Dodano: 2013-08-13 19:43
Pasje, zainteresowania nigdy nie przemijaja, przynajmniej w mojej opinii. Bez nich stajemy sie nudni, banalni i wiedniemy.
Mam nadzieje sluchac metalu do smierci jesli nadal bedzie sprawialo mi to przyjemnosc i nie dbam o to czy komus sie to podoba czy nie.
Podobnie z byciem "mrocznym", chcesz byc nim jaki problem, nawet po 30tce.
Dodano: 2013-08-13 22:21
Zabawne, że ja zawsze postrzegałem metal jako dobrą zabawę- wszak wychowałem się na thrash i heavy. Potem pryszczate zakompleksione małolaty stworzyły kult "bleku" i szlag trafił normalność... Po co być mhrocznym,, skoro można być ... uśmiechniętym, np. przy nowym albumie Carcass.
Krótki opis, nie mający powiązania z Właścicielem profilu;)
Dodano: 2013-08-25 14:48
wybiera się ktoś na Nile do Wrocławie , może jakiś browar
Kropla drąży skałę
Dodano: 2013-08-25 20:45
Ja już zamówiłem bilety. Czekam na nie niecierpliwie.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2013-08-25 22:36
ja planowałem kupic przed koncertem , ale pewnie w tygodniu wyskoczę do empiku ,musze jeszcze ogarnąć pociąg i sam dojazd do klubu. Niemniej szykuje się dobry koncert no i chyba zabawa przednia także , Trauma tez jeńców nie bierze więc będzie konkret , Vader klasyk oby zagrali starsze utwory z Ultimate , Sothis....Będzie ostro i oby dobry browar w klubie był
Kropla drąży skałę
Dodano: 2013-09-15 23:59
Mam 27 lat i metalowo-gotyckie klimaty wciągnęły mnie dopiero jakiś rok temu, gdy większość moich znajomych już z nich wyrosła. Nie wiem, jak to się stało, ale przebrnęłam przez cały ten wątek, bo bardzo cieszy mnie to, że istnieją jeszcze ludzie, którzy mimo niezaprzeczalnej dorosłości nie wyrośli z klimatów. Właściwie chyba słuchanie takiej muzyki będąc dorosłym świadczy o tym, że jest to świadomy wybór, bo w wieku -nastu lat każdy (dobra, może nie każdy, ale wiele osób) chce być mhrrroczny i alternatywny.
"Obłęd to nie załamanie ani połknięcie czarnego sekretu. To Ty lub ja pogłębieni" (S. Kaysen, "Przerwana lekcja muzyki")
Dodano: 2013-09-16 10:29
| SolitaryOne napisał(a): |
| Mam 27 lat i metalowo-gotyckie klimaty wciągnęły mnie dopiero jakiś rok temu, gdy większość moich znajomych już z nich wyrosła. Nie wiem, jak to się stało, ale przebrnęłam przez cały ten wątek, bo bardzo cieszy mnie to, że istnieją jeszcze ludzie, którzy mimo niezaprzeczalnej dorosłości nie wyrośli z klimatów. Właściwie chyba słuchanie takiej muzyki będąc dorosłym świadczy o tym, że jest to świadomy wybór, bo w wieku -nastu lat każdy (dobra, może nie każdy, ale wiele osób) chce być mhrrroczny i alternatywny. |
Wydaje mi się, że słuchać się nie przestaje nigdy, ewentualnie gust się nieco zmienia i człowiek staje się dużo bardziej otwarty na inne gatunki muzyczne. Skoro kupuje się płyty, to chyba się ich nie wyrzuca? Dorosły człowiek zna się bardziej i nie zależy mu już w tak dużym stopniu na mrocznym wyglądzie.
Anja z Clostera ma 49 lat i nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek z czegoś miała wyrastać. Moim zdaniem pojęcie tego całego "wyrastania" jest śmieszne i zazwyczaj chwalą się nim ludzie, których nie lubię, albo tacy, którzy nasłuchali się tylko zespołów typu - Metallica, Motorhead, albo powiedzmy Slipknot i twierdzą, że wyrośli z metalu, mimo iż za przeproszeniem gówno o nim wiedzieli. Na chwilę obecną z każdym rokiem poznaje nowe kapele i moje uszy wciąż są niezaspokojone. Ale dobra, mam tylko 22 lata, więc może jeszcze stanę się starym zgredem, który wyprze się wszystkiego co robił i czego słuchał
Skoro dopiero się wkręcasz w takie klimaty, to wiedz, że masz dużo pięknej muzyki do odkrycia
Noc jest ciemna i pełna strachów.
Dodano: 2013-09-16 11:23
Hehe, Szmytu, jak taki "smark" z Ciebie, to co się wypowiadasz w tym geriatrycznym temacie? :D :D
Naszło mnie na gadanie.
"Mroczna" to ja byłam przez wiele lat, w środku i na zewnątrz
A potem się zestarzałam i czerń wyszła mi bokiem. Ale tylko jako kolor ubrań.
Muzykę (ciężką, mroczną, czy jak by zwać) lubię, chociaż nie tak bezkrytycznie jak niegdyś, stałam się wybredna. Nie zamykam się na rodzaj muzyki (w ogóle nie lubię, gdy coś lub ktoś mnie ogranicza), a po prostu szukam konkretnych utworów, które poruszą pewną specyficzną strunę w mojej duszy. I nie ma znaczenia, do jakiego gatunku muzyki zaliczać się będzie ten utwór. Częściej słucham różnorodnej niż monotematycznej muzyki, zależnie od nastroju. Wciąż czuję bardzo silny pociąg do "klimatu" (nie wiem, ja to lepiej określić) - to ta "struna", o której pisałam wyżej, wciąż żywa, napięta, czekająca na impuls, który wprawi ją w drżenie.
Dzisiaj sama zwykłam mówić - półżartem - gdy ktoś mnie pyta, gdzie się podziała ta "mroczna dama" - że prawdziwy mrok kryje się w sercu i umyśle, a nie w ubraniach. Dlatego miałam spory ubaw, gdy ostatnio znalazłam się na jakimś ciężkim koncercie (chociaż fakt, nieświadoma byłam, że ma być koncert, ja o prostu przyszłam na urodziny kumpla), ubrana w białą w różowo-amarantowe kwiaty suknię - świeciłam się jak latarnia morska wśród fal czarnego oceanu
Ale zdziwione, zaskoczone a może i krytyczne spojrzenia bardzo mnie bawiły i zupełnie mi nie przeszkadzały :D (HŁEHŁE <mroczny rechot> ci biedni śmiertelnicy nawet nie wiedzieli, jaką ta biało-różowa suknia skrywa mroczną duszę!!! >LOL< )
Dodano: 2013-09-17 10:51
Czytam i czytam... a zdanie mi się jedno nasuwa.
Trzeba być sobą i w tym cała tajemnica 
jam cłek wolny lec ślebodny ;)
Dodano: 2013-09-17 11:22
| JancioWodnik napisał(a): |
Trzeba być sobą i w tym cała tajemnica ![]() |
I tego się trzymajmy :)
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Dodano: 2013-11-13 00:45
| Alpha-Sco napisał(a): |
| Hehe, Szmytu, jak taki "smark" z Ciebie, to co się wypowiadasz w tym geriatrycznym temacie? :D :D
Naszło mnie na gadanie. "Mroczna" to ja byłam przez wiele lat, w środku i na zewnątrz A potem się zestarzałam i czerń wyszła mi bokiem. Ale tylko jako kolor ubrań.
Muzykę (ciężką, mroczną, czy jak by zwać) lubię, chociaż nie tak bezkrytycznie jak niegdyś, stałam się wybredna. Nie zamykam się na rodzaj muzyki (w ogóle nie lubię, gdy coś lub ktoś mnie ogranicza), a po prostu szukam konkretnych utworów, które poruszą pewną specyficzną strunę w mojej duszy. I nie ma znaczenia, do jakiego gatunku muzyki zaliczać się będzie ten utwór. Częściej słucham różnorodnej niż monotematycznej muzyki, zależnie od nastroju. Wciąż czuję bardzo silny pociąg do "klimatu" (nie wiem, ja to lepiej określić) - to ta "struna", o której pisałam wyżej, wciąż żywa, napięta, czekająca na impuls, który wprawi ją w drżenie. Dzisiaj sama zwykłam mówić - półżartem - gdy ktoś mnie pyta, gdzie się podziała ta "mroczna dama" - że prawdziwy mrok kryje się w sercu i umyśle, a nie w ubraniach. Dlatego miałam spory ubaw, gdy ostatnio znalazłam się na jakimś ciężkim koncercie (chociaż fakt, nieświadoma byłam, że ma być koncert, ja o prostu przyszłam na urodziny kumpla), ubrana w białą w różowo-amarantowe kwiaty suknię - świeciłam się jak latarnia morska wśród fal czarnego oceanu Ale zdziwione, zaskoczone a może i krytyczne spojrzenia bardzo mnie bawiły i zupełnie mi nie przeszkadzały :D (HŁEHŁE <mroczny rechot> ci biedni śmiertelnicy nawet nie wiedzieli, jaką ta biało-różowa suknia skrywa mroczną duszę!!! >LOL< ) |
podzielam w całej rozciągłości :)
Ocean czasu – chcemy czy nie – zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy.
Dodano: 2013-11-13 00:47
| JancioWodnik napisał(a): |
| Czytam i czytam... a zdanie mi się jedno nasuwa.
Trzeba być sobą i w tym cała tajemnica ![]() |
Zgadza się. Kiedy tracimy siebie, to możemy się od razu położyć do trumny, bo już nigdy nie będziemy szczęśliwi.
Ocean czasu – chcemy czy nie – zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy.
Dodano: 2013-11-14 09:12 Zmieniono: 2013-11-14 09:13
Szczęśliwośc zależy od bardzo różnych "rzeczy".
Np. od najbardziej błachej jak przeczytanie książki lub samego jej czytania 
jam cłek wolny lec ślebodny ;)
Dodano: 2013-11-14 15:28
http://pej.cz/Dlaczego-ludzie-sluchaja-metalu-a7759?utm_source=o2_SG&utm_medium=Tech&utm_campaign=o2
No to jak?
Ktoś się czuje aspołecznym zboczeńcem wśród Was? 
Dodano: 2013-12-27 22:37
Ja to metal tylko grać lubię bo słuchać to coś sensowniejszego lepiej.
muzyka rozwija
Dodano: 2013-12-27 23:14
no cóż... im starszy tym mroczniejszy :-), tak jakoś wychodzi... bliscy mi ludzie patrzą na mnie dziwnie ale nadal mnie lubią
01
Dodano: 2013-12-28 10:38
Zboczeńcem?... Wolę określenie koneser 
Dodano: 2014-01-08 16:24
Dodano: 2014-01-09 02:35
Namiętnie chodziłam na "mroczne" imprezy z moimi "mrocznymi" znajomymi tak do 23 roku życia. Potem z różnych powodów przez kilka lat miałam przerwę, tzn. "mrok" był stale obecny w moim sercu i w zaciszu domowym cały czas słuchałam ulubionej muzyki, ale nie wychodziłam tego manifestować ani do klubów ani na koncerty.
Teraz mam lat 28, prawie 29.
Jeżeli z czegoś wyrosłam, to z glanów i czerni, bo zwyczajnie w którymś momencie zapragnęłam nosić zgrabne szpileczki, ubrania w kolorach podkreślających urodę i zacząć wyglądać jak kobieta, a nie pokraczny, czarno odziany chudzielec w wielkich buciorach. No i mój gust muzyczny ewoluował, przestałam ograniczać się do jednego czy dwóch gatunków, tylko wyszukuję i testuję nowe brzmienia, takie które (podobnie jak już ktoś wyżej napisał) poruszają we mnie określoną strunę.
Jakiś czas temu chciałam wrócić do imprezowego "obiegu" i odkryłam, że ani nie mam z kim ani nie mam gdzie. Większość znajomych się wykruszyła ("wyrośli", wyjechali, założyli rodziny i przestali wychodzić z domów), a kluby, do których niegdyś regularnie chodziłam zostały pozamykane albo z rozkładów imprez usunięto cięższą muzę. I nawet nie chodzi o to, że jak już się gdzieś teraz pojawię, mam wrażenie, że otaczają mnie same dzieciaki, ale kiedy ja byłam w ich wieku, na metalowych czy gotyckich imprezach były tłumy ludzi, nawet w środku tygodnia, a teraz lokale świecą pustkami.
Podejrzewam zatem, że to "wyrastanie" jest nie tyle kwestią wieku ludzi, co być może znakiem końca pewnej epoki, która powoli ustępuje czemuś nowemu.
Dodano: 2014-01-09 09:03 Zmieniono: 2014-01-09 09:05
U mnie takie mroki odpaliły dopiero po 30-stce, co do ubioru też, długie włosy mam od 3 lat dopiero /mniej więcej/ z ciuchami tak samo. Zawsze słuchałem raczej cięższej muzyki ale ani w podstawówce ani w ogólniaku nie miałem znajomych którzy podzielali moje gusta i łaziło się raczej po dyskotekach /fajnie z pannami potańcować ale to nie to.../, na studiach też jakoś tak towarzystwo mroczne się nie trafiło. Przyjaciel /druh najwierniejszy od czasów studenckich/ lubi ciężkie brzmienia, ale traktuje to raczej jako odskocznie czasem posłuchać, czasem poimprezować ale bez specjalnego szaleństwa. Trudno oceniać dlaczego dopiero teraz, wcześniej siedziałem non-stop na sali gimnastycznej z przerwami na naukę, potem trzeba było o pracy i mieszkaniu myśleć. Może nagle potrzeba "bycia sobą" w jakimś sensie była coraz bardziej silniejsza i po prostu zacząłem uzewnętrzniać siebie. W zasadzie jestem zadowolonym 36 letnim "mrokiem"
choć jak pisałem wcześniej znajomi patrzą dziwnie ale wciąż mnie lubią a Żona też nie koniecznie zawsze się cieszy ale jest tolerancyjna :-). Nie ma opcji żeby co roku nie odwiedzić Castle Party /jeździmy z Przyjacielem od 2009 r./ a jak jest więcej kasy to imprezy i koncerty z miłą chęcią, i nie przeszkadza mi to że widzę tam młodszych dość sporo od siebie ludzi. Co najważniejsze wróciłem do hobby ze szkoły i zacząłem z powrotem rysować. Na razie "cień" mi służy i nie szkodzi najbliższym więc nie zamierzam z niego wychodzić :-)
01
Dodano: 2014-01-09 12:58
Znajomymi w ogóle nie ma się co przejmować. Jeśli człowiek ma gnić w domu tylko dlatego, że nikomu ze znajomych nie chce się iść na koncert czy imprezę, to naprawdę lepiej iść samemu :)
Dodano: 2014-01-09 13:58
| Maarit napisał(a): |
| Znajomymi w ogóle nie ma się co przejmować. Jeśli człowiek ma gnić w domu tylko dlatego, że nikomu ze znajomych nie chce się iść na koncert czy imprezę, to naprawdę lepiej iść samemu :) |
Ja na 3/4 koncertów chodzę sam i zawsze jest ok. Nie odpuszczę sobie dobrego koncertu tylko dlatego, że nie mam z kim na niego iść. Wiadomo, że z ekipą raźniej, ale nie ma co płakać
Noc jest ciemna i pełna strachów.
Dodano: 2014-01-09 14:57
Ja mam 31 lat. Co roku moje podejście do muzyki się zmienia, ale raczej nieznacznie. Trzymam się klasyki/neoklasyki, progrocka/metalu od 15 lat, czyli prawie od początku słuchania czegokolwiek i teoretycznie nie powinienem przestać, bo to tak zwany 'adult oriented rock'. Ubarwiam go sobie powerem i core, jeśli jest zbyt nudno.
Do gitary przyzwyczaiłem się jak do poduszki, chociaż nigdy nie pomyślałem, że mógłbym być zawodowcem. Popieram Garbatego z tym rysowaniem, być może taką czy inną amatorską formę sztuki można by traktować jak testowanie kondycji psychicznej analogicznie do sportu amatorskiego i kondycji fizycznej.
Brakuje mi festiwali dla wszystkich i w stałych miejscach i terminach (coś jak CP, ale akurat aż taki mroczny nie jestem), a nie tylko dla młodych/zbuntowanych, nie ma szans żeby nadążyć za zmianami trendów, miejscówek koncertowych, ilością przewijających się kapel itp. Jednak życie po 30-ce się zmienia, wiele osób np. ma dzieci, a nawet jeśli nie to znajomi mają i życie zmienia się w kierunku ugruntowania i stabilizacji.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-01-09 15:02
Fakt, żeby zebrać ekipę znajomych na piwo, trzeba zacząć dzwonić do nich 2 tygodnie wcześniej.
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2014-01-09 15:19
I jeszcze w ostatniej chwili się dowiesz, że żona ma rodzić i nie wiadomo dokładnie kiedy i tego typu wymówki
Piszę pół-żartem, ale akurat coś w tym stylu słyszę najczęściej
Istnieją święta rodzinne i bardzo dobrze, ale gdyby istniały też koleżeńskie (powiedzmy, że regularne mecze ligowe albo lepiej mistrzostwa w sporcie są czymś takim) to nie miałbym nic przeciwko.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła