Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Inhumanity Vortex - Reverse Engineering

Inhumanity Vortex, Inhumanity, Tom Dziekoński, Kevin Paradis, Agressor, Benighted, Michał Franczak, Bright Ophidia, Jarosław Jefimiuk, Via Mistica, Lech Fiedorczyk, Reverse Engineering, death metal

Inhumanity Vortex to bezpośrednia kontynuacja Inhumanity, który był projektem jednoosobowym, prowadzonym przez Toma Dziekońskiego. Rozwiniecie nazwy spowodowane jest rozrośnięciem się składu, w którym znalazł się perkusista Kevin Paradis z Agressor i Benighted. Za syntezatory odpowiada Michał Franczak z Bright Ophidia, a na basie zagrał Jarosław Jefimiuk przez wiele lat występujący w Via Mistica. Na wokalu zadebiutował Lech Fiedorczyk, a sam Tom pozostał przy gitarze. I w ten sposób powstał kolektyw, który popełnił EPkę „Reverse Engineering”.

To czy, z powodu tej zmiany, całe przedsięwzięcie zyskało na atrakcyjności potraktuję jako pytanie retoryczne, gdyż różnica jest fundamentalna. W końcu co pięć głów to nie jedna i łatwo zresztą to porównać, bo w repertuarze EP znalazły się kawałki z poprzednich demówek. Większość materiału jest jednak nowa i sprawia znacznie lepsze wrażenie. Death metalowy growling dopełnia niezagospodarowaną wcześniej przestrzeń, a perkusja nadaje utworom żywotności, zdejmując z nich odium plastikowej produkcji. Również gitara basowa dodaje jakości wyraźnie przebijając się z kosmicznego gąszczu. Najwięcej zamieszania dokonują jednak syntezatory wprowadzając bardzo bogatą warstwę elektroniczną, która dosłownie kreuje przestrzenie, płaszczyzny i obszary w jakich porusza się muzyka. A ta niezmiennie prze ku niezbadanym zakątkom wszechświata. Zamknięci w cyber kapsule przemierzamy kosmos, po inżynieryjnej trajektorii gitarowej. To co się bowiem nie zmieniło to siermiężność i intensywność riffów. Wszystkie utwory są ciężkim przelotem wielotonowego żelastwa po próżniowym bezkresie. W świetlistą klawiszową łunę wkracza tłusty od smarów ciężar, który dogniata, dociska i niezmordowanie piłuje, sortuje i absorbuje całą gwiezdną energię przekształcając ją na paliwo do swoich silników wodorowych. W to wszystko wplecionych jest trochę krótkich solówek, stosunkowo niewielka ilość wokali, czasem jakieś dodatkowe głosy, a głównymi aktorami niezmiennie pozostają gruba gitara i pląsające wokół niej klawisze.

„Reverse Engineering” to bardzo trafnie dobrany tytuł, dobrze oddający zawartość muzyczną płyty. Pod względem technicznym mamy do czynienia z wysokiej klasy wyrobem przyszłości i to co było priorytetem zostało wykonane bez zarzutu. Zmarginalizowana została natomiast warstwa wokalna, która stanowi uzupełnienie i niewiele wnosi do całości. Koncepcja jest zdecydowanie instrumentalna i na pewno ma to sens. To niecałe pół godziny potrafi zaabsorbować, a jak będzie w przypadku pełnego albumu, przekonamy się pewnie już niedługo.

Tracklista:

1. Cybermod
2. Morbid Chromatics
3. The Ongoing Binary
4. Absorption
5. Through The Infinite
6. Tech Noir

Wydawca: Inhumanity Vortex (2020)

Ocena szkolna: 4

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły