Dodano: 2011-10-19 14:11 Zmieniono: 2011-10-19 14:15
| tralalala napisał(a): |
| a mi kochana brakuje randek dla metali
ja należe do grupy "co był baaaardzo zapracowany, z blokowiska, znajomi się pożenili i nie miał gdzie poznać" i korzystałem z netu tam metalów prawie nie było wiesz jak wyglądała korespondencja ? ja zaczepiam panne nie mam 180, wiec raz na 50 zaczepek mam odpowiedź "kurdupel" "spadaj karyplu" kolejne 2-3 odpisują "cześć, a gdzie pracujesz i na jakim stanowisku? jaki masz samochód ? masz mieszkanie? " to jest moje "doświadczenie z kobietami" :/ szkoda, że np. na "niepokornych" jest tak mało ruchu, więc "samotnemu metalowi" ciężko znaleźć kogoś bo to wszystko chce do "dyskoteki, tancerza, słuchającego Enrike" a jak panny zmywają np. za brodę ? ja mam brodę, dla tych panien zarost = beee, dla mnie pedalska muzyka = beee, a co do tej rodziny, wiesz, ja też gnomów nie lubię, związek to dla mnie bycie obok, spanie razem, tulenie, spacery dziecko to raczej "ojjj, shit happens" jakbym już musiał szkoda, że nie ma "randek dla nie mainstreamu" , tam by mogły się gromadzić kobiety, dla których liczy się coś poza kasą i wysokim latynosem (te wszystkie co dają ciapatym w anglii), kobiety dla skinów, punków, metali itp. bo prawda jest taka robimy te studia, czasem techniczne (mało dziewczyn) , czasem zmieniamy miasto (migracja), czasem nasi znajomi się kocą (i czasu nie mają bo im się gnomy wykluły) i nagle nie ma jak kogo poznać mi np. rozpadło sie w wieku 27 lat z moją jedną ex, wiesz jaki to problem poznanie kogoś w tym wieku dla faceta ? każdy kumpel pytany "a masz jakieś znajome" mówił "nie mam czasu, pędze bo dzieciak w domu, remont robię sam, bo nie stać mnie na nic, nie mam nawet czasu nowego filmu obejrzeć a płyta leży od miesiąca na biurku" potem ludzie są zapracowani, jak żyjesz w blokowisku (zwłaszcza pełnym dresów) to poznać kogoś ciężko panny na ulicy nie stoją z kartką "poznam gościa" ja wiem jedno, prawie każda mnie pytała o pensje, prawie każda a jak nie pytała to coś ukrywała, dziecko lub 100 kilo wagi lub "tak naprawdę nie mam 25 ale 36 lat, zdjęcie w profilu jest z matury" kiedy jesteś młoda, masz liceum, studia - tam jest dużo ludzi potem jest praca, kiedy zawód techniczny albo mundurowy to masz tylko samych facetów (ja pracuje z 50 latkami ) metale w dużej części są inni, ale ni chuja znaleźć ich wielu na portalach gdzie może poznać "osoba zapracowana" lub ktoś kto "zmienił miasto" lub ktoś kto "nie imprezuje" (np ja mało imprezuje) dla metalówy nie jestem nudny jak mówie o np. historii drugiej wojny, nie ? dla innej panny to nuda, je interesuje chodzenie po sklepach i oglądanie ciuchów a jak gadam o broni to nudzę i wychodzi z randki (bo je interesują zakupy i czy im zapewnie dobre kosmetyki i ładne ubrania do lansu przed koleżankami) stąd np. znajomych ograniczam do "metali" głównie i do "punków" lub "hip-hopowców" bo to jest inny poziom myślenia
ale metalów np. na portalach jest 1% i mają 15-16 lat i z gościem 30 czy 35 letnim gadać nie będą
|
Mieszkasz w Wawie, tam się aż roi od ciekawych wydarzeń, na których można spotkać ludzi. Czego szukasz w necie? Wydaje mi się (zresztą sam to potwierdzasz), że na portalach randkowych nie znajdziesz raczej ludzi w typie, o którym piszesz. Nie lepiej wyjść do ludzi? (Fizycznie).
Z Twoich postów wyziera straszne rozczarowanie ludźmi i kobietami ale może szukałeś nie tam, gdzie trzeba?
Dla kobiety poznanie kogoś sensownego w okolicach trzydziestki też nie jest łatwe, uwierz, chyba nawet trudniejsze niż dla mężczyzny.
| CrommCruaich napisał(a): |
| Jakoś mi się nie chce wierzyć, że kobieta zwiąże się z facetem, który nie jest w stanie utrzymać rodziny, choćby niewiadomo jak był przystojny, inteligentny i interesujący. |
Nie lubię uogólnień. Trzeba rozróżnić facetów, którym jest trudno ale robią co mogą od facetów, którym się nie chce. A to KOLOSALNA różnica.
Dodano: 2011-10-19 14:20
jest jeszcze jedna sprawa która przeszkadza w znalezieniu odpowiedniego partnera/-ki, przynajmniej dla mnie - odległość. spotkałam już parę osób, które mi "pasowały", ale przy odległościach rzędu powyżej 3h jazdy nie widzę w tym szansy.
tak, wiem, zaraz ktoś mi napisze, że prawdziwa, idealistyczna miłość przetrwa i to :D he he he, niestety im człowiek starszy tym gorzej z jego mobilnością zazwyczaj, zbyt wiele "kul u nogi". no chyba, że komuś wystarcza widzenie kogoś raz na 3 miesiące, ale to beznadziejne.
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-10-19 14:49
| tralalala napisał(a): |
| a mi kochana brakuje randek dla metali
ja należe do grupy "co był baaaardzo zapracowany, z blokowiska, znajomi się pożenili i nie miał gdzie poznać" i korzystałem z netu tam metalów prawie nie było wiesz jak wyglądała korespondencja ? ja zaczepiam panne nie mam 180, wiec raz na 50 zaczepek mam odpowiedź "kurdupel" "spadaj karyplu" kolejne 2-3 odpisują "cześć, a gdzie pracujesz i na jakim stanowisku? jaki masz samochód ? masz mieszkanie? " to jest moje "doświadczenie z kobietami" :/ szkoda, że np. na "niepokornych" jest tak mało ruchu, więc "samotnemu metalowi" ciężko znaleźć kogoś bo to wszystko chce do "dyskoteki, tancerza, słuchającego Enrike" a jak panny zmywają np. za brodę ? ja mam brodę, dla tych panien zarost = beee, dla mnie pedalska muzyka = beee, a co do tej rodziny, wiesz, ja też gnomów nie lubię, związek to dla mnie bycie obok, spanie razem, tulenie, spacery dziecko to raczej "ojjj, shit happens" jakbym już musiał szkoda, że nie ma "randek dla nie mainstreamu" , tam by mogły się gromadzić kobiety, dla których liczy się coś poza kasą i wysokim latynosem (te wszystkie co dają ciapatym w anglii), kobiety dla skinów, punków, metali itp. bo prawda jest taka robimy te studia, czasem techniczne (mało dziewczyn) , czasem zmieniamy miasto (migracja), czasem nasi znajomi się kocą (i czasu nie mają bo im się gnomy wykluły) i nagle nie ma jak kogo poznać mi np. rozpadło sie w wieku 27 lat z moją jedną ex, wiesz jaki to problem poznanie kogoś w tym wieku dla faceta ? każdy kumpel pytany "a masz jakieś znajome" mówił "nie mam czasu, pędze bo dzieciak w domu, remont robię sam, bo nie stać mnie na nic, nie mam nawet czasu nowego filmu obejrzeć a płyta leży od miesiąca na biurku" potem ludzie są zapracowani, jak żyjesz w blokowisku (zwłaszcza pełnym dresów) to poznać kogoś ciężko panny na ulicy nie stoją z kartką "poznam gościa" ja wiem jedno, prawie każda mnie pytała o pensje, prawie każda a jak nie pytała to coś ukrywała, dziecko lub 100 kilo wagi lub "tak naprawdę nie mam 25 ale 36 lat, zdjęcie w profilu jest z matury" kiedy jesteś młoda, masz liceum, studia - tam jest dużo ludzi potem jest praca, kiedy zawód techniczny albo mundurowy to masz tylko samych facetów (ja pracuje z 50 latkami ) metale w dużej części są inni, ale ni chuja znaleźć ich wielu na portalach gdzie może poznać "osoba zapracowana" lub ktoś kto "zmienił miasto" lub ktoś kto "nie imprezuje" (np ja mało imprezuje) dla metalówy nie jestem nudny jak mówie o np. historii drugiej wojny, nie ? dla innej panny to nuda, je interesuje chodzenie po sklepach i oglądanie ciuchów a jak gadam o broni to nudzę i wychodzi z randki (bo je interesują zakupy i czy im zapewnie dobre kosmetyki i ładne ubrania do lansu przed koleżankami) stąd np. znajomych ograniczam do "metali" głównie i do "punków" lub "hip-hopowców" bo to jest inny poziom myślenia
ale metalów np. na portalach jest 1% i mają 15-16 lat i z gościem 30 czy 35 letnim gadać nie będą
|
Sam tym postem dałeś częściowo ludziom tutaj odpowiedź, dlaczego nie mogę związać się z metalem: różnica w planach życiowych, w podejściu, chęć związku z ich strony głównie dla sexu czy pochwaleniem się trofeum przed znajomymi (choć to drugie istnieje też w innych subkulturach i tak czy tak trudno uniknąć tego motywu ze strony faceta jak się już jest z nim w związku i jest się zarówno atrakcyjną, jak i inteligentną kobietą), zasłanianie swojego egoizmu pod płaszczykiem pojęcia satanizm (a tak naprawdę bardzo często okazuje się, że to synonim słowa "męski egoizm")Nidyrydy. Jeśli rozmawiasz w takim stylu, jak piszesz posty, to komunikacja z Tobą jest bardzo trudna i może stąd też częściowo brak związku. Co do wzrostu, o którym tyle piszesz, że niby jest problemem dla Ciebie: byłam z gościem 165 cm wzrostu, nie był metalem, ale rozstaliśmy się z innych, poważniejszych powodów. Tyle na razie.
Dodano: 2011-10-19 14:58
| minawi napisał(a): |
| jest jeszcze jedna sprawa która przeszkadza w znalezieniu odpowiedniego partnera/-ki, przynajmniej dla mnie - odległość. spotkałam już parę osób, które mi "pasowały", ale przy odległościach rzędu powyżej 3h jazdy nie widzę w tym szansy.
tak, wiem, zaraz ktoś mi napisze, że prawdziwa, idealistyczna miłość przetrwa i to :D he he he, niestety im człowiek starszy tym gorzej z jego mobilnością zazwyczaj, zbyt wiele "kul u nogi". no chyba, że komuś wystarcza widzenie kogoś raz na 3 miesiące, ale to beznadziejne. |
Ha mam to samo. :D Na necie trafiasz na kogoś z kim się dogadujesz super. Ale okazuje się że mieszka w chuj daleko.
Spotkałem kogoś wyjątkowego w sumie niedawno, nawet się widziałem z tą osobą i na wiele się zapowiadało. Ale niestety odległość za duża. I nawet niezbyt dało się zacząć. Tak, że też wiem na ten temat coś.
Ja już nie widzę szans gdy jazda jest do 1,5-2h
Mobilność to jeszcze nie problem, ale te kule u nogi :D A jak jest jeszcze dziecko to już przestane.
Jak praca jest taka sobie i wiele rzeczy nie trzyma nas na miejscu. To można spróbować poznać kogoś dalej. A nuż może się do tej drugiej osoby wprowadzić. Czy coś jeszcze kombinować.
Poza tym pierwsze co to trzeba kogoś poznać. A to już gorsze. Chyba nie warto szukać na necie.
Dodano: 2011-10-19 15:05
o dziecku można myśleć mając np. 28-35 lat, a wcześniej to co życia nie ma ?
niektóre to by chciały od razu po liceum już dziecko mieć ? a co z "życiem" ?
ja uważam, że na dziecko jest czas jak się kogoś pozna , kilka lat związku
a nie po pół roku jak niektóre desperatki chcą bo im macica ciśnie na mózg
życie ludzkie to odpowiedzialność a nie zabawa czy maskotka
wiele kobiet "chce mieć dzidziusia"
sory, nie lepiej te kilka lat poświęcić na podróże i poznawanie świata ? bo wg części kobiet świat można ograniczyć do sklepu z ciuchami i pieluch
wg. mnie architektura europy jest zbyt piękna by oglądać ją jedynie w necie i mnożyć się bez sensu (bo hormony cisną)
najpierw trzeba się nacieszyć życiem we dwoje
dziwi mnie, że nawet wśród metalów jest potrzeba na dzieci zamiast np. potrzeby na zwiedzenie zamków jakichś, pobawienia się w ASG
po co ten pęd za dziećmi ? po co?
potem już nie będzie czasu, pieniędzy, wszystko będzie szło w dzieci
normalne
a wiec kilka lat związku musi być bez dzieci
a kobiety w pewnym wieku chcą mieć "jutro dzidziusia"
to nie kotek czy piesek, maskotka, ba, kotek wymaga miłości i dbania
piesek wymaga, przez 10 lat conajmniej odpowiedzialności i dbania
a co dopiero człowiek
życie jest jedno, należy najpierw kilka lat spędzić razem, potem myśleć o pieluchach
znałem 4 panny co chciały zaciążyć w ciągu 2-3 miesięcy znajomości
co za idiotki, jak można powoływać nowe życie nie znając kogoś ? nie wiedząc jakim będzie ojcem, bo one cytuję "czuły potrzebę mieć dziecko"
dziecko to nie zabawka do "mania"
mieć to ja moge nowego Canona , ale nie człowieka
najbardziej mnie rozwalały panny co balowały do np. 32 roku życia po dyskotekach a potem na gwałt szukały ojca "w tym roku zajść w ciążę i ślub w pięknej białej sukni"
albo panny co przez to myślenie zostawały samotnymi matkami i potem lata całe nikt z nimi się umówić nie chciał
myśleć trzeba o życiu a nie o "maniu maskotki"
Dodano: 2011-10-19 15:14 Zmieniono: 2011-10-19 15:16
| tralalala napisał(a): |
| o dziecku można myśleć mając np. 28-35 lat, a wcześniej to co życia nie ma ?
niektóre to by chciały od razu po liceum już dziecko mieć ? a co z "życiem" ? ja uważam, że na dziecko jest czas jak się kogoś pozna , kilka lat związku a nie po pół roku jak niektóre desperatki chcą bo im macica ciśnie na mózg życie ludzkie to odpowiedzialność a nie zabawa czy maskotka wiele kobiet "chce mieć dzidziusia" sory, nie lepiej te kilka lat poświęcić na podróże i poznawanie świata ? bo wg części kobiet świat można ograniczyć do sklepu z ciuchami i pieluch wg. mnie architektura europy jest zbyt piękna by oglądać ją jedynie w necie i mnożyć się bez sensu (bo hormony cisną) najpierw trzeba się nacieszyć życiem we dwoje dziwi mnie, że nawet wśród metalów jest potrzeba na dzieci zamiast np. potrzeby na zwiedzenie zamków jakichś, pobawienia się w ASG po co ten pęd za dziećmi ? po co? potem już nie będzie czasu, pieniędzy, wszystko będzie szło w dzieci normalne a wiec kilka lat związku musi być bez dzieci a kobiety w pewnym wieku chcą mieć "jutro dzidziusia" to nie kotek czy piesek, maskotka, ba, kotek wymaga miłości i dbania piesek wymaga, przez 10 lat conajmniej odpowiedzialności i dbania a co dopiero człowiek życie jest jedno, należy najpierw kilka lat spędzić razem, potem myśleć o pieluchach znałem 4 panny co chciały zaciążyć w ciągu 2-3 miesięcy znajomości co za idiotki, jak można powoływać nowe życie nie znając kogoś ? nie wiedząc jakim będzie ojcem, bo one cytuję "czuły potrzebę mieć dziecko" dziecko to nie zabawka do "mania" mieć to ja moge nowego Canona , ale nie człowieka najbardziej mnie rozwalały panny co balowały do np. 32 roku życia po dyskotekach a potem na gwałt szukały ojca "w tym roku zajść w ciążę i ślub w pięknej białej sukni" albo panny co przez to myślenie zostawały samotnymi matkami i potem lata całe nikt z nimi się umówić nie chciał myśleć trzeba o życiu a nie o "maniu maskotki" |
Nie traktuję dziecka jako maskotki, to raz. Dwa: jestem jeszcze na studiach, mam lat 25 i pół, dziecko pierwsze chcę mieć przed 30stką (z powodów psychologicznych i medycznych). Ale teraz chcę być w związku (i jestem w takim póki co) z osobą, która w przyszłości chce założyć rodzinę. Podróże, imprezy? Było, do teraz się zdarza, ale rzadziej, bo mi się już na ogół o 23-24tej łeb do snu w dół robi. Poza tym mam wrażenie, że spora część facetów nie chce dziecka w związku, bo po prostu byłby o nie zazdrosny, chce, by laska mu zrobiła ołtarzyk i jak bożka go traktowała, widziała w życiu tylko jego(na co wcale nie zasługuje). Ja tak nie mam zamiaru robić, to nie w moim stylu, nie chcę, żeby mój związek był tylko dla wyra. Co do samotnych matek: dziecko mam zamiar mieć dopiero po cywilnym ślubie, tu pewne kwestie formalne mają dla mnie znaczenie, poza tym jedna "podwójna samotna matka" w rodzinie już starczy (mówię o mojej siostrze).
Wracając do motywu "czemu nie mam chłopaka metala": bo poza muzyką i sexem nieraz brakowało mi tematów do rozmowy, brak dopasowania intelektualnego (wg mnie satanizm i okultyzm nie mogą i nie powinny być jedynym zapleczem intelektualnym człowieka, mogą być co najwyżej jego uzupełnieniem). Wiem, że nie wszyscy metale są tacy, ale tacy mi się często trafiali.
Dodano: 2011-10-19 15:36 Zmieniono: 2011-10-19 15:39
no ja też tematów z kobietami nie miałem, bo musiały by być inżynierem z zamiłowaniami historyka uzbrojenia :)
nie wiem jakich znasz metali, dla mnie metal to muza i mój napęd, energia, coś czym oddycham, ale nie jakiś okultyzm, jestem ateistą, śmieszą mnie demony podobnie jak anioły i budda i co tam jeszcze kto wymyśla
wierzę w naukę bardziej :)
za to imprez w młodości nie znałem :) znałem raczej ciężką naukę, dopiero potem dojrzałem, że życie to nie jest tylko "starzy każą robić doktorat i służba ojczyźnie"
z tego powodu np. nie wybawiłem się i teraz nie przeczę, chciałbym poznać jakąś 23-30 letnią (bo związków z nie-metalówami miałem kilka i zawsze się rozbijało o to na jaki koncert iść, na jaką domówkę iść, co gra, zawsze były konflikty, zmęczyło mnie już użeranie się "wyłącz taniec z gwiazdami" "to ty wyłącz ten hałas bez sensu", zmęczyło mnie marudzenie "ja ciebie kocham a ty nie chcesz ze mną iść na kurs tańca" )
kiedy myślę, że miałbym założyć rodzinę z kimś, z kim się nie mogę wspólnie bawić... to stwierdzam, że chyba czas na zmiany w życiu
tylko właśnie jest jak jest, kiedy się próbuje, to dostaje się albo tekst "kurdupel" albo pytanie "ile zarabiasz, jaki masz samochód", znam to aż za dobrze :|
a metalówy mają lat 16 na portalach, heheh, 2 razy młodsze ode mnie
odnoszę wrażenie, że to właśnie metalówa nie zareaguje na propozycję "chodź do muzeum wojska popatrzeć na czołgi" alergią
nie-metalówa chce ciągnąć "popatrzeć na ciuszki"
w zime jej zimno i spacerować nie chce, bojówek nie założy bo ona musi być modna (zamiast wygodnie i ciepło się ubrać w bojówy M65)
po za tym no jak kurcze żyć z kimś, kto każe wyłączać muzykę ?
żyłem z takimi osobami 2 razy (związki po parę lat, dłuższe) i najpierw były kompromisy ale po 2 latach już człowiek był zmęczony ciągłym nieustającym kompromisem
jak ona włącza radio zet rano to mam ochote rozwalic odbiornik :D :D :D
jak ja mówie "chodź, Blind Guardian to takie melodyjne ładne granie, no chodź poskaczesz" to słysze "o boże rozdepczą mnie tam, straszne"
no ile tak można
w końcu kiedyś człowiek ma dość kompromisów
najpierw jest ta powiedzmy chemia, trwa ona około 2-3 lat, potem mija i druga osoba o innych gustach zaczyna denerwować
ja denerwuję puszczając De Profundis, ona denerwuje włączając zetkę czy rmf fm rano czy przy kolacji
dochodzi do sytuacji, że wychodzi się 10 minut wcześniej do pracy by "chociaż na mp3 swojej muzyki posłuchać"
chyba metal to rodzaj narkotyku :D
ciężko mi się bawić w nie-metalowym gronie
stąd np. nie chodziłem na imprezy
jak grał nie-metal, miałem ochote rozwalić sprzęt grający, włączyć im moje i krzyknąć "słuchać k*** je*** , to jest muzyka" :D
akurat kumpli miałem pop-dance na studiach, wiec na imprezach nie bywałem, bo jak sie włączała delikatna muzyka, to mi włączał się agresor "zabić, zniszczyć"
do dziś czuję agresje i złość jak słyszę np. Kendy Dulfer, Kenny G, wogóle jak słysze saksofon, powolny rytm, smęcący głos to mam ochote zaje*** rozje*** w drobny mak
za to np. Immortal czy Vadera włączam "jak chcę sobie odpocząc, skupić się, poleżec w spokoju" :D
myślę, że nie umiałbym żyć dłużej z kimś kto słucha innej muzy, ja mojej muzy potrzebuję jak tlenu :D ja bez niej się duszę , a inna muza mnie dusi
nie wiem czemu tak jest, może metal to rodzaj przekleństwa, genów, nie wiem, wiem, że jakbym miał się nabuzować do agresji to by mi trzeba było puścić jakieś smęty , to bym chyba rozwalił z kopa wszystko dookoła , kiedyś zrobiłem przykrość bratu, wyszedłem z jego wesela
nie umiałem znieść muzyki biesiadnej, po prostu nie umiałem,
Dodano: 2011-10-19 15:46
| tralalala napisał(a): |
| no ja też tematów z kobietami nie miałem, bo musiały by być inżynierem z zamiłowaniami historyka uzbrojenia :)
nie wiem jakich znasz metali, dla mnie metal to muza i mój napęd, energia, coś czym oddycham, ale nie jakiś okultyzm, jestem ateistą, śmieszą mnie demony podobnie jak anioły i budda i co tam jeszcze kto wymyśla wierzę w naukę bardziej :) za to imprez w młodości nie znałem :) znałem raczej ciężką naukę, dopiero potem dojrzałem, że życie to nie jest tylko "starzy każą robić doktorat i służba ojczyźnie" z tego powodu np. nie wybawiłem się i teraz nie przeczę, chciałbym poznać jakąś 23-30 letnią (bo związków z nie-metalówami miałem kilka i zawsze się rozbijało o to na jaki koncert iść, na jaką domówkę iść, co gra, zawsze były konflikty, zmęczyło mnie już użeranie się "wyłącz taniec z gwiazdami" "to ty wyłącz ten hałas bez sensu", zmęczyło mnie marudzenie "ja ciebie kocham a ty nie chcesz ze mną iść na kurs tańca" ) kiedy myślę, że miałbym założyć rodzinę z kimś, z kim się nie mogę wspólnie bawić... to stwierdzam, że chyba czas na zmiany w życiu tylko właśnie jest jak jest, kiedy się próbuje, to dostaje się albo tekst "kurdupel" albo pytanie "ile zarabiasz, jaki masz samochód", znam to aż za dobrze :| a metalówy mają lat 16 na portalach, heheh, 2 razy młodsze ode mnie odnoszę wrażenie, że to właśnie metalówa nie zareaguje na propozycję "chodź do muzeum wojska popatrzeć na czołgi" alergią nie-metalówa chce ciągnąć "popatrzeć na ciuszki" w zime jej zimno i spacerować nie chce, bojówek nie założy bo ona musi być modna (zamiast wygodnie i ciepło się ubrać w bojówy M65) po za tym no jak kurcze żyć z kimś, kto każe wyłączać muzykę ? żyłem z takimi osobami 2 razy (związki po parę lat, dłuższe) i najpierw były kompromisy ale po 2 latach już człowiek był zmęczony ciągłym nieustającym kompromisem jak ona włącza radio zet rano to mam ochote rozwalic odbiornik :D :D :D jak ja mówie "chodź, Blind Guardian to takie melodyjne ładne granie, no chodź poskaczesz" to słysze "o boże rozdepczą mnie tam, straszne" no ile tak można w końcu kiedyś człowiek ma dość kompromisów najpierw jest ta powiedzmy chemia, trwa ona około 2-3 lat, potem mija i druga osoba o innych gustach zaczyna denerwować ja denerwuję puszczając De Profundis, ona denerwuje włączając zetkę czy rmf fm rano czy przy kolacji dochodzi do sytuacji, że wychodzi się 10 minut wcześniej do pracy by "chociaż na mp3 swojej muzyki posłuchać" chyba metal to rodzaj narkotyku :D ciężko mi się bawić w nie-metalowym gronie stąd np. nie chodziłem na imprezy jak grał nie-metal, miałem ochote rozwalić sprzęt grający, włączyć im moje i krzyknąć "słuchać k*** je*** , to jest muzyka" :D akurat kumpli miałem pop-dance na studiach, wiec na imprezach nie bywałem, bo jak sie włączała delikatna muzyka, to mi włączał się agresor "zabić, zniszczyć" do dziś czuję agresje i złość jak słyszę np. Kendy Dulfer, Kenny G, wogóle jak słysze saksofon, powolny rytm, smęcący głos to mam ochote zaje*** rozje*** w drobny mak za to np. Immortal czy Vadera włączam "jak chcę sobie odpocząc, skupić się, poleżec w spokoju" :D myślę, że nie umiałbym żyć dłużej z kimś kto słucha innej muzy, ja mojej muzy potrzebuję jak tlenu :D ja bez niej się duszę , a inna muza mnie dusi nie wiem czemu tak jest, może metal to rodzaj przekleństwa, genów, nie wiem, wiem, że jakbym miał się nabuzować do agresji to by mi trzeba było puścić jakieś smęty , to bym chyba rozwalił z kopa wszystko dookoła , kiedyś zrobiłem przykrość bratu, wyszedłem z jego wesela nie umiałem znieść muzyki biesiadnej, po prostu nie umiałem, |
Lubię metal, ale słucham też innych rodzajów muzyki, np. electro czy new romantic i raczej unikam muzycznych ortodoksów, do jakich należysz. Poza tym, mam wątpliwości, czy dojrzałeś do związku (zwłaszcza, że, jak twierdzisz, nie wyszumiałeś się). Ale to już jest Twój problem. Dla mnie muzyka tak czy tak jest częścią rzeczywistości, ale nie chcę i nie zamierzam szczęścia w związku opierać tylko na wspólnych gustach muzycznych.
Dodano: 2011-10-19 16:21
Co do samotności mogę się wypowiedzieć tylko tak ,są dwa rodzaje bólu cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera i tak samo jest z samotnością ,czasem ją wybieramy bo jej potrzebujemy ,a czasem przychodzi sama mimo ,że jej nie chcieliśmy. Wielu ludzi kochało kogoś,,czy z kimś było ,ale to nasze doświadczenie przed którym nikt nie ucieknie, to tak jak by uciekać przed życiem. Dla niektórych samotności jest wyborem nauką i samodyscypliną ,a dla innych ludzi jest to coś okropnego. Nikt z nas nie jest magiem by uwolnić kogoś od bólu cierpienia i problemów bo ma je każdy. Niektóre z nich powoduje samotność ,a niektóre z nich samotność może tylko wyleczyć .Każdy z nas jest jakiś i przeżywa samotność na swój sposób.
Dodano: 2011-10-21 11:54
| Cytat: |
| Cierpienie duchowe się wybiera i tak samo jest z samotnością ,czasem ją wybieramy bo jej potrzebujemy ,a czasem przychodzi sama mimo ,że jej nie chcieliśmy |
zdanie wewnętrznie sprzeczne, jeśli coś jest wyborem (pierwsza część zdania) , to nie przychodzi samo wbrew woli
mam kilku samotnych kumpli, jednak nie znam przypadku takiego co by wybierał samotność, raczej samotność jego wybrała (jeden bardzo niski, drugi ma uszkodzone oko jeszcze w czasie stanu wojennego jako dziecko, czwarty ma pecha z twarzą i kłopoty z pieniędzmi (nie reprezentatywny) )
żaden z nich nie wybierał sobie samotności
mówisz, też, że nikt nie jest magiem, by uwolnić, otóż się nie zgodzę, właśnie jesteśmy
bo osobie samotnej potrzeba kogoś obok by z nią był,
to od nas (w sensie facetów, kobiet) zależy czy ktoś jest samotny, bo to my odrzucamy lub bierzemy daną osobę ze sobą,
to my możemy sprawić, że ktoś przestanie być samotny jeśli go weźmiemy, więc tą moc zniszczenia samotności mamy, jeśli chcemy (jeśli poziom wymagań mamy realny a nie zawyżony jak to często zauważam, że dużo np. kobiet chce ponadprzeciętnego a nie przeciętnego, świat składa się z przeciętnych wyglądem, przeciętnych finansowo, przeciętnych inteligencją, przeciętnych możliwościami itp.)
co widuję w necie, liczne fora, topici o samotności, ludzie pieprzą latami na nich o samotności
czego nie robią ? nie umawiają się ze sobą
to tak jakby całymi latami gadać o bólu zęba przed budynkiem kliniki dentystycznej , zamiast do niej wejść
magią zniszczenia samotności dysponuje prawie każdy, ta magia nazywa się "poznam"
dużo osób jednak lubi gadać, gadać, gadać, gadać o czymś, zamiast to zrobić
kiedyś czytałem jedno forum, jajca były, bo siedziało na nim chyba 20 babek, 50 facetów , ciągle te kobiety miauczały o samotności, o pustych zimnych wieczorach, o braku kogoś obok
żadna z nich nie umówiła się z ani jednym z tych facetów co tam pisali (no ale żaden nie był fotokopią Johna Deepa, żaden nie zarabiał 10 000 , żaden nie był wysportowanym atletycznym śniadym brunetem, one zresztą z modelkami miały baaaaaaaaaaardzo mało wspólnego, szybciej z nałogowymi klientkami mc donalda , niektóre lat 40 i od 10 lat w necie, hehehehe czekają na księcia),
przepis na zniszczenie samotności jest prosty - zgodzić się gdy ktoś zaprasza na spacer ;]
Dodano: 2011-10-21 12:10
owszem, tu się częściowo zgodzę, ale jako że tym wyborem dysponujemy, to nawet podświadomie przeprowadzamy selekcję i nie z każdym, nie zawsze i nie wszędzie pójdziemy ten spacer (spacer symbolicznie rzecz ujmując) - gdyby bowiem tak nie było, wszystko byłoby czarne lub białe
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-10-21 12:23 Zmieniono: 2011-10-21 12:25
wszystko się sprowadza do realizmu własnych życzeń,
jeśli ktoś jest na poziomie "księcia, cudu" to będzie miał problem i problem robił innym (statystycznie kobiet i facetów jest jednakowo, więc im więcej kobiet chce księcia z bajki, tym statystycznie wiecej facetów nie ma kobiety bo niedokolonuje się nagle iluś tysięcy osobników/osobniczek na zastąpienie "myślących inaczej")
poziom realizmu już był tu dyskutowany przy okazji "maminsynka" vs. średnia krajowa vs. ceny wielkich miast (znam moje warszawskie)
jeśli jakaś np. oczekuje od faceta po studiach lub w ich trakcie własnego mieszkania, to oczekuje albo dziecka bogaczy albo przestępcy albo oczekuje cudu
w kilka lat nie zarobi się na mieszkanie z przeciętnej pracy, można być i 10 lat po studiach i nie mieć np. zdolności kredytowej w wielkim mieście (wymóg np. 3500 zl netto zarobków, tyle kilka lat temu ode mnie chciało parę banków gdy pytałem o kredyt na 400 tysi czyli 40 metrowe mieszkanie w wawie kilka lat temu , stąd wiele małżeństw "w celu kredytu")
i vicious circle się zapętla
bo np. taki kredyt dostanie małżeństwo, nie dostanie go samotna osoba, a jest samotna bo nie ma mieszkania na przykład i znowu się zapętla
realizmem było by więc to, że kobieta swoje wymogi sprowadzi do poziomu realnego poziomu przeciętnego Kowalskiego (średnia ważona, nie średnia artytmetyczna liczona wraz z prezesem Orlenu)
o taki realizm chodzi
gdyby taki realizm u kobiet by występował, nie było by tylu panien które czekają de facto na sponsora (znam przypadki liczne)
dorobić się można "razem", niektóre jednak chcą przyjść na gotowe
Dodano: 2011-10-21 12:35
| tralalala napisał(a): |
| wszystko się sprowadza do realizmu własnych życzeń,
jeśli ktoś jest na poziomie "księcia, cudu" to będzie miał problem i problem robił innym (statystycznie kobiet i facetów jest jednakowo, więc im więcej kobiet chce księcia z bajki, tym statystycznie wiecej facetów nie ma kobiety bo niedokolonuje się nagle iluś tysięcy osobników/osobniczek na zastąpienie "myślących inaczej") poziom realizmu już był tu dyskutowany przy okazji "maminsynka" vs. średnia krajowa vs. ceny wielkich miast (znam moje warszawskie) jeśli jakaś np. oczekuje od faceta po studiach lub w ich trakcie własnego mieszkania, to oczekuje albo dziecka bogaczy albo przestępcy albo oczekuje cudu w kilka lat nie zarobi się na mieszkanie z przeciętnej pracy, można być i 10 lat po studiach i nie mieć np. zdolności kredytowej w wielkim mieście (wymóg np. 3500 zl netto zarobków, tyle kilka lat temu ode mnie chciało parę banków gdy pytałem o kredyt na 400 tysi czyli 40 metrowe mieszkanie w wawie kilka lat temu , stąd wiele małżeństw "w celu kredytu") i vicious circle się zapętla bo np. taki kredyt dostanie małżeństwo, nie dostanie go samotna osoba, a jest samotna bo nie ma mieszkania na przykład i znowu się zapętla realizmem było by więc to, że kobieta swoje wymogi sprowadzi do poziomu realnego poziomu przeciętnego Kowalskiego (średnia ważona, nie średnia artytmetyczna liczona wraz z prezesem Orlenu) o taki realizm chodzi gdyby taki realizm u kobiet by występował, nie było by tylu panien które czekają de facto na sponsora (znam przypadki liczne) dorobić się można "razem", niektóre jednak chcą przyjść na gotowe |
Wyjaśniłeś teraz jeden z powodów, dlaczego nie wybrałam faceta studiującego. Inne są takie:
- miałam już facetów studiujących się generalnie na nich przejechałam
- często są zarozumiali, nawet, jak mają za sobą niewiele osiągnięć (np. niby gadają, jaką to mają super pracę w e-learningu a potem od innych dowiaduję się, że ta praca wcale nie jest taka super i jest nieadekwantnie duży wysiłek do tego, jak mało się tam zarabia i jeszcze robotę do domu zabierasz)
- często faceci zbliżeni do mnie wiekowo boją się mnie i/lub traktują jako pewnego rodzaju rywalkę lub uważają za dziwną osobą
Dodano: 2011-10-21 12:57
tralalala
Zgodzę się z poglądem w stosunku do dzieci. Dla mnie są one błeeee. Mam 6 letniego brata i wiem po obserwacji rodziców jak to wygląda. Więc dziękuję i nie będę sobie młodości psuł. Też miałem problem z zrobieniem nawet po 3 letnim związku dziecka. Jestem facetem i sam zadecyduję kiedy czas na moje potomstwo, a tym bardziej nie mam zamiaru wychowywać czyjegoś.
Co do nie-metalów to też byłem w nieklimatycznych związkach i po ich rozpadzie idę czysto w klimat nie oglądając się na co to było i na ludzi nieklimatycznych. Wiem jak to jest z kimś takim być i dziękuję, ale już mnie to nie kręci. Nie mam zamiaru iść kompromis za kompromisem. Ludzi się nie zmieni, jedynie oni się mogą zmienić dla Ciebie i odwrotnie. A muzyka może łączyć i dzielić.
Wymagania też swoje mam co do wyglądu. Na pewno nie umówię się z otyłą osobą. Próbowałem i jednak się tym brzydzę, nic nie poradzę.
Trzeba pokazać, że się ma jaja i być facetem, a do tego dodać jeszcze spryt i cierpliwość. Trzeba się z tym liczyć, nie wszystkim się to podoba i liczyć się z samotnością przez nasze czyny. Poza tym kobietom podobają się pewni siebie faceci (choć każdy ma prawo się wahać i być niezdecydowany i nieufny)
Każdy się boryka też z problemami, które go przerastają. Ale istotne jest o to aby się starać.
A na siłę też nikogo się nie znajdzie i nie warto szukać. Lepiej już pozostać sam i szukać szczęścia w czym innym niż związek. Bo nieudany związek też rani.
Dodano: 2011-10-21 15:08 Zmieniono: 2011-10-21 15:11
zadziwiła mnie wypowiedź n86
jakieś kurcze kompleksy ?
raczej zawsze sądziłem, że to właśnie metale są lepsi od innych, bo to w większości osoby z wyższym wykształceniem, a tu , że się wymądrzają studenci ?
no trudno by osoba z politechniki miała czuć się gorsza , a jak ma się mózg, dużą wiedzę, duże IQ, to się mówi pewne rzeczy bardziej autorytatywnie :]
wśród moich znajomych metali mam i dwu z doktoratem (elektronika, geologia)
a co do zarobków, to wyobraź sobie, że robol po zawodówie dres na wózku widłowym ma 3000 , dres na walcu drogowym ma 6000, a naukowiec/laborant w laboratorium rządowym/naukowym ma np. 1800
tak jest w tym chorym kraju, ja też byłem pracownikiem naukowym kilka lat, wtedy miałem 1400-1700, bo to taki pojebany kraj, dresy po zawodówie na widlaku mieli 2700 netto (tyle nie ma specjalista w ministerstwie czasem, w samorządzie ma tyle),
więc jak rzucasz tekstami w stylu, że ich praca nie takie zarobki, to zaczynasz mi przypominać te panny o jakich pisałem
praca i płaca to 2 rozbieżne pojęcia w PL, jeszcze kilka lat temu mój znajomy oficer policji miał 1700 na rękę, a moja ciotka lekarz miała 1600 podobnie jak moja znajoma nauczycielka (pozmieniało się teraz)
wtedy 1500 miał za cieciowanie ziom z bloku, dla którego instalacja programu w kompie była nielada wyzwaniem, podobnie jak podłączenie dvd do telewizora , on umiał tylko klucze podawać,
oceniać chcesz kase, czy mózg ?
| Cytat: |
| A na siłę też nikogo się nie znajdzie i nie warto szukać. Lepiej już pozostać sam i szukać szczęścia w czym innym niż związek. Bo nieudany związek też rani. |
a ile wyrobi się bez seksu żeby nie dostać doła ? miesiąc ? dwa ?
związek jest potrzebny bo ma się coś do spania , tulenia, generalnie wiadomo o co biega :)
pytanie co rani bardziej , nieudany związek, czy brak seksu przez dłuższy czas
Dodano: 2011-10-21 17:27 Zmieniono: 2011-10-21 18:22
Zdecydowanie nieudany związek.Bez seksu mozna na prawdę wytrzymac bardzo długo.Zresztą jak dla mnie to nie ma udanego seksu w nieudanym związku.
Dodano: 2011-10-21 19:13 Zmieniono: 2011-10-21 19:15
| tralalala napisał(a): |
|
a ile wyrobi się bez seksu żeby nie dostać doła ? miesiąc ? dwa ? związek jest potrzebny bo ma się coś do spania , tulenia, generalnie wiadomo o co biega :) pytanie co rani bardziej , nieudany związek, czy brak seksu przez dłuższy czas |
Nie musisz być w związku aby uprawiać sex :D I nie mam tu na myśli kupowanie żadnych usług.
Wiesz sorki ale ludzie którzy pracują fizycznie naprawdę mają ciężką robotę. Sam się wybieram na kopalnie jebać, żeby sobie zarobić chociaż by te 2000. Ale wiesz chyba jakie sa tam warunki pracy i zagrożenia. Fakt operator walca ma kasę. Ale dostań się na takie stanowisko to też jest trudne. Należy się też dobra płaca za ciężką robotę. Operator walca nie pracuje sobie 8 godzin tylko jebie czasem po 15.
Dodano: 2011-10-21 20:06
zostań hydraulikiem <lol2>
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-10-21 21:49
Niektóre typy osobowości są wręcz skazane na samotność... Samotność rozumeim jako brak poczucia bycia potrzebnym komu kolwiek, brak wsparcia ze strony kogokolwiek i generalnei odizolowanie z zycia spolecznego, intymnego itp....
Lek na samotnosc? poszukac innego samotnika i juz jest dwoch samotnikow heh...
Dodano: 2011-10-22 00:15
na front z wami
''trzeba zakłócić ten poukładany tryb życia,do tego ma służyć rock and roll ,bede to robił-jeśli się to skończy,to znaczy że mnie już nie ma .... ''
Dodano: 2011-10-22 00:54
samotnosc ? całkowicie do wytrzymania , ja ją posiadam od zawsze i jakos z tym zyję , ale nie moge ogarnac tego , dlaczego jestem kobieta na tym neiczytelnym portaliku skoro nie wynieralem zadnej plci ;x
Dodano: 2011-10-22 01:31
kot jest zbyt absorbujący. lepiej roślinkę, którą wystarczy podlewać raz na tydzień. mówię całkiem serio :)
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-10-22 01:32
Dodano: 2011-10-22 01:37
Hmm no tak, ale z kotem przynajmniej można o czymś porozmawiac, pogadać. Nawet jeżeli odpowie tylko językiem miauczącym, zawsze coś. A roślinka nie bardzo. Ew. kupić sobie jakiś instrument, zamiast siedzieć i myśleć o tym, jak to się jest samotnym, można zacząć grać i robić coś pożytecznego (takiego jak wkurzanie sąsiadów, co można równie dobrze zrobić właściwie puszczając głośno muzykę), ew wyjść na ulicę i tam grać Zbierając Na Czołg.
i mają 15-16 lat i z gościem 30 czy 35 letnim gadać nie będą