Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Samael - Passage

Ceremony Of Opposites, Samael, Xytras, Xy, Rudolphe H., Rebellion, Kaos

Na „Ceremony Of Opposites” Samael osiągnął swoje apogeum, a w takiej sytuacji  przed zespołem stoi bardzo trudne zadanie. Zazwyczaj kopiowanie swoich najlepszych osiągnięć okazuje się być skazane na porażkę, więc aby się rozwijać i zdobywać kolejne zaszczyty potrzebna jest jakaś zmiana. Samael zrozumiał to w najlepszym możliwym momencie i po albumie – legendzie, opuścił piekielne czeluści ruszając na podbój kosmosu.

 

Nie jest to jednak zmiana bardzo radykalna. Samael wciąż brzmi brudno, ma cięte riffy i nawet nowego, dodatkowego gitarzystę, a wokal jest krzykliwy i zachrypnięty. Cała płyta jednak jest lżejsza od poprzedniej i delikatnie nasączona elektroniką. Dużą role odgrywają tu też klawisze. Wszystko to stało się podstawowym zainteresowaniem Xytrasa, który już jako Xy, poświęcił się programowaniu i keyboardowi kosztem żywego zestawu perkusyjnego. Tym samym zabrakło miejsca dla Rudolpha H., który wykonał świetną robotę na „Ceremony Of Opposites” oraz na wydanej w 1995 roku EPce „Rebellion”. Ta, nagrana jeszcze w starym składzie już zwiastowała nowe obszary muzyczne jakie będzie eksplorował Samael. Nową postacią w zespole został natomiast Kaos, który, jak już się rzekło, został drugim gitarzystą.

Kosmos, o którym wspomniałem, bierze się nie tylko z okładki. Sporo odniesień do niego jest w tekstach, no i przestrzenna jest również muzyka. Jest to oczywiście zasługa klawiszy i dodatkowych efektów. „Passage” jest dziełem oferującym przejmującą podróż po dalekich galaktykach i gwiezdnych układach. Wystarczy wejść w taki „Moonskin” i jego wspaniałe pianino, żeby zrozumieć o co chodzi. Albo cała bębenkowa inwokacja do „Angel’s Decay”. To jest bajka. Cała ta płyta jest czarująca, ma swój niesamowity, mroczny urok. Takich pojedynczych hiciorów jakie były na poprzednim albumie, jednak tu nie uświadczymy. Samael postawił na atmosferę kosztem przebojowości i wyszedł z tego całkowicie zwycięsko. Nie ma bowiem wątpliwości, że „Passage” też jest wybitny.

Płyta doczekała się także swojej alternatywnej wersji. W 1997 roku Xytras wyprodukował jej całkowicie instrumentalną, klawiszową interpretację, która również jest fantastycznym dziełem i pozycją obowiązkową dla fanów Samael. Wszystko to pokazuje jak wielki potencjał wciąż tkwił w tym zespole. Zespole, który był już tak wielki, a tak naprawdę wciąż jeszcze znajdował się na początku swojej wielkiej drogi ku zaświatom.

 

Tracklista:

01. Rain
02. Shining Kingdom
03. Angel's Decay
04. My Saviour
05. Jupiterian Vibe
06. The Ones Who Came Before
07. Liquid Soul Dimension
08. Moonskin
09. Born Under Saturn
10. Chosen Race
11. A Man In Your Head

Wydawca: Century Media Records (1997)

Ocena szkolna: 5+

Komentarze
Yngwie : Tylko "Ceremony" !!!!! http://3.bp.blogspot.com/-JcDt8ecfR4o/VmSbysa9...
WUJAS : Tylko "Ceremony" !!!!!
oki : najlepsza płyta Samaela jak dla mnie mi chyba bardziej podchodzi tanecz...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły