Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Relacje :

Crippled Black Phoenix - Pod Minogą, Poznań (13.05.2010)

Jak efektywnie zmieścić ośmiu muzyków na jednej małej scenie? O tym, a przede wszystkim o muzycznym rezultacie takiego zestawienia można było się przekonać uczestnicząc w koncercie Crippled Black Phoenix w poznańskim klubie Pod Minogą. Czwartkowy wieczór oraz następujący po nim weekend upłynęły pod znakiem post rocka, gdyż do Poznania zjechało się wówczas kilka znaczących formacji z tego nurtu (np. God Is An Astronaut czy Caspian), jednak występ CBP przyćmił jak dla mnie wszystkie pozostałe eventy.
Pomimo iż rozpoczęcie koncertu zaplanowane było na godzinę 20, pierwsze dźwięki zabrzmiały dopiero ok. 21-ej. Na scenie pojawił się bydgoski, czteroosobowy skład pod nazwą 3moonboys. Panowie zaprezentowali dość żywą odmianę rocka alternatywnego, choć spodziewałam się po zapowiedziach "większej alternatywy". Całkiem przyjemne dla ucha gitarowe granie urozmaicone było użyciem "dmuchanego" akordeonu i syntezatorów dźwięku. Jak na support 3moonboys dali dość długi występ, a większość  z niezbyt licznej jeszcze publiczności spędziła go w pozycji siedzącej.

Około dziesiątej na sali zrobiło się już dużo tłoczniej, ale na tyle komfortowo, że bez problemu można było się przebić pod scenę. Plusem w Minodze jest fakt, iż publika może złapać dosłowny kontakt z muzykami, gdyż scenę nie ograniczają żadne barierki, a jedynie kilka odsłuchów. Minusem jest natomiast wspomniana na początku mała powierzchnia, ale dzięki temu też buduje ona specyficzny klimat, nie do osiągnięcia w wielkich klubach.

W końcu pojawili się Brytyjczycy z Crippled Black Phoenix. Sześciu panów i dwie panie umiejętnie wpasowali się z instrumentami w sceniczny drewniany prostokąt na podeście i rozpoczęli bodajże od "444", a następnie zabrzmiało nostalgiczne "Goodnight, Europe". W setliście pojawiły się oczywiście takie perełki CBP jak "Rise Up and Fight" i "Burnt Reynolds". Ten ostatni wykonany wraz z publicznością, co dało bardzo sympatyczny efekt, w dodatku - jak to często bywa - utwór został naturalnie wydłużony o kilka minut i bardzo dobrze - jak dla mnie najlepszy numer tego wieczoru. Oprócz znanych kompozycji usłyszeć można było także trochę materiału na nową płytę zespołu.

Nie obyło się oczywiście bez bisów, w ramach których muzycy wykonali jeden, acz długi utwór o równie długim tytule: "Human Nature Dictates the Downfall of Humans" - mój numer dwa tego wieczoru. Z "hitów" zabrakło mi "Sharks And Storms/Blizzard Of Horned Cats" oraz "When You're Gone", no ale wówczas czas trwania występu zdecydowanie przekroczyłby dwie godziny.

Bardzo ważnym elementem koncertu był niesamowity wręcz kontakt grupy z publicznością. Wokalista - Joe Volk co rusz rzucał zabawnymi uwagami, jednocześnie zdając sobie jakby sprawę, że być może i tak go nikt nie rozumie. Widać było, że muzycy bardzo dobrze się bawią, co eksponowali przez swoje "luźne" zachowania typu wspólne palenie papierosa "wysępionego" od kogoś z publiki czy popijanie owoców polskiego przemysłu browarniczego.

W tej sympatycznej atmosferze nawet nie wiem jak zleciały niemal bite dwie godziny, a koncert zakończył się już po północy. Żałuję jedynie, że na stoiskach nie były dostępne do nabycia płyty Crippled Black Phoenix, gdyż niezmiernie warto się w nie zaopatrzyć.
Co by więcej nie pisać - koncert pozytywny,  zaś nagłośnienie jak na warunki Minogi dało radę, jeśli stało się tuż pod sceną (dlatego nie wiem jak to było na końcu sali...).

I niech Was nie zmyli etykietka "post rock" - utwory w 90-ciu procentach nie są instrumentalne, zdecydowanie różnią się między sobą, do tego bogate instrumentarium, umiejętność łączenia przeciwstawnych klimatów - od sporej dawki humoru, poprzez częste używanie gitarowych przesterów, budowanie napięcia aż po floydowskie solówki i piękne linie melodyczne.

Podobno Crippled Black Phoenix ma zamiar powrócić z koncertami do Polski już w listopadzie tego roku - zatem kto nie był, niech się dłużej nie zastanawia, gdyż zespół wydaje się być w wysokiej formie i kwiecie swojego rozwoju.
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły