Paradoks
Wracać wciąż do domu Le Guin
Relacje :

XIII Stoleti - Firlej, Wrocław (10.05.2008)

XIII Stoleti, już niemal klasyka czeskiego gothic rocka, po czterech latach przerwy powrócili na scenę. Z racji tego, że ich popularność w Polsce jest paradoksalnie większa niż w Czechach, nie mogli ominąć naszego kraju i 10 maja wystąpili na deskach klubu Firlej we Wrocławiu. Koncert nie należał do najtańszych, mimo to publiczność stawiła się dość licznie, choć nie mam porównania z frekwencją na innych wydarzeniach z tego miejsca, gdyż zawitałam tam po raz pierwszy. Jak na moje oko - ludzi było w sam raz, sama zaś firlejowska sala koncertowa wyglądała bardzo kameralnie.
Niestety, nie planowano na ten dzień żadnego supportu, za to po koncercie miało nastąpić after party w klimacie gothic. Mimo że koncert powienin był się rozpocząć o godzinie 20, dopiero 10-15 minut przed dziewiątą usłyszeliśmy pierwsze dźwięki wydobywające się zza kotary, a było to "krucze" ("wronie"?) intro z utworu "Gotika". Do tego czasu musieliśmy zadowolić się rozglądaniem po klubie i czekaniem na schłodzenie Pilsnerów w barze (czeski browar musiał być).

W końcu parę minut przed 21. XIII Stoleti zaczęli grać pełną parą. Ujrzeliśmy czterech muzyków: frontmana zespołu, wokalistę i gitarzystę w jednym - Petra Stepána, jego brata Pavla na perkusji w najdalszym końcu środka sceny, a także dwóch nowych członków grupy: po lewej - bardzo "gotycko" przyzdobioną Janę Havlovą na klawiszach oraz po prawej - basistę Mirka "Palda Paleĉka". Spośród nich ubiorem wyróżniała się jedynie wspomniana "klawiszystka", sam Petr miał na sobie lateksowopodobną koszulkę i w sumie to tyle o wyglądzie zespołu - nie było przebrań za wampiry ani nietoperki, więc jeśli ktoś spodziewał się zobaczyć zespół w tak mrocznym image'u, to zapewne się zawiódł.

Jako pierwszy poleciał "Fatherland" z płyty "Metropolis", następnie (kolejność raczej przypadkowa): "Into The Garden Of Delight", "Elizabeth", "Vendetta", "Bela Lugosi's Dead" (w wersji z albumu "Vendetta"), "Andy Warhol", "Nosferatu Is Dead", "Karneval", "Justina", "Smutne Casy", energetycznie wykonana "Mystery Ana", "Ruze A Kriz" i trochę przynudnawy "Zodiak". Podczas "Smutnych Casów" Jana zamiast na klawiszach udzielała się na flecie poprzecznym, natomiast basista w wielu utworach wspomagał Petra wokalnie.

Osobiście obawiałam się, że show będzie zdominowany przez muzykę elektroniczną, tymczasem występ Trzynastolecia wypadł niezwykle rockowo, a nawet z punkowym gdzieniegdzie zacięciem. Jedynie dwie kompozycje - "Andy Warhol" i "Zodiak" - zaprezentowane zostały z minimalistycznym czysto syntezatorowym podkładem (półplayback) do śpiewu Petra, mimo wszystko i takie wykonanie stworzyło ciekawy klimat.

Wokalista wydawał się być w bardzo dobrej formie, a nowi członkowie zespołu odpowiednio przygotowani. Publiczność doceniła ten fakt brawami i okrzykami po każdym prawie utworze i długo nie pozwalała zejść grupie ze sceny. Otrzymaliśmy w ten sposób aż trzy bisy, w ciągu których usłyszeć można było ponownie "Vendettę" czy "Nosferatu Is Dead".

Z wielu głosów uczestników imprezy można było po koncercie wyłapać opinie, iż zabrakło paru hiciorów, jak choćby, oczekiwanego również przeze mnie, klasycznego "Transylvanian Werewolf", a także "Trinacte Znameni" czy "Metropolis". Świetnie jednak, że zagrano chyba najpopularniejszy utwór XIII Stoleti "Elizabeth", dzięki któremu publika znacznie się ożywiła i śpiewała wspólnie z zespołem.

Koncert zakończył się po około półtorej godzinie trwania i płynnie przeszedł w after party na drugiej sali. Nie dotrwałam do końca imprezy, jednak podobno nie trwała ona długo i tuż przed godziną pierwszą gotycki wieczór w Firleju przeszedł do historii.

Reasumując - nie będąc wcześniej szczególną fanką XIII Stoleti, po koncercie jeszcze bardziej doceniłam ich muzyczny dorobek - zespół udowodnił, że wciąż potrafi poruszyć swoją grą, a stare kawałki nie straciły uroku sprzed lat. Okazja do potwierdzenia moich słów nadarzy się już pod koniec lipca tego roku podczas festiwalu Castle Party w Bolkowie, zatem warto wówczas nie opuścić występu naszych południowych sąsiadów.

P.S. Posiadam pewne zastrzeżenia do "gry" świateł w Firleju, ale za to nagłośnienie wypadło dużo lepiej.

http://www.darkplanet.pl/modules.php?name=usergallery&op=show_photo&id=40512

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły