Mroczni po 30stce. Strona: 13

Dodano: 2014-01-09 15:58

Sam widzę po sobie, że cenię sobie regularny tryb życia i strasznie drażni mnie, że czasem coś wypada i muszę zrezygnować np. z biegania. Praca zajmuje mnóstwo czasu, więc trzeba się zorganizować, żeby znaleźć na wszystko czas.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2014-01-09 20:03 Zmieniono: 2014-01-09 20:21

I właśnie konieczność tej organizacji ustabilizowanego życia boli najbardziej... co do zbierania większej grupy znajomych, trudna sztuka ale czasem się udaje... a pod ręką zawsze jest Przyjaciel


01


Dodano: 2014-01-09 23:16

np. w Poznaniu na Armageddonie w zeszłym roku było raptem 30-40 osób w sobotę legenda lat 90 ,pomyśleć late temu w samym pociągu z Poznaniu w drodze na Metalmanie same czarne przedziały.....z drugiej strony Nile we Wrocławiu w zeszłym roku wysprzedany Dla mnie koncert 2013


Kropla drąży skałę


Dodano: 2014-01-09 23:40

Po części moim zdaniem nawala promocja. Wszyscy myślą, że jak wrzucą info na fb to wystarczy, a na mieście plakatów zero, tak samo jak info na innych stronach.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2014-01-09 23:47

i jak Nile była miazga


Kropla drąży skałę


Dodano: 2014-01-09 23:55

rob1708 napisał(a):
i jak Nile była miazga


Dobry koncert. Chłopaki mają u mnie wielki plus, za to, że czuje się, że dają z siebie wszystko i nie zgrywają gwiazd. Też zauważyłeś, że ostatnio zaraz po tym jak zespół zejdzie ze sceny, większość ludzi zaraz się ulatnia ?


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2014-01-10 00:03

grali przecież bisy!!!bardzo fajny klub ,szatnia za free ,żałuje koszulki z trasy 150pln drogo mi się wydawało ,ale pamiątka bezcenna ,Vader także dowalił klasykiem , niestety Traume przegapiłem na browarach przed klubem towarzysko także super 30 latkowie dali rade Super wyjazd i to brzmienie i pasja na żywo BEZCENNE


Kropla drąży skałę


Dodano: 2014-01-10 00:06 Zmieniono: 2014-01-10 00:07

Nie miałem na myśli bisów, tylko to, że zaraz po zakończeniu koncertu wszyscy uciekają. Chciałoby się pogadać przy piwie o wrażeniach, a tu większość się spieszy, jakby im ostatni pociąg uciekał.
Klub ma dobre nagłośnienie, ale czuję się w nim jak w domu kultury. Nic tylko krzesła rozstawić i dać krótki wykład przed koncertem.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2014-01-10 00:12

mi uciekł , ale mały szczegół warto było III
ps. proponowałem browca Panie


Kropla drąży skałę


Dodano: 2014-01-10 00:17

Raz, że nie wiedziałem, że Ty to Ty :) A dwa, że przy okazji koncertu pokazywałem miasto znajomej. A co do piwa to uogólniałem. Niedawno byłem na Artrosis i w kwadrans po zakończeniu z tłocznego klubu zrobiła się grupa max 20 osób. W piątek wieczór !


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2014-01-10 00:27

przepraszam luz na forum rzuciłem tylko lużna propozycje
Właśnie pokoncertowe spotkanie i dyskusja o wrażeniach ,emocjach ,Muzie przy szlachetnym złotym trunku to taka wiśienka na torcie odskocznia od prozy życia i okazja poznać ciekawe osoby z pasją po prostu miło odpocząć po szalonym mushu pod scena .Fajnie ,że jeszcze chce nam się na koncerty chodzić oby tylko zdrowie dopisało


Kropla drąży skałę


Dodano: 2014-01-10 00:30

Muszę zacząć odrabiać płytowe zaległości z minionego roku. Tyloma rzeczami się zajmowałem, że nie było czasu zapoznawać się z nowościami. Ale przynajmniej końcówka roku była udana, jeśli chodzi o koncerty.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2016-07-12 09:39

Garbaty napisał(a):
U mnie takie mroki odpaliły dopiero po 30-stce, co do ubioru też, długie włosy mam od 3 lat dopiero /mniej więcej/ z ciuchami tak samo. Zawsze słuchałem raczej cięższej muzyki ale ani w podstawówce ani w ogólniaku nie miałem znajomych którzy podzielali moje gusta i łaziło się raczej po dyskotekach /fajnie z pannami potańcować ale to nie to.../, na studiach też jakoś tak towarzystwo mroczne się nie trafiło. Przyjaciel /druh najwierniejszy od czasów studenckich/ lubi ciężkie brzmienia, ale traktuje to raczej jako odskocznie czasem posłuchać, czasem poimprezować ale bez specjalnego szaleństwa. Trudno oceniać dlaczego dopiero teraz, wcześniej siedziałem non-stop na sali gimnastycznej z przerwami na naukę, potem trzeba było o pracy i mieszkaniu myśleć. Może nagle potrzeba "bycia sobą" w jakimś sensie była coraz bardziej silniejsza i po prostu zacząłem uzewnętrzniać siebie. W zasadzie jestem zadowolonym 36 letnim "mrokiem" choć jak pisałem wcześniej znajomi patrzą dziwnie ale wciąż mnie lubią a Żona też nie koniecznie zawsze się cieszy ale jest tolerancyjna :-). Nie ma opcji żeby co roku nie odwiedzić Castle Party /jeździmy z Przyjacielem od 2009 r./ a jak jest więcej kasy to imprezy i koncerty z miłą chęcią, i nie przeszkadza mi to że widzę tam młodszych dość sporo od siebie ludzi. Co najważniejsze wróciłem do hobby ze szkoły i zacząłem z powrotem rysować. Na razie "cień" mi służy i nie szkodzi najbliższym więc nie zamierzam z niego wychodzić :-)


Nie jesteś jedynym przypadkiem kiedy ludzie zaczynają się nosić "na mhrocznie" w wieku powyżej 16tu lat . Sam jestem i znam innych którzy zaczęli to robić dobrze po 20tce jak byli po studiach, na swoim i sami na siebie i stroje zarabiali, a nie "buntowali się" za hajs matki



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło