Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Choronzon - Magog Agog

Choronzon, Magog Agog, industrial, ambient, sludge metal, black metal, noise

„I have no form. I am dispersion. Without control, without reason…” Tak zaczyna się utwór „Choronzon” z debiutanckiej płyty Choronzon „Magog Agog”. I rzeczywiście, choć w małej części, odzwierciedla to dźwięki, które możemy na niej znaleźć. Dźwięki zamazane, rozproszone, bezkształtne, szaleńcze, chore i niezgłębione. Dźwięki zupełnie nierealne i niepodobne do niczego.

Industrial, ambient, sludge, black, noise, wciąganie taśmy, rysowanie płyty, borowanie ósemki, rajd walcem po żużlu i diabeł wie co jeszcze znajduje się w repertuarze „Magog-Agog”. Płyta jest nieprzewidywalna, a jej forma zmienna, lecz bezustannie natarczywa. Niezależnie od sposobu jakim aktualnie Choronzon niszczy szare komórki, efekt zawsze będzie nieznośny i męczący. Na przykład „Perturbado (Magog Agog)” to bardzo ciężka noiseowa udręka, ale już w, nie mniej gniotącym, „Crimson Awakening” znajdziemy pewne formy muzyczne, które jednak bezlitośnie zagłuszane są przez całą masę niezidentyfikowanych szumów i zgrzytów. Granie instrumentów wyłania się rzadko, a i tak zawsze jest stłamszone i rozryte przez niemiłosierny i nieposkromiony hałas. To trochę tak jak ktoś grałby w fabryce albo w hucie, a odgłosy maszyn były głośniejsze, mieszały się z muzyką, wtapiały w nią i w pewnym momencie nie można by już było rozróżnić co tu gra, a co tylko hałasuje. Wszystko podszyte jest też warstwą elektroniki. Choronzon roztapia się w tym, zlewa w nieforemne plamy, otacza gęstymi mgłami i oleistą zawiesiną. Jest przylegającą lepką siecią i labiryntem bez wyjścia. Jest straszny i nierealny. Jest koszmarem na jawie bez opcji przebudzenia.

Do tego są odpowiednio dobrane wokale. Blackowe skrzeki, ociężałe sludgeowe wrzaski, smutne zawodzenia, czy oddalone szepty i charkotania, to cała plejada kolejnych narzędzi tortur, które zespalają się z muzyką, podobnie jak odrealnione teksty i potworne grafiki.

Nie trzeba chyba dodawać, że przebrnięcie przez „Magog Agog” nie należy do łatwości. Dodatkowo płyta jest długa i na pewno męcząca. Myślę jednak, że w ostatecznym rozrachunku z potencjałem i warta uwagi.

Tracklista:

1. Intro: Dust
2. Love, Strength, Lies
3. Perdurabo (Magog Agog)
4. Under The Leaves
5. Crimson Awakening
6. Demon
7. Void
8. 333
9. Choronzon

Wydawca: Nocturnal Art. Productions (1998)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły