Amphi Festival 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Zola Jesus - Stridulum II

Pod  pseudonimem Zola Jesus kryje się rosyjsko - amerykańska wokalistka i autorka tekstów – Nika Roza Danilova, o silnym, zapadającym w pamięć głosie. Swoją przygodę z Zolą Jesus postanowiłam rozpocząć od albumu „The Spoils”. Jednak fatalna jakość dźwięku i chaos kompozycyjny odrzuciły mnie od płyty od razu. Nie poddałam się i spróbowałam z drugim albumem „Stridulus II”, którego dotyczy recenzja. 

„Stridulum II” można nazwać rozszerzeniem do EP-ki „Stridulum”, która wyszła nieco wcześniej niż sam album. Tym razem zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ na tym albumie widać, że Danilova poczyniła postęp pod względem pisania piosenek, na produkcję także nie mogłam narzekać.
Na album trafiło 9 utworów, z których 6 można było usłyszeć na „Stridulum”. Można powiedzieć, że to pójście na łatwiznę, ale z dwojga złego wybrałabym „Stridulum II”, po prostu dlatego, że jest na nim więcej utworów. Może 9 piosenek to mało, ale przynajmniej nie ma tu żadnych wypełniaczy.
Nie znajdziemy tu już szumów zagłuszających wokal, ani niedostosowanej głośności poszczególnych dźwięków. Dostajemy za to, no właśnie, co? Muzykę Zoli Jesus trudno jednoznacznie zaklasyfikować. Trochę tu ambientu, trochę synthpopu, nieco electro, ballady, dark popu. Na pewno nie ma tu nic do tańca. Utwory skomponowano tak, żeby na pierwszym planie zawsze pozostawał wokal, który brzmi, jakby osadzono go za każdym razem w konkretnej scenie, którą określa podkład muzyczny.
W utworach słychać sporo klawiszy, reszta to dźwięki typowo syntetyczne. Kompozycje są powolne, słowa piosenek wyśpiewywane powoli. Pozwala to wczuć się w przekaz tekstów i docenić głos wokalistki. Album jest niezwykle klimatyczny, ale na pewno nie można powiedzieć, że wesoły. Utwory mają skłonić słuchacza do refleksji, a nie tylko lecieć w tle,  kiedy my zajmujemy się czymś zupełnie innym niż słuchanie. Piosenki nie są przesadnie długie, przez co nie ma tu sztucznego przedłużania tylko po to, żeby pokazać, że umie się nagrać długi album.
Skąd w tej młodej dziewczynie tyle melancholii i smutku? Nie wiem, ale wiem, że to co robi, robi umiejętnie.
Czuć tu wpływ Siouxie and the Banshees, a także wczesnego the Cure. Nie jest to muzyka dla wszystkich i pewnie, jeśli za pierwszym razem się nie spodoba, później tym bardziej nie chwyci, ale mimo wszystko zachęcam do posłuchania.
Zola Jesus powinna spodobać się fanom Bat for Lashes, Birds of Passage, CocoRosie, a nawet Florence + the Machine, ze względu na podobieństwo barw obu wokalistek.
Tracklista:
01. Night02. Trust Me03. I Can’t Stand04. Stridulum05. Run Me Out06. Manifest Destiny07. Tower08. Sea Talk09. Lightsick
Wydawca: Souterrain Transmissions (2011)
Komentarze
Vlaad : jasne, zapomniałam, że Fever Ray istnieje. Trafne, jak najbardziej :)
skoggtroll : Może głupie i nietrafione porównanie, ale w pewnym sensie porównał...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły