Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Astrofaes - Dying Emotions Domain

Chociaż obdarzony skandynawskimi korzeniami, black metal, zdołał rozprzestrzenić się praktycznie po całym świecie. Swoje miejsce znalazł nawet w głębi Ukrainy, gdzie w 1996 roku powstaje pochodzący z Charkowa Astrofaes. Muzyka, jaką zespół prezentuje na swoim pierwszym pełnym materiale - "Dying Emotion Domain" - to połączenie black metalowej rzezi z pomysłową nutką folkloru nadającego całości bajecznego klimatu.
Krążek rozpoczyna się krótkim, klawiszowym wstępem, i jak ma się okazać 8 utworów dalej, również kończy w podobny sposób. Pomimo długości oba utwory odgrywają znaczącą rolę na "Dying Emotion Domain", bowiem to one wyznaczają ramy, w których ma zmieścić się klimat grozy i tajemniczości, jaki swą muzyką usiłują roztoczyć Ukraińcy, i co by nie przeciągać - rzeczywiście roztaczają. Skoro połowa sukcesu osiągnięta, skupmy się na o wiele bardziej istotnych rzeczach - mianowicie samej muzyce prezentowanej, przez Astrofaes.

Najprościej, nazywając rzecz po imieniu mamy tutaj do czynienia z prostym black metalem nasączonym rodzimym folklorem. Ciekawa sprawa, że zespół pozwala nacieszyć się i jedną i drugą odsłoną swojej twórczości. I tak, pierwsze dwa utwory(zaraz po wstępie), jako że zupełnie pozbawione "magicznej" melodii płynącej z keyboardu, łatwo wpasować w ramy raw black metalu. Proste riffy, prędkie blasty i raczej trudny do zrozumienia tekst obu piosenek to cechy charakterystyczne dla, "Fiery Misticism" oraz "At Nightfall", i gwarantuję gdyby tak wyglądała reszta utworów, los tej recenzji potoczyłby się o wiele inaczej. Na szczęście jednak tak nie jest i począwszy od "Path To Burning Space", płyta nabiera rozmachu.

Chociaż wokalizy nadal do najczytelniejszych nie należą (zresztą, czy kiedykolwiek komuś to przeszkadzało) to wreszcie pojawiają się, tak wielokrotnie wspominane już klawisze. Satorious który stoi za ich sterami, choć jest w tej grupie zaledwie muzykiem sesyjnym, rzeczywiście jest w gruncie rzeczy odpowiedzialny za nieprzeciętność tego materiału. Wystarczy wspomnieć chociażby o niesamowitym "Ad Infinitum (Part I)", który miejscami naprawdę niesie za sobą grozę i zniszczenie, czy też tytułowym "Dying Emotions Domain," który nieco przypomina dokonania Xytrasa z czasów gdy Samael święcił sukces związany z wydaniem "Passage".

Po za własnymi kompozycjami zespół nie stroni również od zapożyczeń. Na płycie znalazł się "Necromantical Screams" w oryginale napisany przez Celtic Frost. Wersja prezentowana przez Ukraińców, choć jest o wiele szybsza, i wyraźnie inspiruje się dokonaniami jednych z czołowych przedstawicieli gatunku, to nie dorasta im do pięt pod względem pomysłowości i wykonania. Trudno jednak spodziewać się by początkująca grupa, miała dorównać Celtic Frost.

Podsumowując debiutancki krążek Astrofaes, trzeba zauważyć, że gdyby zespół pozbawił się klawiszowca byłby kolejnym wyblakłym punktem na black metalowej mapie. To dzięki wsparciu, skądinąd doświadczonego już Satoriusa "Dying Emotions Domain" posiada, coś bez czego materiał muzyczny traci na wartości - własną duszę.

PS. Na zakończenie, mała wzmianka techniczna. Pierwotnie, ów materiał wydany w 1998 roku został zarejestrowany na kasecie, dopiero najpierw w 2001 a później w 2004 roku doczekał się reedycji na CD-kach, na których skład utworów pozostał niezmieniony, stąd troszkę inna data wydania i label odpowiedzialny za wypuszczenie materiału.

Tracklista:

01. The Black Woods Theory
02. Fiery Misticism
03. At Nightfall
04. Path To Burning Space
05. Necromantical Screams
06. Ad Infinitum (Part I)
07. Dying Emotions Domain
08. A Song of the Night Birds

Wydawca: Chanteloup Creations (2001)
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły