Wracać wciąż do domu Le Guin
Castle Party 2020
Recenzje :

Bolt Thrower - ...For Victory

Bolt Thrower, …For Victory, death metal

Wojna towarzyszyła człowiekowi od zarania dziejów, tak jak towarzyszyła Bolt Thrower na wszystkich jego kolejnych płytach. „…For Victory” jest piątą z nich, na której, ze średniowiecznych wypraw krzyżowych, trafiamy do roku 1982 na Falklandy, gdzie trwa konflikt argentyńsko-brytyjski. Takie jest pochodzenie obrazowego zdjęcia z okładki, ale same utwory nie umiejscawiają akcji w czasie i przestrzeni, skupiając się raczej na myślach i uczuciach ludzi rzuconych w objęcia działań wojennych oraz na bezsensowności ich poświęcenia: „Now time to die …for victory.”

W arkana bitwy wprowadza gitarowe intro „War”, które wraz z armatnim wybuchem zamienia się w pierwszy „Remembrance”. Bolt Thrower rusza do natarcia jednocześnie wykorzystując z pancerny ciężar perkusji i basu oraz lekkość gitarowej piechoty. Mimo dramatyczności sytuacji od początku potrafi zauroczyć melodyjnością riffów i płynnością całego przedsięwzięcia. Przedzieranie się przez zasieki i pola minowe odbywa się w sposób zwarty, ale plastyczny. Jakby to wszystko było na obrazie i nie powodowało bólu. Jest to taka charakterystyczna cecha tego zespołu, że jako świadek zdarzeń, nie tylko nie sieje terroru, ale wręcz rozlewa artystyczną błogość. Ich death metal jest jak balsam na rany, a sam zespół odgrywa rolę nie strzelca, a sanitariusza lub też bezstronnego kronikarza, który ze współczuciem opisuje nieszczęście obu stron, za pomocą zdartego i świetnie wpasowanego w muzykę growlingu.

Ale walka wre. Ku zwycięstwu znakomicie prowadzi numer tytułowy, który jest najlepszy na płycie. Riffy, wraz z perkusyjnym podkładem, są fantastyczne, a cały kawałek ma niesamowitą dramaturgię, najbardziej absorbujące wokale i bezpośredni przekaz. Trzeba jednak podkreślić, że cała płyta jest muzycznie doskonała i nie ma na niej słabszych momentów. Czy to w uderzającym „Lest We Forget”, czy bardziej rozległym „Silent Demise”, czy szaleńczym „Armageddon Bound” Bolt Thrower łechcze tymi gitarami, które, jak zawsze, są jego największym atutem. Trzyma i nie pozwala się puścić ani na moment. Moździerzowe wybuchy zwiastujące zakończenie albumu, zawsze odbierane są z uczuciem żalu, że to już koniec, a tylu braci zostało tam, na polu. „We will remember them”.

Tracklista:

01. War
02. Remembrance
03. When Glory Beckons
04. ...For Victory
05. Graven Image
06. Lest We Forget
07. Silent Demise
08. Forever Fallen
09. Tank (MK 1)
10. Armageddon Bound

Wydawca: Earache Records (1994)

Ocena szkolna: 5

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły