Abominant dostarczył mi taki death metal jakiego nie lubię. Z jednej strony formacja stara się grać w oldschoolowym stylu nie zapędzając się w szaleńcze blasty i zawrotne tempa. Z drugiej strony stara się brzmieć ciężko i brutalnie, o czym świadczą bardzo nisko strojone gitary. Rozczaruje się jednak ten, kto spodziewa się kolejnego Deicide. powiedziałbym raczej, ze
Abominant w nieśmiały sposób naśladuje Kataklysm, choć do Kanadyjczyków brakuje im dużo.
Gitarzysta próbuje grać technicznie, łamiąc proste motywy, ale to także nie jest przekonywujące. Bardzo drażniące jest także to, że perkusista próbuje coś ciekawego kombiniowacć za zestawem, ale jego werbel praktycznie nie istnieje w mixie. Pełni nieszczęścia dopełnia koszmarny growling, o wiele gorszy od tego jakim operował swehgo czasu Mike Bowning z Nocturnus. Ewidentnie słychac, że wokaliście prakuje mocy w gardle.
Szczerze odradzam zapoznawanie się z tym krążkiem. Nawet jeśli niesie on ze sobą znamiona próby grania czegoś ciekawego, to umiejętnosci kompozytorskie i techniczne muzyków skutecznie to ograniczają. "
Triumph Of The Kill" to album słabiutki, skuteczsnie zabijający chęc dalszego poznania twórczosci
Abominant.
Tracklista:
01. Preylude
02. Deathstruction
03. Fire And Sodomy
04. Of Night And Flame
05. Mask Of Sanity
06. Killing The Innocent
07. Blood Forever Blood
08.
Triumph Of The Kill 09. Defiled
Wydawca: Deathgasm Records (2006)