Ohlsson
Paradoks
Recenzje :

Sadist - Above The Light

Sadist, Above The Light, Loud Out Records, Nosferatu Records, progressive death metal, death metal, Tommaso Talamanca

Sadist powstał w 1990 roku w Genewie. Przez trzy kolejne lata kompletował demówki i udoskonalał powtarzające się na nich kawałki, by w 1993 roku zebrać cały swój materiał i wydać go w postaci płyty długogrającej pod tytułem „Above The Light”. W Polsce zostało to wydane za pośrednictwem Loud Out Records, ale ja mogę się pochwalić oryginalną wersją kastową Nosferatu Records, która ukazała się w limitowanym nakładzie 500 sztuk.

Od początku istnienia Sadist zaskakiwał swoją twórczością i był jednym z prekursorów progresywnej odmiany death metalu. Oznacza to, że oprócz ciemnej i ciężkiej strony mocy, muzyka Włochów obfituje w przestrzenne obrazy wytwarzane przez długie solówki, gitary akustyczne i klawisze. Także i bas ma swoje trzy grosze w różnych dźwiękowych łamańcach i wygibasach. Atmosfera jest zróżnicowana i w ramach jednego numeru mamy do czynienia ze zmianami klimatu podążającymi za wzmocnieniami i wyciszeniami. Niby powoduje to pozorne uczucie chaosu, a jednak jest to wszystko spójne i nie zostawia wrażenia przesytu formy nad treścią. Spowodowane to jest po prostu talentem i zmysłem kompozycyjnym Tommaso Talamancy – autora całości muzyki. Zarówno momenty stricte death metalowe, jak i klawiszowo-akustyczne odchyły są świetnej jakości i znakomicie się uzupełniają.

Wokalnie cały czas mamy do czynienia z takim zdartym growlingiem. Zespół nie zaryzykował, żadnych dodatkowych czystych głosów. To chyba dobrze, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że słów jest tu stosunkowo mało. Nie znaczy to jednak, że nie udało się stworzyć bardzo fajnych wokaliz, szczególnie w „Sometimes They Come Back” czy „Happines ‘N’ Sorrow”.

Utwory są długie i przejmujące. Ciężkie partie poprzeplatane są całą masą klawiszowych i akustycznych smaczków. Wszystko przebiega płynnie i oddziałuje na wyobraźnię zabierając słuchacza w dalekie, plastyczne krajobrazy. Już otwierający, spełniający role intra, instrumentalny „Nadir”, zaczyna się kojącym dźwiękiem szumiącego morza, zakłóconym skrzekiem mew. Ten motyw wraca jeszcze w drugim instrumentalnym kawałku „Sadist”.

„Above The Light” to płyta równie odważna i oryginalna co udana. Pomysł sprawdził się znakomicie, głównie dzięki świetnemu wykonaniu. Doskonała, wysokiej klasy sztuka, mająca wpływ na rozwój progresywnej strony muzyki śmierci.

Tracklista:

1. Nadir  

2. Breathin' Cancer  

3. Enslaver Of Lies 

4. Sometimes They Come Back 

5. Hell In Myself 

6. Desert Divinities 

7. Sadist 

8. Happiness 'N' Sorrow

Wydawca: Nosferatu Records (1993)

Ocena szkolna: 5

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły