Czy określenie muzyki duńskiego Illnath mianem black/gothic/speed/symphonic metal może skusić do zapoznania się z najnowszym ich wydawnictwem "Second Skin Of Harlequin"? Na mnie to podziałało, a że w nazwie płyty pojawia się nick mojego kolegi recenzenta…
Materiał jest świetnie dopracowany pod względem estetyki brzmienia, jak i przyzwoicie ze strony technicznej poszczególnych muzyków. Klawisze są nieodłączne w każdym utworze i posiadają świetny renesansowy charakter. Muzyka jest bardzo przyjemna dla ucha, momentami przypomina dokonania Morgul, a całościowo bardzo blisko jej do włoskiego Graveworm, z tym że mam teraz spory problem ze wskazaniem na faworyta… o ile Graveworm zachwycił mnie swoim "(N)Utopia", o tyle "Second Skin Of Harlequin" zdaje się być bardziej klimatycznym materiałem. Tak jak wspomniałem panuje tutaj duch renesansu, a całość jest bardzo urozmaicona dodatkami elektroniki.
Wydawnictwo godne uwagi, naprawdę przyjemne w odbiorze i jak dla mnie ciekawsze nawet od ostatnich dokonań Cradle Of Filth.
Wydawca: World Chaos Production (2006)