Dodano: 2010-12-07 09:39 Zmieniono: 2010-12-07 11:57
wystarczy odżywiać sie nieregularnie, lub po prostu jeść rzadko, np. jeszcze sniadanie o 6.00, zasuwasz 12h w pracy, po drodze pijesz 2-3 kawy, spalasz kilka papierosów i jesz potem dopiero wieczorem - w zupełnosci wystarczy, zeby efekty były szybko widoczne
.
Dodano: 2010-12-07 11:41
Głodnemu człowiekowi nic do szczęścia nie potrzeba poza kromką chleba, ale bez przegięć, żeby zaraz depresja? Przez niedożywienie owszem, można mieć problemy z np. koncentracją, refleksem, chęcią interakcji na napływające zewsząd treści, może spowodować ogólne osłabienie organizmu oraz w konsekwencji chorobę ale prawdziwy żal ściska mój żołądek i nie tylko, kiedy to zaistnieje jakiś poważny problem i żadne przesłanki jego rozwikłania nie układają się tak jakbym tego chciała.
Bywa, że podczas całkowitego znużenia i załamania trudno o wilczy apetyt i chęć spożywania zdrowych przekąsek. Przynajmniej w moim przypadku tak się dzieje. Są osoby, które w odwrotną stronę reagują, wchłaniając, co w zasięgu wzroku nadaje się do spożycia.
Nie wiem czy w takiej czy przeciwnej sytuacji depresja może się pogłębić...
Ważne by rozwikłać problem bez głodzenia się czy zbędnego obżarstwa. A samo niedojadanie zastąpić regularną, przymusową dietą konsumpcji w małych ilościach.
Jak się to ma to samotności...hymm..
Jedźcie moi drodzy, co lubicie. Na zdrowie.
Dodano: 2010-12-07 12:04
| soundasleep napisał(a): |
|
Jedźcie moi drodzy, co lubicie. Na zdrowie. |
Chyba [ jedzcie ] ;]
Nie ma rzeczy niemozliwych
Dodano: 2010-12-07 17:49
| Rubezahl napisał(a): |
|
A dobrze Ci z tą pustotą? Bo gorzej gdy wracasz do pustoty i po 10 minutach nie masz siły podnieść się z łóżka, bo samotność zrzuciła na Ciebie 691496235 tonowe brzemię bólu. Ja tak się czuje gdy przebywam za długo w odosobnieniu. |
Dodano: 2010-12-07 17:49
Dodano: 2010-12-07 19:31 Zmieniono: 2010-12-07 19:33
Z tym burdelem to żartowałem ale samo zagadnienie wpływu diety na psychikę i zdrowie człowieka wymagałoby osobnego wątku by nie robić tutaj offtopu.
Nie jest to też "hamerykańska" teoria tylko fakty poparte szeroko zakrojonymi badaniami.
Ktoś tu wspominał o głodzeniu się, dieta zasadowa nie wymaga niczego oprócz rezygnacji z wysokoprzetworzonych śmieci oraz używek które noszą miano jedzenia.
Dodano: 2010-12-07 21:33
| mromalka napisał(a): |
| Ja wole żyć w samotności. Ludzie zawsze mnie irytują, ciągle czegoś chcą. Wśród innych nie mam czasu na myślenie, na rozmyślanie. Wole siedzieć sama w pokoju i słuchać muzyki niż wyjść gdzieś ze znajomymi. Może to dziwne, ale ja tak mam. Jedynie na koncertach mogę przebywać wśród innych nie odczuwając przez to żadnych niedogodności. Mama kilka razy mówiła mi, że odsuwam się od rodziny, ale mi to nie przeszkadza. Ja po prostu taka jestem. Nie czuje potrzeby przytulenia się do kogoś, czy porozmawiania z kimś. Wystarcza mi moja własna osoba. |
Mnie ludzie irytowali zawsze, odkąd sięgam pamięcią. Czasem wystarczy czyjaś sama obecność, aby zaburzyć mój spokój.
Niestety zauważyłam, że z wiekiem mi się to pogłębia. Nie wiem czy jest to związane z dostrzeganiem przeze mnie niektórych rzeczy, wad, zachowań, czy czego tam, czy może przyczyna jest inna.
Zwyczajnie coraz częściej się łapie, że boli mnie głowa od czyjegoś jazgotania o rzeczach mało istotnych i mam ochotę się wtedy gdzieś zaszyć i nie oglądać nikogo.
Dziwne też, że kiedy zdarzy mi się już odseparować i przez jakiś czas nie mieć kontaktu z ludźmi, to wracam do świata, jak na skrzydłach, gadam z byle kim o głupotach, by za jakiś czas znowu się zaszyć w swoich pieleszach i na powrót się nie odzywać.Tak po kociemu, strzelić focha.
Dodano: 2010-12-07 22:31 Zmieniono: 2010-12-07 22:33
To chyba tak paradoksalnie działa, że decydując się na samotność - ze względu na jakąś niechęć do ludzi - w końcu zaczynamy do tych ludzi tęsknić: w tym sensie, że oni właśnie stanowili spiritus movens procesu prowadzącego kogoś do wyizolowania się, do uzyskania tej błogości bycia oddalonym. Skoro przyczyna oddalenia blednie - zanika błogość, trzeba zatem wrócić do koterii i znów napoić się dostatecznie niechęcią, by odczuwać oddalenie jako sensowne, mające zasadną przyczynę. A fochy są zawsze durne, niechęć do ludzi czasami. 
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2010-12-07 23:55
| Driada napisał(a): |
No to jeszcze ja dopiszę parę groszy
nawiązując do wypowiedzi wolfj23, o tym że "miłość nie wiąże się z przyjaźnią"... Mnie się wydaje, że powinno się dążyć do tego aby ta przyjaźń była w związku. |
Co masz zrobić dzisiaj zrób jutro !! ------------------------------------------------- Ps. Jako, że koleżanka z oburzeniem stwierdziła że mój światopogląd jest odrażający i rodem ze średniowiecza myślę że będę tu pasował :P
Dodano: 2010-12-08 00:29
Najgorsze jest chyba to, Durante, że taka niestabilność utrudnia mocno życie. Nigdy nie będę czuła się dobrze, ani mieszkając w mieście (za duży hałas, pośpiech, tłok), ani gdzieś na peryferiach (poczucie odosobnienia, brak towarzystwa).
Coś ten świat nie stworzony dla mnie 
Dodano: 2010-12-08 15:13
| sphinxia napisał(a): |
| [quote:1ec4f3011d="mromalka"]Ja wole żyć w samotności. Ludzie zawsze mnie irytują, ciągle czegoś chcą. Wśród innych nie mam czasu na myślenie, na rozmyślanie. Wole siedzieć sama w pokoju i słuchać muzyki niż wyjść gdzieś ze znajomymi. Może to dziwne, ale ja tak mam. Jedynie na koncertach mogę przebywać wśród innych nie odczuwając przez to żadnych niedogodności. Mama kilka razy mówiła mi, że odsuwam się od rodziny, ale mi to nie przeszkadza. Ja po prostu taka jestem. Nie czuje potrzeby przytulenia się do kogoś, czy porozmawiania z kimś. Wystarcza mi moja własna osoba. |
Mnie ludzie irytowali zawsze, odkąd sięgam pamięcią. Czasem wystarczy czyjaś sama obecność, aby zaburzyć mój spokój.
Niestety zauważyłam, że z wiekiem mi się to pogłębia. Nie wiem czy jest to związane z dostrzeganiem przeze mnie niektórych rzeczy, wad, zachowań, czy czego tam, czy może przyczyna jest inna.
Zwyczajnie coraz częściej się łapie, że boli mnie głowa od czyjegoś jazgotania o rzeczach mało istotnych i mam ochotę się wtedy gdzieś zaszyć i nie oglądać nikogo.
Dziwne też, że kiedy zdarzy mi się już odseparować i przez jakiś czas nie mieć kontaktu z ludźmi, to wracam do świata, jak na skrzydłach, gadam z byle kim o głupotach, by za jakiś czas znowu się zaszyć w swoich pieleszach i na powrót się nie odzywać.Tak po kociemu, strzelić focha.[/quote:1ec4f3011d]
Czasem wkurza mnie sam fakt, że ktoś obok mnie siedzi. Każde jego słowo, każdy ruch, i każdy uśmiech doprowadza mnie do szaleństwa. Kiedy tylko mam okazje unikam ludzi. Nie brakuje ich towarzystwa. I niech mi nikt nie próbuję wmówić, że to depresja. Nie jestem chodzącym przymułem, czasem lubię się rozkręcić, zabawić, ale jak już mówiłam, najwyżej na koncertach przy dobrej muzyce. Nie jestem też zadufaną w sobie kretynką, która wywyższa się nad innymi. Nie twierdze, że jestem jakaś niezwykła, ja jedynie nie potrafię przebywać wśród innych.
I rozumiem, że boli Cię głowa, też tak mam.
Mówią że jesteś chodzącym złem...? Pokaż im że mają racje!
Dodano: 2010-12-08 15:18
| Harlequin napisał(a): |
| wystarczy odżywiać sie nieregularnie, lub po prostu jeść rzadko, np. jeszcze sniadanie o 6.00, zasuwasz 12h w pracy, po drodze pijesz 2-3 kawy, spalasz kilka papierosów i jesz potem dopiero wieczorem - w zupełnosci wystarczy, zeby efekty były szybko widoczne |
taaa, a potem włosy wypadaja i skóra się marszczy
12h w pracy?! toć to niewolnictwo.
nie, dziękuję
wolę samotnie szukać pracy i jeść chleb z masłem i czosnkiem + 2kg jabłek za 4 zeta oraz musli
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2010-12-08 17:17
| Harlequin napisał(a): |
| wystarczy odżywiać sie nieregularnie, lub po prostu jeść rzadko, np. jeszcze sniadanie o 6.00, zasuwasz 12h w pracy, po drodze pijesz 2-3 kawy, spalasz kilka papierosów i jesz potem dopiero wieczorem - w zupełnosci wystarczy, zeby efekty były szybko widoczne |
Dodano: 2010-12-08 18:25
| minawi napisał(a): |
| [quote:d07e218bab="Harlequin"]wystarczy odżywiać sie nieregularnie, lub po prostu jeść rzadko, np. jeszcze sniadanie o 6.00, zasuwasz 12h w pracy, po drodze pijesz 2-3 kawy, spalasz kilka papierosów i jesz potem dopiero wieczorem - w zupełnosci wystarczy, zeby efekty były szybko widoczne |
taaa, a potem włosy wypadaja i skóra się marszczy
12h w pracy?! toć to niewolnictwo.
nie, dziękuję
wolę samotnie szukać pracy i jeść chleb z masłem i czosnkiem + 2kg jabłek za 4 zeta oraz musli
[/quote:d07e218bab]
Pierwsze słysze, aby od fajek włosy wypadały
.
Dodano: 2010-12-08 18:33
| Harlequin napisał(a): |
| [quote:be57dcaaaf="minawi"][quote:be57dcaaaf="Harlequin"]wystarczy odżywiać sie nieregularnie, lub po prostu jeść rzadko, np. jeszcze sniadanie o 6.00, zasuwasz 12h w pracy, po drodze pijesz 2-3 kawy, spalasz kilka papierosów i jesz potem dopiero wieczorem - w zupełnosci wystarczy, zeby efekty były szybko widoczne |
taaa, a potem włosy wypadaja i skóra się marszczy
12h w pracy?! toć to niewolnictwo.
nie, dziękuję
wolę samotnie szukać pracy i jeść chleb z masłem i czosnkiem + 2kg jabłek za 4 zeta oraz musli
[/quote:be57dcaaaf]
Pierwsze słysze, aby od fajek włosy wypadały
[/quote:be57dcaaaf]
od fajek to się skóra marszczy
a przynajmniej od dymu jest sucha, blee
natomiast od reszty rzeczy, które napisałeś wypadają włosy z braku witamin i mikroeelementów, to chyba logiczne...
nie zbaczaj z tematu
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2010-12-08 18:50
a to akurat prawda z tymi witaminami :)
.
Dodano: 2010-12-08 21:20
| Harlequin napisał(a): |
| a to akurat prawda z tymi witaminami :) |
Wlasnie a najwiecej witaminy kto ma??? heheh I powstaje nam bledne kolo. Bez baby zle, z baba gorzej
Czlowiek zawsze bedzie odczuwal jakas samotnosc, strach mimo otaczajacych kochajacych kochajacych go ludzi. Chyba ze zmieni sie tok myslenia ludzi i mentalnosc wtedy moze poczuja sie bardziej szczesliwymi.
Niepuszczone baki cofaja sie do mozgu i stad sie biora posrane pomysly... :P
Dodano: 2010-12-08 21:44
| corpsex napisał(a): |
| Chyba ze zmieni sie tok myslenia ludzi i mentalnosc wtedy moze poczuja sie bardziej szczesliwymi. |
Najprościej mają idioci, nie są świadomi swoich problemów.
Nie ma rzeczy niemozliwych
Dodano: 2010-12-08 22:09
Ludzie sami sobie stwarzaja problemy i nie doceniaja walorow zycia.
Niepuszczone baki cofaja sie do mozgu i stad sie biora posrane pomysly... :P
Dodano: 2010-12-09 07:48
| corpsex napisał(a): |
| Ludzie sami sobie stwarzaja problemy i nie doceniaja walorow zycia. |
Zawsze jest jakiś mały błahy powód dla, którego tak jest ^^
Dodano: 2010-12-09 07:59
| mocniej napisał(a): |
| [quote:9747a7eddb="corpsex"]Ludzie sami sobie stwarzaja problemy i nie doceniaja walorow zycia. |
Zawsze jest jakiś mały błahy powód dla, którego tak jest ^^[/quote:9747a7eddb]
Tak właśnie. Wszystko przez to siedzenie samemu i zbyt częste i gęste rozmyslanie o dupiu maryny ;/ później się człowiek zaczyna izolować i faktycznie pozostaje zdany na siebie i swą durną samotność z wyboru - bym powiedziała.
Dodano: 2010-12-09 19:01
W takim razie zapraszam wszystkie samotne dziewczyny na sylwestra do Amsterdamu :) To beda moje pierwsze swieta poza domem hehe tak co do samotnosci
Nigdy wiekszej wagi nie przykladalem do tej smiesznej wigilii ale jak sobie pomysle ze nie bedzie mnie z rodzina w tym roku i nie podziele sie tym symbolicznym wafelkiem...
Niepuszczone baki cofaja sie do mozgu i stad sie biora posrane pomysly... :P
Dodano: 2010-12-09 19:19
| corpsex napisał(a): |
| Ludzie sami sobie stwarzaja problemy i nie doceniaja walorow zycia. |
...i szukają kłopotów tam gdzie ich nie ma .
''Sztylet rani ciało, słowo - umysł.'' - Menander
Dodano: 2010-12-09 20:49
Wzglednie polemizowalbym z kazda z powyzszych wylowiedzi, ale z wiekszoscia sie zgadzam. Faktem jest tez, ze kto nie rozumie-nie zrozumie. I prawienie moralow mija sie z celem, bo wszystko zalezy od miejsca akcji, czasu, otoczenia jak i od charakteru czlowieka.
A tego ksztaltuje srodowisko, nie odwrotnie.
Nie ma rzeczy niemozliwych