Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Relacje :

Therion / 09.01.2016 / Enschede - "Atak" / Holandia

 Therion,  Luciferian Light Orchestra,  Ego Fall,  Imperial Age

Therion - zespół, który już od 28 lat działa na rynku muzycznym i należy do czołówki symfonicznego metalu zawitał do holenderskiego miasta Enschede. Nie było to moje pierwsze spotkanie z tym zespołem. Miewałem juz okazje podziwiać jego muzyczne poczynania podczas paru festivalów. Za każdym razem pozostawiali po sobie miłe wrażenie, toteż dowiedziawszy się o ich koncercie w Enschede nie omieszkałem odmówić sobie przyjemności zobaczenia tego występu. Wraz z grupą Therion w trasę koncertową wybrały się jeszcze trzy zespoły, które znakomicie rozgrzewały fanów spragnionych muzycznych wrażeń.

Na pierwszy ogień poszła rosyjska formacja Imperial Age. Kiedy na scenę wyszło siedmiu muzyków, zrobiło się na niej dość tłoczno. Może nawet bardziej niż w pierszym rzędzie. No, ale to już taka niewdzięczna rola otwierającego imprezę. Zespół zaprezentował typowy symfoniczny metal. I chociaż wszystko było tak jak trzeba - czyściutko, solidnie, męski wokal wspomagany damskim sopranem, to jednak czegoś w tym występie zabrakło....Uczciwie powiem : doceniam zaangażowanie kapeli, lidera i niezwykły glos Alexandry Sidorovej, ale niestety takich kapel niczym szczególnie się nie wyróżniających mamy dzisiaj na rynku muzycznym "od wyboru do koloru" . A żeby zaistnieć trzeba mieć nie tylko pomysł, ale też jakiś szczególny wyróżnik, który na długo zostaje w pamięci słuchacza. Niestety tego Rosjanom zabrakło.

Po niespodziewanie krótkiej przerwie przyszła pora na kolejnego wykonawcę - Ego Fall. Ta chińsko - mongolska kapela podgrzała zdecydowanie atmosferę w klubie i w odróżnieniu do swoich poprzedników przygotowała parę niespodzianek. Swój gig w Enschede rozpoczeli dość tajemniczo, wręcz medytacyjnie. A to za sprawą basisty, który wystąpił przed publicznością solo grając na mongolskim instrumencie morin khuur. Po tym wstępie na scenę wkroczyła reszta ekipy i ruszyła swoją muzyką wszystkich zebranych wykonując z werwą czadowe utwory. Już po kilku taktach było widoczne, że Ego Fall dysponuje olbrzymim pokładem energii, a stawiając na spontaniczność i szczerość przekazu, udało im się zjednać szerokie grono fanów. Zaserwowali przy tym materiał zawierający wiele frapujących muzycznych pomysłów, jak np.: włączenie elementów mongolskiego folkloru. Bez wątpienia była to prawdziwa uczta dla fanów ostrych uderzeń. A że się podobało, świadczyła o tym reakcja publiczności i las rąk wyklaskujących rytm, który robił całkiem miłe wrażenie.

Poraz kolejny tego wieczora przenosimy się w inne regiony muzyki, gdyż jako trzeci w kolejce był projekt lidera grupy Therion - Christofera Johnssona, czyli Luciferian Light Orchestra. Publiczność nakręcona po żywiołowym występie poprzedników, przeszła w lekką fazę ostudzenia emocji. Nie żeby było nudno, nic w tym stylu - zespół szybko zjednał sobie sympatię słuchaczy, którzy łatwo wkręcili się w ten intrygujący nastrój jaki zapanował w klubie. W końcu wyróżnikiem muzyki Luciferian Light Orchestra jest mroczna atmosfera utrzymana w stylu occult rocka i emanująca z każdego kawałka ezoteryczna siła. Muzycy doskonale komunikowali się ze swoimi fanami za pośrednictwem utworów, niestety nie można tego by powiedzieć o wokalistce. Miała znikomy kontakt z publiką, zabrakło jej nie tylko charyzmy, ale też nie punktowała swoim wokalem, który był co prawda czysty i mocny, ale nadwyraz pospolity. Przechodząc jednakże do meritum, powiem tak : było w tym wykonie coś ujmującego, coś co pozwoliło stworzyć napięcie i dramaturgię. A potwierdzeniem tego, było wykonanie kawałka pt : "Dante and Diabaulus" , przy którym ze sceny aż iskrzyło.

Supporty były więc za nami i mogliśmy spokojnie przejść do prawdziwego ucztowania. Wraz z pojawieniem się grupy Therion na scenie w holenderskim klubie Atak zawrzało i publiczność entuzjastycznie przywitała Szwedów. Wraz z pierwszym utworem "Ginnungagap" zaczęła się wielka fiesta i od razu też zespół zaskarbił sobie życzliwość publiki, gdyż swój koncert rozpoczeli z energią, finezją i luzem. Jako że podczas tej trasy koncertowej Therion postawił na przekrój ze swojej twórczości, udaliśmy się w sentymentalną podróż przez lata. Z kolejnymi płytowymi przystankami, przy których zatrzymywaliśmy się czasem na dłużej lub krótcej, czasem by zespół mógł zrobić ukłon w stronę publiki i zagrać taki utwór jak np. "The Beauty In Black" . Temperatura rosła z kawałka na kawałek, a Therion rozkwitał na scenie, gdyż potrafił jak mało kto budować odpowieni nastrój. A przykładem może tu być utwór pt: "The Siren of the Woods". Zagrali go nie tylko z pazurem, ale znakomicie skomponowała się tutaj Linnéa Vikström w duecie ze swoim ojcem Thomasem. A jeśli już jesteśmy przy Thomasie, to grzechem byłoby nie wymienić takiego kawałka jak "Mon amour, mon ami" , gdzie wokalista wykorzystał wszystkie swoje zdolności teatralne, a mimika i gest były dopasowane do każdego wyśpiewanego słowa. Muszę też dodać, że utwór ten wykonał Thomas w duecie z Mari Karhunen ( Luciferian Light Orchestra ) i był to chyba jej najlepszy występ tego dnia. Siedmioosobowy skład Theriona to dziś mechanizm gwarantujący symfoniczny metal na najwyższym poziomie. Mimo, że w przeciągu swojej długiej kariery dokonwały się zmiany personalne, nie wyszły one grupie na złe, wręcz przeciwnie , a przykładem może być chociażby Chiara Malvestiti, która znakomicie odnalazła siebie w roli divy. Ale Therion to nie tylko wokaliści, ale również brawurowi muzycy, którzy zaserwowali nam niezwyklą sprawność techniczną, pomysłowe, skomplikowane opracowania i energię jak z kilku wulkanów. Nic więc dziwnego, że kiedy zespół zakończył koncert i wycofał się ze sceny, publiczność lawiną oklasków wywołała ich ponownie. Zagrali dla nas jeszcze dwa utwory "Rise Of Sodom And Gomorrah" i "To Mega Therion".

To był długi wieczór obfitujący w wiele emocji, na który składały się występy trzech supportów i prawie dwugodzinny koncert Theriona. I chociaż fanom ciągle było mało, to niestety zapalone światła potwierdzały definitywne zakończenie koncertu i kierowały nas do wyjścia. Publiczność opuszczała klub usatysfakcjonowana, gdyż Therion to klasa sama w sobie, a magia muzycznego przekazu zrobiła na nich duże wrażenie.

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły