Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Opowiadania :

Otchłań i jej artefakt

otchłań, gnom, czaszka, artefakt, zło

W najodleglejszych zakamarkach taragońskiego świata znajdował się teren, który był niedostępny dla ludzkości. Czarna otchłań – bo o niej mowa, była wytworem fantazji zła. To zło ją stworzyło na swoje podobieństwo. Była przeklęta i nikt nie miał prawa się zbliżać do jej granic.

 Owe granice były jednak rozmyte, błąkały się niczym nocne zjawy, nieporównywalne do granic ludzkiego świata. Wewnątrz działała machina zła. Powstały tam miliony artefaktów z przeszłości, które miały trafić do wybranych w wiekach późniejszych. Całym przedsięwzięciem kierował On, którego imienia nikt nie znał. Sam określał się mianem „syna zła”. Tego zła, które było stwórcą czarnej otchłani. Był on istotą niby-ludzką, posiadał ciało, lecz nie posiadał duszy. Przemierzał różne zakątki pod postacią czarnej płachty podobnej do nietoperza. To właśnie w takiej formie ludzkie istnienia widziały go niejednokrotnie na niebie. Szukał i węszył. Jego pragnieniem było zjednać sobie cały świat i umieścić go w czarnej otchłani, wprawiając ją w ruch. Należy tutaj wspomnieć, że ta otchłań była martwa. Nie licząc artefaktów, nie było tam niczego. Syn zła był samotny. Wiecznie sam! Tylko te artefakty oddzielały go od stworzeń z Taragonu. Niczym strzała wszystkie zostały „wysłane” w krainy należące do tego królestwa. Zrobił to nie kto inny jak On. Potrzebował ludzi-marionetek, którzy wypełnialiby jego polecenia. Część artefaktów trafiła do zupełnie przypadkowych osób, ale w jednym przypadku znalazła właściciela, który miał za zadanie zniszczyć to, co syn zła rozpoczął na długo przed narodzinami tej istoty. A był nią mały gnom górski o imieniu Dabar. Inna opowieść mówi o jego przygodach, jakie przeżył w poszukiwaniu czarnej otchłani i zniszczeniu zła; inna o jego pochodzeniu. Ta druga jest niejasna i znają ją tylko taragońscy Paladyni. Jeden z nich, Lazarus, dotrzymywał towarzystwa temu dzielnemu gnomowi w walce ze złem. Bardowie opiewają w swych pieśniach ich liczne przygody, będące kanwą do jakiegoś większego dzieła. Może ktoś kiedyś spisze te przygody i będą się w nich zaczytywać i młodzi, i starzy.

Dabar był w posiadaniu srebrnej czaszki wielkości monety. Był to główny artefakt czarnej otchłani. Należał do syna zła, niepokonanego pana swego terytorium. Srebro pochodziło w wiecznej otchłani, pramatki czarnej otchłani. Z pozoru było srebrne, ale pod wpływem światła księżyca miało siłę magiczną. Tylko nieliczni mogli w niej zobaczyć „czarne” światło. Gnom tego zobaczyć nie mógł, był zwykłym gnomem górskim, nieznającym zasad i praw magii. Czaszka dumnie reprezentowała swego władcę w wielu aspektach złego życia. Śmiertelnik porównałby ją do nasienia Szatana, ale sama w sobie nie była artefaktem z piekła. To, że należała do syna zła, nie oznaczało, że jest piekielna. Puste oczodoły przeszywały właściciela przedmiotu, potęgując moc, jaka drzemała w czaszce. Dało się słyszeć szepty i głosy, czasem donośne, innym razem subtelniejsze. Był to efekt tego, gdzie czaszka powstała. W czarnej otchłani nie było żadnych dźwięków, dlatego syn zła chciał na siłę sprawić, by one zaistniały w jego świecie. Stąd przemożny wiatr wiejący od morza – wiernego przyjaciela Dabara. Ta mała istota nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji i niebezpieczeństwa jakie na siebie zrzuciła. Także nazwa statku nie była przypadkiem…

„Otchłań” zdawała się być statkiem wiecznym, nigdy nie odchodzącym w zapomnienie. Lecz to wieczna otchłań była głównym promotorem jego powstania. Doszukiwać się w nim należy sił zła, jednakże to syn zła tchnął w niego magiczną siłę. Niestety, nie przewidział, że srebrna czaszka trafi do istoty pływającej na „Otchłani”. Kiedy paladyn Lazarus o wszystkim się dowiedział, postanowił działać. Wiele czasu zabrało mu zdobycie wszelkich informacji dotyczących owego artefaktu, jak i sił zła. Nie tracąc chwili do stracenia, udał się na poszukiwanie gnoma, by go uchronić przed złem. Czuł sympatię do tych stworzeń, więc wyjścia za bardzo nie miał. A że miał okazję poznać jednego z kompanów Dabara, znalezienie go było kwestią czasu. Razem udali się w długą podróż, wartą do opowiedzenia. Szukali, walczyli, zjednywali wrogów. Bardzo się do siebie zbliżyli i zostali potem przyjaciółmi. Nie rozstawali się na dłuższy czas, zawsze sobie pomagali w trudnych chwilach. Ich przygody zna cały Taragon. Znani są w każdym zakątku, nawet w tych, które Dabar odwiedził na początku swych rejsów „Otchłanią”. Nazwa statku jak wiadomo wzięła się od nazwy obu otchłani.

To taka krótka historia tego, jak powstała srebrna czaszka i do kogo należała. Więcej jest w niej zła, aniżeli w całym Taragonie. To, czy została zniszczona wiedzą tylko nasi dwaj wspaniali przyjaciele – Dabar i Larazus. Jeśli chcesz się tego dowiedzieć – możesz zapytać któregoś z nich lub czekać na historię przez nich opowiedzianą. Nie ma innych opcji. A więc…?

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły