Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Rot - Messiah Death

Rot, Triumph Blood Annihilate i Lethal Shot Venom, Messiah Death, Demented Omen Of Masochism, death metal, black metal, black thrash metal, grindcore, Terrorizer, Scum, Napalm Death, Slaughter

Długo rodził się debiutancki album Rot, skoro okładka mówi, że nagrania skomponowano i nagrano „between 2014-2018”. I rzeczywiście seria wcześniejszych demówek kończy się na roku 2013, kiedy to Panowie Triumph Blood Annihilate i Lethal Shot Venom postanowili się już nie rozdrabniać i uzbierać materiał na album „Messiah Death”, który wydany został w roku 2018 przez Demented Omen Of Masochism.

Death, black, black-thrash, grind, smród i obleśność biją z tego na kilometr. Rot desekruje, plugawi i bezcześci wszelkie świętości, które w ostatecznym rozrachunku zostają pozbawione głowy i wykorzystane analnie, a czyni to z lubieżną chucią przejawiającą się w krótkich, skomasowanych i uderzających obrzydliwą agresją kawałkach, które urywają się tak samo niespodziewanie jak uderzająco się zaczynają. Brzmienie jest brudne, dudniące i garażowe, a wszystko sprawia wrażenie jakby odbywało się w głębokich lochach, w których dzieją się sadystyczne orgie i rubaszne dewiacje. Muzyka jest chamska, wulgarna i prymitywna, a szybkie i niewyraźne riffy są mocno naładowane buldożerowym dźwiękiem łańcuchowego basu. Do tego perkusyjna sieczka, dzikie oraz zwyrodniałe ryki i oto mamy piękny obraz męczeńskiej śmierci mesjasza.

Może i w pierwszym momencie płyta sprawia wrażenie niewyszukanej muzycznie, ale wytrwałemu fetyszyście, który nie da się stłamsić pierwszemu szokowi, utwory szybko zaczną układać się w całkiem zgrabne całości. Okazuje się, że wcale nie są pozbawione ładu i składu, a całe to bezeceństwo ma solidne instrumentalne wsparcie, poukładane ramy, a nawet solówki. Z bulgotliwego bełkotu wykształcają się zwrotki i krótkie refreny. Rot ma to jebnięcie, a do tego grać potrafi i spod śmierdzącej skorupy hałasu wyłaniają się naprawdę solidne kompozycje. Gdyby było jeszcze trochę szybciej, szczególnie jeśli chodzi o perkusję, to momentami czułbym się jakbym słuchał Terrorizer, na przykład przy takim „Goat Worship Violence”. Ale to tylko przykład. Totalny zalew blastów atakuje w wielu innych numerach. „Kill Life” natomiast swoją stylistyką mógłby się wpasować do „Scum” Napalm Death. Z kolei w „Castration Of Holy God” odnaleźć można klawiszopodobne efekty nadające tej rzezi dodatkowej atrakcyjności.

Ale też nie wszystko jest na jedno kopyto. „Church Burned Ruins = Invocation Of Sodomy Ritual” zaczyna się tak samo masakrycznie, ale w połowie muzyka się wycisza, pojawiają się jakieś paniczne głosy, a dalsza część numeru staje się powolna i ociężała. Tu też pojawiają się klawisze. Istną tunelową drogą przez mękę jest też ostatni autorski „Impending Torment On The Eternal Void Of Death”, jednak Rot potrafił zadbać aby to cierpienie było nie tylko miażdżące, ale i urozmaicone gitarowo. Są to dwa zdecydowanie najdłuższe i smolisto wolne kawałki, wyróżniające się na tle pozostałej sieczki.

Na koniec jeszcze cover Slaughter, a właściwie to połączenie w jedno dwóch ich kawałków i mamy całokształt płyty tak złej, że aż dobrej, tak brzydkiej, że aż ładnej i tak odrażającej, że aż przyjemnej. Porządny kawał wypaczonej muzy dla prawdziwych maniaków.

Tracklista:

01. Anal Allah (Intro) 

02. Anal Allah 

03. Kill Life 

04. Lord Supreme Hell Imperator 

05. Castration Of Holy God 

06. Goat Worship Violence 

07. Church Burned Ruins = Invocation Of Sodomy Ritual 

08. Antigod Atomic Attack 

09. Messiah Death 

10. Throwing Into Hellfire 

11. Impending Torment On The Eternal Void Of Death 

12. Disintegrator Incinerator (Slaughter covers)

Wydawca: Demented Omen Of Masochism (2018)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły