011-10-25 18:31
| bambol napisał(a): |
| Jedyna rzecz może to jego oczy które nie pozwalają mi zostać z nim sam na sam w saunie |
Błahahahahaha.
Dodano: 2011-10-26 10:14
A no bo łatwiej tłumaczyć sobie swoje niepowodzenia wyglądem (na który nie mamy wpływu) i pieniędzmi. Ludzie o fajnej osobowości i z dużą pewnością siebie zawsze znajdą partnera niezależnie od wyglądu, widuje takich na codzień:) Samotność to stan w który sami często nieświadomie się wpędzamy niestety
Dodano: 2011-10-26 10:29
| bambol napisał(a): |
| Jedyna rzecz może to jego oczy które nie pozwalają mi zostać z nim sam na sam w saunie
|
Oczy??
Dodano: 2011-10-26 10:32 Zmieniono: 2011-10-26 11:18
| minawi napisał(a): |
| [quote:b5ec54a711="Masterdeath"][quote:b5ec54a711="minawi"]dżizas jak Was czytam to mi ręce opadają (bo przecież nie cycki). tak naprawdę ludzie nie potrafią się właśnie dopasować do siebie stąd np. do mnie non stop odzywaja się kolesie kompletnie nie w moim typie :/ hah, własnie sie złapałam na uzalaniu <lol> |
Ale przynajmniej jak jest ich tylu to powinno byc w czym wybierac ; p Oj Pani redaktor ma wymogi ; >[/quote:b5ec54a711]
uwierz mi, że nie ma. przynajmniej jak ma się trochę więcej lat.[/quote:b5ec54a711]
To prawda - nie ma. Kropka.
Rrrany, Tralala, ale ty przesadzasz z tym wzrostem. Ja miałam chłopaka dużo niższego ode mnie, teraz mam męża niższego ode mnie, za to jak byłam kiedyś z takim, co miał 190cm, to mnie tylko szyja bolała od całowania się
A na poważnie: zdecyduj się, czego, kogo i gdzie szukasz. Bo jeśli lachona do przytulenia się do cyca i orgazmu, to raczej faktycznie nie masz szans tam, gdzie się rozglądasz, bo to działa w obie strony! One też nie szukają artysty czy intelektualisty z bogatym wnętrzem, tylko macho z lśniącą furą i bogatym wnętrzem mieszkania co najwyżej a Ty najwyraźniej do takich nie należysz. Zastanów się, gdzie szukasz i czego (kogo) a potem przemyśl swoją strategię.
I nie miej pretensji do pustych lasek, że szukają pustych ale bogatych przystojniaczków, każdy ma swoje potrzeby i kryteria i szuka kogoś, kto spełni ich wymagania a Ty nie masz prawa ich za to winić. Ty najwyraźniej też wymagania i podejście do kobiet masz cokolwiek dziwne. Zwłaszcza, że na podstawie tego typu lasek oceniasz całe rzesze kobiet nie zastanawiając się, że może po prostu szukasz nie tam gdzie trzeba?
Może lepiej zamiast wślipiać się w portale randkowe, WYJDŹ DO LUDZI?? Idź na koncert, wystawę, imprezę, cokolwiek??
I wiesz, co Ci powiem? Ja przez całe życie miałam zakichane szczęście do związków. Mam za sobą kilka związków i każdy z nich był związkiem pt. "lepiej być z kimkolwiek niż samemu". Bo jakoś tak, jak ktoś podobał się mnie, to ja z kolei jemu nie, więc związywałam się z tym, kto akurat chciał, żeby mieć się do kogo przytulić. I wiesz co? O kant dupy rozbić takie związki. A nie, przepraszam, JEDEN związek był taki, że faktycznie podobał mi się facet i byłam zakochana, ale okazał się typowym "łowcą" więc szybko zmienił mnie na lepszy model.
Wiem, że mam ogromne szczęście, że "na koniec" spotkałam M., ale jeszcze dwa lata temu byłam kompletnym emocjonalnym wrakiem, rozczarowanym życiem, sobą, mężczyznami, nie oczekującym niczego od życia i rano wstającym z łóżka tylko dlatego, że się NIESTETY obudziłam. Czekałam tylko wieczora, by dotrwać do niego, zasnąć i zapomnieć o tym, że żyję. I marzyłam o tym, by zasnąć i się wreszcie nie obudzić, bo nie miałam po co i dla kogo żyć. Najdrożsi mi ludzie, moi rodzice, zmarli niedawno, poza nimi miałam tylko babcię, ale to trochę za mało by być szczęśliwym, nie miałam żadnego punktu zaczepienia. Nie miałam za sobą żadnego szczęśliwego związku, bo żaden nie wynikał z miłości a tylko z desperacji. Mój ówczesny związek był taki jak poprzenie. I nie spodziewałam się, że inny związek, udany i szczęśliwy, kiedykolwiek nadejdzie, bo już zaczęłam fatalistycznie patrzeć na swojego pecha do partnerów i, właśnie - brałam, co było.
To tyle, jeśli chodzi o moje wywnętrzenie się, więc rada cioci Kasi dla Tralala na dziś: zastanów się, czego i kogo i gdzie szukasz i przemyśl to jeszcze trzy razy. Bo ścieżka, którą idziesz, zaprowadzi Cię tylko do rozczarowania.
Dodano: 2011-10-26 10:56 Zmieniono: 2011-10-26 11:03
| Cytat: |
A no bo łatwiej tłumaczyć sobie swoje niepowodzenia wyglądem (na który nie mamy wpływu) i pieniędzmi. Ludzie o fajnej osobowości i z dużą pewnością siebie zawsze znajdą partnera niezależnie od wyglądu, widuje takich na codzień:) Samotność to stan w który sami często nieświadomie się wpędzamy niestety![]() |
większej bujdy dawno nie słyszałem
samotność jest determinowania tzw. atrakcyjnością
jeśli faceta szuka 2 dziewczyny:
- jedna gruba i z dzieckiem
- druga szczupła, cycata, ładna, bez dziecka
to ta pierwsza nie ma zainteresowania choćby zagadała 100 facetów
ta druga nie musi zagadywać jednego, bo ją zagada 1000 facetów
podobnie w drugą stronę, podjeżdża przystojniak fajnym autem pod klub, za chwilę kilka kocic się łasi, może iść z dowolną na noc, każda się zgodzi,
chce wejść do klubu kulejący koleś z poparzoną twarzą na rencie, to już na bramce go nie wpuszczą, gdyby zagadał nawet 200 kobiet, to żadna z nim do łóżka nie pójdzie
2 proste przykłady
to wygląd decyduje czy ktoś chce wogóle z kimś rozmawiać
nie osobowość, osobowość można pokazać po dłuższym przebywaniu, dłuższej rozmowie (kilka godzin, parę dni bycia z kimś)
to pierwsze parę sekund spojrzenia na kogoś decyduje czy chce się poznać czy nie
zaprzeczasz podstawowym prawom biologii, seksuologii, psychologii, socjologii i czego tam jeszcze-logii
poczytaj sobie naukowe prace o atrakcyjności, o doborze w pary, o efekcie halo, o afekcie atrybucji itp.
tam gdzie patrzysz na zdjęcie i wybierasz "odpisać czy nie" nie ma mowy o osobowości
tam gdzie ktoś chce zagadać patrzysz na wygląd a nie "osobowość"
osoby mówiące o "zapewnieniu bytu rodzinie" bynajmniej nie mają na myśli osobowości ale zarobki
skoro mówisz, że decyduje osobowość a nie wygląd:
- przychodzi koleś kulawy, poparzony, ma chorobę powodującą nadmierną potliwość, jąka się, ale jest uczciwy, nie ma nałogów, jest słowny, żyje z ręty, idziesz z nim do łóżka ?
nie ? czemu ? zła osobowość ?
nie gadaj o roli osobowości, tam gdzie ktoś w większości dobiera partnera oczami lub kalkulatorem (realny świat)
Dodano: 2011-10-26 11:25
Wiesz, spotkałem się z przypadkiem, że facet na wózku był z dziewczyną, za którą oglądał się każdy na ulicy, więc są też wyjątki od tego co mówisz. Nie był on też nie wiadomo jak bogaty, ale widocznie miał fascynującą osobowość.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2011-10-26 11:25 Zmieniono: 2011-10-26 11:26
| tralalala napisał(a): |
| żyje z ręty |
jak "z RĘTY" to z miejsca odpada dodatkowo za brak ortografii
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-10-26 11:29 Zmieniono: 2011-10-26 11:30
| CrommCruaich napisał(a): |
| Wiesz, spotkałem się z przypadkiem, że facet na wózku był z dziewczyną, za którą oglądał się każdy na ulicy, więc są też wyjątki od tego co mówisz. Nie był on też nie wiadomo jak bogaty, ale widocznie miał fascynującą osobowość. |
1) jedna na milion (może jeszcze np. aseksualna) ale bardziej prawdopodobnie:
2) to była siostra
3) na wózku był od niedawna, wcześniej był zdrowy i śmigał
Dodano: 2011-10-26 11:30
| tralalala napisał(a): |
| [quote:2c48a93c89="CrommCruaich"]Wiesz, spotkałem się z przypadkiem, że facet na wózku był z dziewczyną, za którą oglądał się każdy na ulicy, więc są też wyjątki od tego co mówisz. Nie był on też nie wiadomo jak bogaty, ale widocznie miał fascynującą osobowość. |
1) jedna na milion ale bardziej prawdopodobnie:
2) to była siostra
3) na wózku był od niedawna, wcześniej był zdrowy i śmigał [/quote:2c48a93c89]
Z tego co się dowiedziałem, to poznał ją na rehabilitacji, więc jak już to punkt pierwszy.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2011-10-26 11:35 Zmieniono: 2011-10-26 11:43
zadziwiające
no zadziwiające
pierwszy raz słyszę
bo jak ja znam moje otoczenie, pamiętam liceum, pamiętam studia, to wszystko się opierało na wyglądzie + kasie
w liceum (połowa lat 90tych) kilka dziewczyn zabijało się o chłopaka co miał auto (Cinquecento), syn przedsiębiorców
te kilka dziewczyn co było w klasie TYLKO z nim chciało gadać, z nami nie chciały się umawiać (lata 90te, kto pamięta biede po PRL ten wie, ja nie miałem w domu kolorowego telewizora, ludzie chodzili w ciuchach z secondhandów, likwidacja FSO, Polleny, wielu zakładów pracy, samobójstwa z przyczyn ekonomicznych itd)
potem studia, polibuda (koniec lat 90tych), szliśmy na imprezy, zawsze było tak, że ja i inni szaracy siedzieli sami, a wianuszek dziewczyn siedział wokół jednego przystojniaka z bogatymi rodzicami, w końcu olaliśmy imprezy, bo nie było sensu iść i po raz dziesiąty oglądać tą samą scenę, jak jeden siedzi z trzema, a z nami nawet nie chcą gadać (pomijam szczegóły, że oni tańczyli a ja chciałem by tylko był metal,a tam metali było kilku, za to żadnej dziewczyny co by chociaż tolerowała metal, już Bon Jovi to dla nich był hałas, wtedy królował DJ BOBO)
kolesiowi 3 panny robiły loda, a ze mną czy z moimi 2 kumplami nawet nie chciały się spotkać , bo mamy inne poczucie humoru - Monthy Python, tego też nie lubiły, ambitne kino ??? booooo, od razu ziewanie "weź to wyłącz")
koleś co miał powodzenie był chyba jednym z
po studiach... w końcu zarobiłem na kompa, w końcu miałem net , w Polsce ponad 20 % bezrobocia (początek XXI wieku przed UE) i chęć zrobienia kariery w mundurze (licząc że dadzą mieszkanie, ale skończył się PRL, że Milicja i Wojsko mieszkania dostawali z automatu, no i notoryczny brak "pleców" który wtedy w tamtych formacjach był ważniejszy od "znam angielski i komputer")
ktoś pamięta co było 10 lat temu ? wtedy praca bez pleców na cieciówie za 800 zł to było marzenie absolwenta :/ potem 2 miliony wyemigrował, moi kumple i ... nie było już kumpli, siedzą w UK, IRL
Dodano: 2011-10-26 12:10
Hmm...też studiowałem na polibudzie i nie miałem podobnych odczuć do Ciebie. Ale może Warszawka jest inna 
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2011-10-26 12:18 Zmieniono: 2011-10-26 12:19
Tralala dobrze więc, jeśli takie jest Twoje zdanie, to wynika z tego, że będziesz sam, nic nie możesz zrobić:) Albo próbujesz tu znaleźć dziewczynę, która nagle się oburzy i postanowi Ci pokazać, że nie masz racji, może taka taktyka... Bo nie widzę innego powodu wypisywania na forum takich bzdur:) Brzmisz jak Tom jakiś tam, więc albo jesteś klonem, albo masz nowe konto...
Dodano: 2011-10-26 12:37 Zmieniono: 2011-10-26 12:46
nie wiem kto to Tom jakiś tam ,
parę lat próbowałem znaleźć taką co by zaprzeczyła moim doświadczeniom, nie udało się do końca znaleźć takiej co by mi na 100% pasowała i na 100% bym chciał być (raczej na 50% znajdowałem, takie raczej mało namiętne niestety albo nie do końca odpowiadające moim kanonom piękna )
ja kogoś na pół gwizdka znalazłem (choć żenić się raczej nie zamierzam i ona o tym wie), ja po prostu opowiadam o tym co znam z przeszłości i jak problem widzę (a widzę go w przeroście wymagań)
---
Cromm, to zależy ile było imprez a ile nauki, ja należałem do tych ze stypendiami, a jak robiłeś rysunki na kalce nie AutoCadem (wprowadzonym później) to wiesz ile godzin przekładnia zajmowała (chyba wszyscy robiliśmy skrzynie biegów)
generalnie jak wtedy grałem na bębnach w jakimś zespole, zajmowałem się sportem, to na imprezy czasu nie było a wakacje się pracowało, więc...
po za tym po kilku imprezach w stylu "z tamtym znowu się walą, z nami nie chcą" człowiek miał dość
bo kilka razy wystarczyło by się zniechęcić po scenach "a tamten ma 3 a my żadnej"
albo "zagadałem kilka i każda mówi o przyjaźni a tamtemu z połykiem robią" to człowiek może sobie zniechęcić się
bo czy kujon z piątkami czy imprezowicz, każdy z nas chyba chce podobnie "namiętnej seksownej napalonej" (poza dosłownie 1-2 wyjątkami "mocher" lub kolegi co tu wcześniej pisał),
owszem studia wspominam sympatycznie, ale raczej nie jeśli chodzi o imprezy, które raczej były przykre (zresztą jako osoba nie pijąca i stroniąca od alko, znosiłem ciężko widok pijanych ludzi a na trzeźwo pogadanie z dziunią o technice nie wchodziło w gre, bo dziunie technika nudziła, a na imprach byłem tylko z dziuniami, a jak z zespołem były imprezy, to każdy był "już sparowany")
no, to był kolejny problem imprez, że albo "jeden z dużym powodzeniem" albo "wszyscy sparowani i tylko ja, kumpel, inny kumpel siedzimy sami, a każdy sparowany od liceum",
dużo małżeństw jakie znam , trwają od liceum,
tylko w liceum to było jak było, my w używanych ciuchach , jeden ma Cinquecento i wianuszek panien , z nim idą kolejno, z nami nie chcą nawet na spacer , on przystojny siłownia, wakacje i zdjęcia z wakacji, my niedożywieni z dziurawymi zębami bez telewizora w domu kopiąca piłke pod blokiem, biedota miejskich osiedli wiecznie bijąca się z dresami o prawo do noszenia włosów (bo golili nożami, tulipanami, były wojny metale-dresy, skiny-punki, itp. dziś już nikt tego nie kojarzy, kiedyś na Woli czy Pradze o włosy trzeba było walczyć, panny nie chciały gadać z "brudasami" ale ze "sprytnymi" co biede zamienili na gangsterke (pochodzę z okolicy gdzie co drugi wtedy kradł , napadał itd. o ile ktoś kojarzy te klimaty połowy lat 90tych w Wawie, to one mnie pchały potem do Policji, najpierw drechy mnie ganiali za włosy, to potem ja ich poganiam z pistoletem :D :D :D )
to właśnie wtedy, w liceum powstała większość trwały par, które były parami na studiach (a co za tym idzie, które na tych imprezach się tylko śliniły a my patrzyliśmy spodełba z zazdrości) ,
nie znam gorszego uczucia jak siedzieć na sparowanej imprezie jako np. jeden z paru samotnych,
a po studiach to każdy do pracy poszedł (lub wyjechał do UK) i wszystkie znajomości się rozpadły
nie wiem czy dziś też jest to traktowanie metali "brudasy" jak to co ja z nam
"ogol się małpo" "brudas" itp. (pochodze z osiedla gdzie metali było dosłownie kilku na kilkuset dresiarzy, raczej siedziało się w domu bo inaczej by np. napadli i włosy obcięli "tulipanem" co się zdarzyło w mojej okolicy nieraz te 15 lat temu) , także znajomości "poza szkołą" to miałem zero
bo o czym z nimi gadać ? jak się torebke wyrywa emerytce ? co ćpać, żeby na siłowni wycisnąć 100 kilo ? jak się włamuje do jakiegoś samochodu ?
na niektórych blokowiskach "net" to było wybawienie, bo "wreszcie z kimś normalnym z miasta można pogadać" tylko studia się pokończyły i jak się potem rozpadł związek, to już nie było jak zapoznać
przez kumpli co dziecko przewijają ? przez kumpli na zmywaku w Londynie ?
Dodano: 2011-10-26 13:11
| CatGirl napisał(a): |
| Myślę, że Alpha-Sco napisała wszystko w tym temacie:)
|
też tak sądzę:)