Dodano: 2010-12-09 21:15
Moja racja jest najmojsza!!!
Niepuszczone baki cofaja sie do mozgu i stad sie biora posrane pomysly... :P
Dodano: 2010-12-09 21:34
| mromalka napisał(a): |
| [quote:ee0ded9727="sphinxia"][quote:ee0ded9727="mromalka"]Ja wole żyć w samotności. Ludzie zawsze mnie irytują, ciągle czegoś chcą. Wśród innych nie mam czasu na myślenie, na rozmyślanie. Wole siedzieć sama w pokoju i słuchać muzyki niż wyjść gdzieś ze znajomymi. Może to dziwne, ale ja tak mam. Jedynie na koncertach mogę przebywać wśród innych nie odczuwając przez to żadnych niedogodności. Mama kilka razy mówiła mi, że odsuwam się od rodziny, ale mi to nie przeszkadza. Ja po prostu taka jestem. Nie czuje potrzeby przytulenia się do kogoś, czy porozmawiania z kimś. Wystarcza mi moja własna osoba. |
Mnie ludzie irytowali zawsze, odkąd sięgam pamięcią. Czasem wystarczy czyjaś sama obecność, aby zaburzyć mój spokój.
Niestety zauważyłam, że z wiekiem mi się to pogłębia. Nie wiem czy jest to związane z dostrzeganiem przeze mnie niektórych rzeczy, wad, zachowań, czy czego tam, czy może przyczyna jest inna.
Zwyczajnie coraz częściej się łapie, że boli mnie głowa od czyjegoś jazgotania o rzeczach mało istotnych i mam ochotę się wtedy gdzieś zaszyć i nie oglądać nikogo.
Dziwne też, że kiedy zdarzy mi się już odseparować i przez jakiś czas nie mieć kontaktu z ludźmi, to wracam do świata, jak na skrzydłach, gadam z byle kim o głupotach, by za jakiś czas znowu się zaszyć w swoich pieleszach i na powrót się nie odzywać.Tak po kociemu, strzelić focha.[/quote:ee0ded9727]
Czasem wkurza mnie sam fakt, że ktoś obok mnie siedzi. Każde jego słowo, każdy ruch, i każdy uśmiech doprowadza mnie do szaleństwa. Kiedy tylko mam okazje unikam ludzi. Nie brakuje ich towarzystwa. I niech mi nikt nie próbuję wmówić, że to depresja. Nie jestem chodzącym przymułem, czasem lubię się rozkręcić, zabawić, ale jak już mówiłam, najwyżej na koncertach przy dobrej muzyce. Nie jestem też zadufaną w sobie kretynką, która wywyższa się nad innymi. Nie twierdze, że jestem jakaś niezwykła, ja jedynie nie potrafię przebywać wśród innych.
I rozumiem, że boli Cię głowa, też tak mam. [/quote:ee0ded9727]
Ja to mam depresje prawie od urodzenia, ale fakt faktem, iż jeśli ma się trudny charakter, jest samotnikiem z natury, to inni ludzie bardzo lubią oceniać takie osoby.
I często są to oceny bardzo krzywdzące, właśnie coś w stylu, jak opisujesz.
Dla mnie osobiście najbardziej rozwalające jest właśnie to, że nie raz do niektórych trzeba wrzeszczeć i być agresywnym, aby cokolwiek zrozumieli. I najgorszą karą dla nich właśnie jest milczenie, bo nie wiedzą wtedy co zrobić. Nie widzą uśmiechu na twarzy rozmówcy, albo widzą wymuszony i myślą, że się wywyższa, coś mruknie pod nosem niezrozumiale, ignoruje. Totalna bzdura :D
Dodano: 2010-12-10 08:25
Osoby z boku tego nie rozumieją, nie pojmują, że nie masz ochoty na rozmowę a swój cenny czas wolisz spędzić samotnie niżeli wdawać się w jakieś dyskusje. Czasem trudno jest im to wyjaśnić. Nie kazdy jest tej samej natury co Ty, stąd takie a nie inne zachowania z ich strony. Niestety sporo ludzi lubi oceniać po pozorach i po tym co widzi a nie po tym co wie.
Nie ma co się przejmować ich uwagami.
Dodano: 2010-12-10 15:53
| sphinxia napisał(a): |
| [quote:d01c3ebe8b="mromalka"][quote:d01c3ebe8b="sphinxia"][quote:d01c3ebe8b="mromalka"]Ja wole żyć w samotności. Ludzie zawsze mnie irytują, ciągle czegoś chcą. Wśród innych nie mam czasu na myślenie, na rozmyślanie. Wole siedzieć sama w pokoju i słuchać muzyki niż wyjść gdzieś ze znajomymi. Może to dziwne, ale ja tak mam. Jedynie na koncertach mogę przebywać wśród innych nie odczuwając przez to żadnych niedogodności. Mama kilka razy mówiła mi, że odsuwam się od rodziny, ale mi to nie przeszkadza. Ja po prostu taka jestem. Nie czuje potrzeby przytulenia się do kogoś, czy porozmawiania z kimś. Wystarcza mi moja własna osoba. |
Mnie ludzie irytowali zawsze, odkąd sięgam pamięcią. Czasem wystarczy czyjaś sama obecność, aby zaburzyć mój spokój.
Niestety zauważyłam, że z wiekiem mi się to pogłębia. Nie wiem czy jest to związane z dostrzeganiem przeze mnie niektórych rzeczy, wad, zachowań, czy czego tam, czy może przyczyna jest inna.
Zwyczajnie coraz częściej się łapie, że boli mnie głowa od czyjegoś jazgotania o rzeczach mało istotnych i mam ochotę się wtedy gdzieś zaszyć i nie oglądać nikogo.
Dziwne też, że kiedy zdarzy mi się już odseparować i przez jakiś czas nie mieć kontaktu z ludźmi, to wracam do świata, jak na skrzydłach, gadam z byle kim o głupotach, by za jakiś czas znowu się zaszyć w swoich pieleszach i na powrót się nie odzywać.Tak po kociemu, strzelić focha.[/quote:d01c3ebe8b]
Czasem wkurza mnie sam fakt, że ktoś obok mnie siedzi. Każde jego słowo, każdy ruch, i każdy uśmiech doprowadza mnie do szaleństwa. Kiedy tylko mam okazje unikam ludzi. Nie brakuje ich towarzystwa. I niech mi nikt nie próbuję wmówić, że to depresja. Nie jestem chodzącym przymułem, czasem lubię się rozkręcić, zabawić, ale jak już mówiłam, najwyżej na koncertach przy dobrej muzyce. Nie jestem też zadufaną w sobie kretynką, która wywyższa się nad innymi. Nie twierdze, że jestem jakaś niezwykła, ja jedynie nie potrafię przebywać wśród innych.
I rozumiem, że boli Cię głowa, też tak mam. [/quote:d01c3ebe8b]
Ja to mam depresje prawie od urodzenia, ale fakt faktem, iż jeśli ma się trudny charakter, jest samotnikiem z natury, to inni ludzie bardzo lubią oceniać takie osoby.
I często są to oceny bardzo krzywdzące, właśnie coś w stylu, jak opisujesz.
Dla mnie osobiście najbardziej rozwalające jest właśnie to, że nie raz do niektórych trzeba wrzeszczeć i być agresywnym, aby cokolwiek zrozumieli. I najgorszą karą dla nich właśnie jest milczenie, bo nie wiedzą wtedy co zrobić. Nie widzą uśmiechu na twarzy rozmówcy, albo widzą wymuszony i myślą, że się wywyższa, coś mruknie pod nosem niezrozumiale, ignoruje. Totalna bzdura :D[/quote:d01c3ebe8b]
Czasem nawet krzyk nie pomaga, jak człowiek się uprze to koniec i już. Nie warto na takich zwracać uwagi. Dawno przestałam się interesować tym co inni o mnie myślą, chociaż przyznam, że bywa to nie miłe i irytujące.
Mówią że jesteś chodzącym złem...? Pokaż im że mają racje!
Dodano: 2010-12-10 20:57
| lukaszart napisał(a): |
| Natomiast każdemu normalnemu facetowi, a przynajmniej mnie do szczęścia wystarczą trzy rzeczy tj. burdel, strzelnica oraz siłownia |
* nigdy w życiu nie byłem w burdelu
* nie łażę na strzelnice, strzelałem tylko na PO
* nie mam najmniejszej ochoty łazić na siłownie i pompować mięśnie, chociaż podejmuje pewne formy aktywności fizycznej wykraczające po za samą zdolność poruszania się... to nie ma nic na moje usprawiedliwienie
Co masz zrobić dzisiaj zrób jutro !! ------------------------------------------------- Ps. Jako, że koleżanka z oburzeniem stwierdziła że mój światopogląd jest odrażający i rodem ze średniowiecza myślę że będę tu pasował :P
Dodano: 2010-12-11 12:07
wolfj23 masz jeszcze szanse się wyleczyć ? hehe ;-D
''Sztylet rani ciało, słowo - umysł.'' - Menander
Dodano: 2010-12-11 13:22
Ja dzisiaj uskuteczniam mizantropię. Raczej mizantropijnego kaca. Mam nadzieję, że nie spotkam nikogo znajomego, bo nie chce mi się ludzi oglądać ;]
Nie ma rzeczy niemozliwych
Dodano: 2010-12-16 12:03
| wolfj23 napisał(a): |
| To jestem chory psychicznie bo:
* nigdy w życiu nie byłem w burdelu * nie łażę na strzelnice, strzelałem tylko na PO * nie mam najmniejszej ochoty łazić na siłownie i pompować mięśnie, chociaż podejmuje pewne formy aktywności fizycznej wykraczające po za samą zdolność poruszania się... to nie ma nic na moje usprawiedliwienie ![]() |
Nie martw się Panie Wolf. Skoczymy na browara, pooglądamy wyzwolone kobiety od agencji,a przy okazji poprawi się mięsień piwny
Czyż nie oszczędniej przy okazji? :)
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2010-12-16 17:48
| KostucH napisał(a): |
| [quote:be78d47d9d="wolfj23"]To jestem chory psychicznie bo:
* nigdy w życiu nie byłem w burdelu * nie łażę na strzelnice, strzelałem tylko na PO * nie mam najmniejszej ochoty łazić na siłownie i pompować mięśnie, chociaż podejmuje pewne formy aktywności fizycznej wykraczające po za samą zdolność poruszania się... to nie ma nic na moje usprawiedliwienie ![]() |
Nie martw się Panie Wolf. Skoczymy na browara, pooglądamy wyzwolone kobiety od agencji,a przy okazji poprawi się mięsień piwny
Czyż nie oszczędniej przy okazji? :)[/quote:be78d47d9d]
A mogę się dołączyć ?
''Sztylet rani ciało, słowo - umysł.'' - Menander
Dodano: 2010-12-18 20:34 Zmieniono: 2010-12-18 20:36
...
Chyba już nie jestem samotny.
Dotarło do mnie przez ostatni tydzień ilu mam oddanych przyjaciół i że jestem całym światem dla osoby, której bym o to nie podejrzewał.
Aczkolwiek szkoda, bo w samotności dobre riffy robiłem ;]
Nie ma rzeczy niemozliwych
Dodano: 2010-12-26 14:24
Hmm... słuchałam raz bardzo mądrej audycji w radiu, na temat samotności. Nie pamiętam kiedy to było, ale wtedy nie mogłam spać i było około 3 w nocy... Dzwonili i pisali tam różni ludzie... Najbardziej mi się podobał mail jednego bodajże faceta... Było coś tam takiego mniej więcej "Trzeba po równo pielęgnować swoją samotność i nie samotność..." I to w zasadzie mądre. Nauczyć się żyć i tak i tak. Żeby naturalną rzeczą było pobycie jakiś czas samym ze sobą. Ale też z ludźmi. Nie umiem powiedzieć jakie to radio było, ale audycja bardzo mi się podobała 
Dodano: 2010-12-26 16:25
a ja jestem sam i lubię samotność chociaż jest mi ciężko ale jak jestem sam to świetne teksty potrafię napisać i dodać muzykę
Nie chcę mieć Bogów Nie potrzebuję złudnego pocieszenia Nie wierzę w ta wyimaginowaną koncepcje społeczeństwa Nie wierzę w Waszego Buddę Jezusa czy Hitlera Magia jest mi obca… To tylko koncepcja życia Człowieka nieznanego
Dodano: 2010-12-26 19:09
| Demonika napisał(a): |
Hmm... słuchałam raz bardzo mądrej audycji w radiu, na temat samotności. Nie pamiętam kiedy to było, ale wtedy nie mogłam spać i było około 3 w nocy... Dzwonili i pisali tam różni ludzie... Najbardziej mi się podobał mail jednego bodajże faceta... Było coś tam takiego mniej więcej "Trzeba po równo pielęgnować swoją samotność i nie samotność..." I to w zasadzie mądre. Nauczyć się żyć i tak i tak. Żeby naturalną rzeczą było pobycie jakiś czas samym ze sobą. Ale też z ludźmi. Nie umiem powiedzieć jakie to radio było, ale audycja bardzo mi się podobała ![]() |
zapewne trójka, dobre radio, tylko oczywiście ciekawe rzeczy są po północy, bo przecież nikt w tym kraju nie pracuje:|
Dodano: 2010-12-26 20:58
Samotność. Ktoś na początku tego tematu napisał: "im bardziej się starasz tym bardziej wszystko się pierdzieli"...i to dokładnie pasuję do mnie. Doskonale rozumiem autora tego tematu. Samotność to taka wredna menda co często rozrywa po latach człowieka od środka i tak jest z mua. Wiadomo że coś trzeba zrobić ale ten pierwszy krok kurde trudny jest 
Dodano: 2010-12-26 23:39
| CatGirl napisał(a): |
[quote:ed89a5b53c="Demonika"]Hmm... słuchałam raz bardzo mądrej audycji w radiu, na temat samotności. Nie pamiętam kiedy to było, ale wtedy nie mogłam spać i było około 3 w nocy... Dzwonili i pisali tam różni ludzie... Najbardziej mi się podobał mail jednego bodajże faceta... Było coś tam takiego mniej więcej "Trzeba po równo pielęgnować swoją samotność i nie samotność..." I to w zasadzie mądre. Nauczyć się żyć i tak i tak. Żeby naturalną rzeczą było pobycie jakiś czas samym ze sobą. Ale też z ludźmi. Nie umiem powiedzieć jakie to radio było, ale audycja bardzo mi się podobała ![]() |
zapewne trójka, dobre radio, tylko oczywiście ciekawe rzeczy są po północy, bo przecież nikt w tym kraju nie pracuje:|[/quote:ed89a5b53c]
A nie wiesz na jakiej częstotliwości trójka działa na mazowszu? Wczoraj nie mogłam spać i szukałam czegoś ciekawego, ale nic nie znalazłam.
Dodano: 2010-12-26 23:54
nie wiem na jakiej częstotliwości, ale to wystarczy poszukać na ich stronie wiadomości:) raczej jest ich łatwo złapać wszędzie..
co do samotności, to tkwiąc w niej latami ciężko z niej wyjść, tu nie chodzi już nawet o to czy są ludzie obok nas, to jest pewnego rodzaju sposób myślenia, którego trudno się pozbyć, może nawet się nie da? generalnie teoria że na każdego czeka gdzieś przyjaciel, i druga połówka jabłka jest mocno naciągana
to nie jest nam dane z góry... kiedyś ktoś mi powiedział, że niektórzy całe życie czekają na przyjaciela, sądząc że on musi się kiedyś pojawić, otóż nie musi, bo to my nieświadomie decydujemy o tym czy będziemy mieć przyjaciół, czy też nie, może to kwestia wychowania, psychiki, genów... w każdym razie samotność niejedno ma imię, i nie zawsze wystarczy do pokonania jej drugi człowiek
Dodano: 2010-12-27 00:00
| CatGirl napisał(a): |
| nie wiem na jakiej częstotliwości, ale to wystarczy poszukać na ich stronie wiadomości:) raczej jest ich łatwo złapać wszędzie..
co do samotności, to tkwiąc w niej latami ciężko z niej wyjść, tu nie chodzi już nawet o to czy są ludzie obok nas, to jest pewnego rodzaju sposób myślenia, którego trudno się pozbyć, może nawet się nie da? generalnie teoria że na każdego czeka gdzieś przyjaciel, i druga połówka jabłka jest mocno naciągana to nie jest nam dane z góry... kiedyś ktoś mi powiedział, że niektórzy całe życie czekają na przyjaciela, sądząc że on musi się kiedyś pojawić, otóż nie musi, bo to my nieświadomie decydujemy o tym czy będziemy mieć przyjaciół, czy też nie, może to kwestia wychowania, psychiki, genów... w każdym razie samotność niejedno ma imię, i nie zawsze wystarczy do pokonania jej drugi człowiek |
O powiedziałaś coś mądrego bardzo :) Że nie zawsze do pokonania samotności wystarczy drugi człowiek, można żyć wśród mnóstwa ludzi, a jednak być samym jak palec.
poszukam sobie tego radyjka
dzięki :)
Dodano: 2010-12-27 10:33
Hahaha...
Najbardziej czarodziejską formą samotności jest ta... gdy mieszkasz z kimś pod jednym dachem i staje Ci się on zupełnie obojętny.
Nie ma rzeczy niemozliwych
Dodano: 2010-12-27 11:16
to w sumie typowe w wielu domach, mi się np zdarzało nie widzieć jednego z domowników kilka dni, a on cały czas w nim był
ciekawe są też momenty, kiedy kiedy idzie się gdzieś ze znajomymi, i w pewnym momencie człowiek orientuje się, że mógłby sobie wyjść na godzinę czy dwie i nikt tego nie zauważy
Dodano: 2011-01-09 09:16
No CatGirl też tak miałam parę razy. Rubezahl nawet to wtedy może występować, jak jesteś z jakąś osobą w związku, a nawet z nią nie mieszkasz. Tylko po prostu przychodzą takie myśli: nie powiem mu tego, bo nie zrozumie, nie poproszę go o to, bo nie będzie w stanie pomóc, nie mogę być z nim do końa szczera, bo się obrazi itp. itd. Jak się tego zaczyna namnażać, zaczynam czuć się samotna w związku.
Dodano: 2011-01-09 11:55
Macie racje to, że na każdego czeka druga połówka czy przyjaciel to jedna wielka bujda stworzona właśnie przez ludzi, którym bez żadnego wysiłku życie podsunęło pod nos tą drugą osobę.. Anty teoria stworzona przez ludzi samotnych pewnie zawierałaby coś takiego; Jeśli o czymś bardzo marzysz i za wszelką cenę do tego dążysz to cały wszechświat będzie przeciwko tobie. Istnieje jedynie mała szansa, gdy całkowicie pozbędziesz się tych pragnień i stanie się to dla ciebie zupełnie obojętne..
Jak myślicie czy samotność jest całkowitą winą nas samych zgodnie z myślą ludzi „samorozwój”, że człowiek jest kowalem własnego losu?. I to on w pełni bierze odpowiedzialność za swoje życie i tylko do siebie może mieć jakiekolwiek pretensje.. Czy na pewno samotność jest nieudolnością człowieka mającą ścisły związek z jego decyzjami, podejściem do życia, ludzi itd.?
Dodano: 2011-01-09 16:45
To że na każdego ktoś czeka to tylko słowa otuchy na pocieszenie... zgadzam sie z Twoją opinią na ten temat, niektorzy mają to bez wysilku... a dodam od siebie że większość z nich nawet nie potrafi tego docenić
Wiele od nas samych zalezy...
Ale na jeszcze więcej nie mamy wpływu...
Samotny 
Co masz zrobić dzisiaj zrób jutro !! ------------------------------------------------- Ps. Jako, że koleżanka z oburzeniem stwierdziła że mój światopogląd jest odrażający i rodem ze średniowiecza myślę że będę tu pasował :P
Dodano: 2011-01-09 17:23
Samotność każdego dotyka.Może to zależy też od charakteru człowieka,stylu bycia,nie wiem dokładnie.Fakt,samotność pozwala na analizę rzeczywistości,życia,otoczenia-ale zbyt długie trwanie w tym stanie może[ale nie musi] doprowadzić do apatii,depresji nawet.
Ci,którzy bez problemu odnajdują się w towarzystwie i przy czym nie znają słowa takiego jak samotność to nie umieją docenić tego co mają.I narzekają,że chcieliby być sami.Taki paradoks życia.
Be hard and fucking heavy-ludzie nie lubią,gdy odnosisz sukces.
Dodano: 2011-01-09 18:06
| Darkness_of_my_soul napisał(a): |
|
Jak myślicie czy samotność jest całkowitą winą nas samych zgodnie z myślą ludzi „samorozwój”, że człowiek jest kowalem własnego losu?. I to on w pełni bierze odpowiedzialność za swoje życie i tylko do siebie może mieć jakiekolwiek pretensje.. Czy na pewno samotność jest nieudolnością człowieka mającą ścisły związek z jego decyzjami, podejściem do życia, ludzi itd.? |
Nie jest. Prawdą jest, że mamy duży wpływ na swoje życie, że to co nam się przytrafia to, po części, konsekwencje podjętych wcześniej decyzji i działań, ale gdyby wszystko zależało tylko i wyłącznie od nas samych, byłoby zbyt łatwo. Na zbyt wiele rzeczy zwyczajnie nie mamy wpływu i mieć nie będziemy.
Dodano: 2011-01-11 12:27
| wolfj23 napisał(a): |
| To że na każdego ktoś czeka to tylko słowa otuchy na pocieszenie... zgadzam sie z Twoją opinią na ten temat, niektorzy mają to bez wysilku... a dodam od siebie że większość z nich nawet nie potrafi tego docenić
Wiele od nas samych zalezy... Ale na jeszcze więcej nie mamy wpływu... Samotny ![]() |
Zgadzam się z Tobą. Ja właśnie teraz zastanawiam się (i na to m.in. poza nauką i pracą oraz podróżami przeznaczę najbliższe miesiące) czy zmienić jedną z kluczowych rzeczy w moim życiu, czy nie. Ceną może być silniejsze poczucie samotności, choć może niekoniecznie i nie na długo.