Ohlsson
Zadra
Relacje :

OverKill, Destruction, Flotsam & Jetsam, Chronosphere - A2 Wrocław (12.03.2019)

OverKill, Destruction, Flotsam & Jetsam, Chronosphere, A2, Knock Out Productions

Cieszyć się należy na takie trasy koncertowe. Zespoły legendy przyjeżdżające na trasę po Polsce to nie lada gratka dla fanów jak i dla samych kapel. Rzadko zdarza się, aby tak znakomici muzycy mogli razem popykać tu i ówdzie. Wielka zasługa w tym Knock Out Productions, który po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Tym razem OverKill i reszta zawitała do naszego kraju na dwa koncerty. Odbyły się one 12 marca we wrocławskim Centrum Koncertowym A2 oraz dzień później w gdańskim B90.

Podczas przygotowań do tych gigów doszło do zmiany supportu, gdzie zamiast grupy Meshiaak wystąpił Chronosphere i powiem szczerze, że wyszło to wszystkim na dobre. Resztę składu stanowiły: weterani sceny - Amerykanie z Flotsam And Jetsam oraz Niemcy z Destruction. Obydwa supporty (aż nie mogę przełknąć tego słowa w stosunku to tych kapel) z niejednego pieca chleb jadły, a co za tym idzie, wiedzą dokładnie jak zabawić zgromadzonych fanów trashu, których tamtego wieczoru nie zabrakło, choć wiadomo, że z koncertami w tygodniu bywa różnie. Tak czy siak dość liczne grono fanów nurtu muzyki ekstremalnej zebrało się we wrocławskim A2, aby usłyszeć  znakomitych wykonawców sceny, a powiem szczerze działo się, działo.

Na pierwszy ogień, jak się zresztą domyślić można, poszedł grecki Chronosphere i moim zdaniem dał radę, choć czasu oczywiście za wiele nie mieli, to wykorzystali go znakomicie. Skupili się na utworach z najnowszego krążka, ale nie zabrakło też czegoś starszego. Grecy od razu rozkręcili publikę, także thrash metalowa zabawa trwała od samego początku imprezy. Mocnym punktem ich występu był bardzo fajnie zagrany cover Motorheada „Aces Of Spades” i na tym właśnie akcencie ich gig się zakończył. Dobrze.

01.    Before It’s Gone
02.    Envirusment
03.    Warriors
04.    Picking Up My Pieces
05.    Brutal Decay
06.    Ace Of Spades

Po przerwie na piwko, na scenie zameldowali się pierwsi z weteranów sceny - Flotsam And Jetsam. Była kapela Jasona Newsteda moim zdaniem rozwaliła system. Czytając inne opinie na temat tego koncertu widziałem lekkie niezadowolenie odnośnie setlisty i w gruncie rzeczy można się z nimi zgodzić, jednakże czas jaki mieli dość poważnie ograniczył ilość wykonanych kompozycji. Amerykanie skupili się w dużej mierze na początku swojej działalności, a co za tym idzie zabrzmiały numery, które wszyscy znają, a takie właśnie lubimy (w myśl klasyka). Szkoda tego czasu, jak wspomniałem, no ale cóż, takie życie. Zagrali łącznie osiem utworów, z tego po dwa z „Doomsdaya…”, „No Place…” i naturalnie z najnowszego dzieła „The End Of Chaos”. Całość uzupełniły numery z „Flotsam…” oraz „When The Storm…”. Patrząc na setlistę, były to obiektywnie najbardziej znane kawałki, choć zabrakło czegoś ze środkowego okresu działalność zespołu.

01.    Prisoner Of Time
02.    Desacrator
03.    Iron Maiden
04.    Hammerhead
05.    Demolition Man
06.    Suffer The Masses
07.    Dreams Of Death
08.    No Place For Disgrace

Destruction to taki dziwny zespół, który pisze nie tak melodyjne numery jak chociażby Kreator i nie tak fajne jak Sodom, a i tak jest w swoim fachu po prostu świetny. Kapela dowodzona przez Mike Sifringera ciągnie ten wózek od prawie 30 lat i ich przypadek w pełni oddaje przysłowie stary, ale jary. Dzieje się tak albowiem albumy Destruction po 10-letnim powrocie (bo epek i „Cannonball..” nie liczę) są wręcz znakomite, a ich wykonania koncertowe przyprawiają o ciarki. Mam wrażenie, że wybór kompozycji do setlisty na tę trasę był dość podobny jak w przypadku Flotsam, albowiem trochę staroci i trochę nowości, z tym, że w przypadku Destruction rozpiętość płytowa z racji ilości numerów była większa. Agresja, pasja, zaangażowanie i polot z jakim Niemcy wystąpili tamtego wieczoru było naprawdę godne podziwu, a i wizerunek sceniczny dał radę. Fantastyczny występ.

01.    Curse The Gods
02.    Release From Agony
03.    Nailed To The Cross
04.    Mad Butcher
05.    Dethroned
06.    Life Without Sense
07.    Total Desaster
08.    The Butcher Strikes Back
09.    Thrash Till Death
10.    Bestial Invasion

Przyszedł i czas na gwiazdę wieczoru – OverKIll. Amerykanie, którzy od prawie 40 lat łoją, aż miło, ciągle mają wiele do zaoferowania. 20 płyt na koncie, o singlach czy epkach nie wspominając, wciąż są głodni i pomimo wieku nie stracili ni krzty werwy jaką z pewnością mieli wyruszając na szerokie wody metalowego oceanu. Dowodzona od samego początku przez Bobbego Ellswortha ekipa, po prostu daje radę. Ten charyzmatyczny wokalista, jak i reszta zespołu, nie daje po sobie poznać, że do młodzieniaszków nie należy (pomijając zmiany w składzie). Zorientowani w temacie wiedzą jak specyficzny wokal ma Bobby, co ma oczywiście wpływ na to, że część ludzi OverKill’a po prostu nie lubi.

Mówią – muza wszakże znakomita, jednak ten wokal po prostu odstrasza. Ze mną nie ma takiego problemu, a co za tym idzie, koncert Amerykanów był po prostu znakomity. Wartym zaznaczenia jest fakt, że choć doświadczeni muzycy wydali nowy album „The Wings Of War”, to setlista, choć dość długa, nie była zdominowana przez kompozycje z tego właśnie krążka. Mimo, że grali jako headliner trasy, to i tak nie mogli pozwolić sobie na zagranie numerów z każdej wydanej płyty, bo prostu tego jest za dużo, jednakże podołali zadaniu. Dostaliśmy przekrój przez prawie całą dyskografię zespołu. Nie zabrakło kompozycji z wczesnej działalność, jak i z lat późniejszych. Całkiem ciekawy zestaw. Energia, przyjemność i lekkość wykonania w wykonaniu OverKill po prostu powala. Kolejny udany koncert na ich koncie. Życzę im, aby na tym poziomie grali jak najdłużej. Ci, którzy przyszli tamtego wieczoru do A2, z pewnością nie byli zawiedzeni.

01.    Last Man Standing
02.    Electric Rattlesnake
03.    Hello From The Gutter
04.    Elimination
05.    Deny The Cross
06.    Distorsion
07.    Necroshine
08.    Under One
09.    Bastard Nation
10.    Mean, Green, Killing Machine
11.    Feel The Fire
12.    Rotten To The Gore
13.    Ironbound
14.    Fuck You
15.    Welcome To The Garden State

Reasumując, bardzo ależ to bardzo udany wieczór. Fani thrash metalu, a i nie tylko, zostali moim zdaniem usatysfakcjonowani. Każdy z zespołów zaprezentował się znakomicie. Zapraszam po raz kolejny. Bardzo mi się podobało. Dziękuję za uwagę.

Ocena szkolna: 5.

Organizator: Knock Out Productions

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły