Ohlsson
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

U2 - No Line On The Horizon

Najbardziej oczekiwany album wiosny, budzący liczne wątpliwości i obawy. Album, o którym Daniel Lanois mówi, że "kłania się przyszłości, ale nie zapomina o tradycji". "No Line On The Horizon" - nowa płyta U2 to najprawdopodobniej najważniejsza płyta rockowa 2009 roku, której powstanie w pewnym momencie zawisło na włosku.

Według pierwszych informacji nowy album U2 miał wyprodukować genialny i pożądany przez wszystkich Rick Rubin, który współpracował chociażby z Johnny Cashem, Red Hot Chili Peppers czy Jay-Z, ale głownie kojarzony z pracą nad albumami wykonawców z kręgu cięższego brzmienia: Slayer, SlipKnoT, Rage Against The Machine. Jego współpraca z czterema Irlandczykami elektryzowała. tym bardziej jeśli dodam, że mniej więcej w tym samym czasie Rubin miał produkować nowy album U2 i "Death Magnetic" Metalliki. Niestety, a może na szczęście, coś się zaczęło w tej współpracy między panami psuć, a materiał nagrany z Rubinem nigdy nie trafił do publiczności. Po kilku miesiącach pod okiem tego producenta U2 podziękowali mu i wrócili pod skrzydła Briana Eno, Daniela Lanois i Steve'a Lillywhite'a, odpowiedzialnych za brzmienia najlepszych płyt zespołu.

To pod nadzorem tej trójki powstała muzyka z "No Line On The Horizon", a była ona nagrywana w bardzo różnych miejscach, co doskonale się na tym krążku słyszy poprzez jego różnorodność. Sesja miała swój początek w marokańskim Fezie. Kolejne etapy miały miejsce w Nowym Jorku, oraz studiach U2 w Londynie i rodzinnym Dublinie oczywiście. Mam wrażenie, że zdjęcia z Maroka nieprzypadkowo zdobią książeczkę płyty. Album, poza kilkoma szybszymi numerami, ma w sobie atmosferę specyficznego zamyślenia, refleksji, momentami wręcz pesymizmu. Myślę, że właśnie czas spędzony w mieście Fez zainspirował zespół do stworzenia takiej muzyki. Lekko pohamował też chyba ciągoty U2 do zabawy z nowoczesną technologią, co wyszło płycie na dobre. Znamienne jest, że sztandarowym przykładem tych właśnie wyznaczników "No Line On The Horizon" jest utwór pod tytułem "FEZ-Being Born", zarazem dla zespołu klasyczny, jak i zaskakująco mroczny.

I tego mroku jest na "No Line On The Horizon" o wiele więcej. Już po pierwszym przesłuchaniu stwierdziłem, że jest to najmroczniejsza płyta U2 i teraz swoje zdanie podtrzymuję. Ciemny i, jak na ten zespół bardzo pesymistyczny nastrój przełamuje na moment środkowy zestaw szybkich utworów "I'll Go Crazy If I Don't Go Crazy Tonight", "Get On Your Boots" i "Stand Up Comedy" z genialnymi wręcz zakrzyknięciami Bono. Wokalista zresztą na tym albumie wielokrotnie udowadnia, że jest w znakomitej formie - żeby przytoczyć choćby jego partie w akustycznym "White As Snow", albo przywodzącym na myśl późny Pink Floyd "Moment Of Surrender". W obu tych kompozycjach głos Bono jest wręcz rozdzierający. Zresztą cała ta płyta ma dla mnie klimat lekko Floydowski. Nie chodzi o rozwiązanie muzyczne, bo mimo wyraźnego wybicia do przodu, to wciąż to samo U2, ale o specyficzną atmosferę tej muzyki. Zaś sam The Edge na gitarach czasami brzmi jak powracający do najlepszych czasów David Gilmour. Całość kończy kompozycja "Cedars Of Lebanon" - najbardziej chyba gorzki utwór w historii U2 i najbardziej pesymistyczne zakończenie albumu tego zespołu od czasów "Zooropy".

Przed wydaniem "No Line On The Horizon" Bono zapowiadał, że będzie to płyta na miarę "Achtung Baby". Ponieważ jest to mój ulubiony album U2, przyjmowałem te zapewnienia z dystansem. Teraz jednak muszę wokaliście przyznać rację - pod względem zmian stylu, rozwiązań technicznych, tego pójścia w stronę nowoczesności, są to płyty na bardzo podobnej zasadzie. I tak samo, jak "Achtung Baby", jest o wiele bardziej dojrzała w tych rozwiązaniach od utopionych wręcz w nowoczesności płyt "Zooropa" i "POP", które tak podzieliły fanów.

Tracklista:

01. No Line On The Horizon
02. Magnificent
03. Moment Of Surrender
04. Unknown Caller
05. I'll Go Crazy If I Don't Go Crazy Tonight
06. Get On Your Boots
07. Stand Up Comedy
08. Fez--Being Born
09. White As Snow
10. Breathe
11. Cedars Of Lebanon

Wydawca: Interscope (2009)

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły