Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Throne Of Ahaz - On Twilight Enthroned

Nifelheim, Throne Of Ahaz, On Twilight Enthroned, No Fasion Records, black metal, Ancient Wisdom, Vargher, Bewitched, Naglfar,

Rok po debiutanckim „Nifelheim” ukazała się druga płyta Throne Of Ahaz „On Twilight Enthroned”, a wydawcą ponownie została No Fasion Records. Zespół pozostał w odmętach najczarniejszej ze sztuk, grając black metal mroczny, ciężki i intensywny, którego domeną jest wieczna noc zamglonych północnych królestw: „Where grief is kissing the darkest light. Where shadows haunt in this endless night…”

Natłok dźwięków tworzy taki czarny całun, który, po zanurzeniu się w nim, oplątuje słuchacza i sprawia wrażenie jakby otaczał go z każdej strony. Nieprzeniknione ciemności gitarowych riffów układają się w rozległe pejzaże, pełne lodowatej pustki. Jak okiem sięgnąć tylko skały i kamienie, delikatnie głaskane przez klawiszowe tła, które jednak są zupełnie oddalone i spełniają rolę zapełnienia dalekiego planu. Całość brzmi bardzo poważnie i złowrogo, ale sączy się melodyjnie i nieustannie oraz z dużą siłą prze do przodu, niczym jakiś wystrzeliwujący z górskich skał strumień z wartkim prądem. Jednak nie jest to strumień życiodajny, a wręcz przeciwnie. Niesie on ze sobą śmierć i martwotę, która wprost idealnie pasuje do tej przeklętej krainy, gdzie żadne światło nie dochodzi i gdzie nawet ogień jest czarny: „Come walk with my shadow where black fires burn. I’ll bless you with plague and eternal disease.”

Siedem utworów jest do siebie podobnych i zlewa się ze sobą w jedną masę, co akurat w przypadku takiej muzyki nie jest niczym negatywnym. Człowiek spaja się z tym światem i delektuje się czerpaniem z jego zasobów. Czasem pojawiają się zwolnienia, momenty uspokojeń wybrzmiewających po to, żeby za chwilę uderzyć z jeszcze większą zawziętością, ale ogólnie tworzy to jedną ciernistą bryłę. Wokal, mimo że bardzo ostry, będący takim paranoicznym wrzaskiem rozpaczy, również wtapia się w tą scenerię, bardzo dobrze spajając się z instrumentami i nie wychylając zbyt drastycznie naprzód. Wszystko to idealnie ze sobą współgra, a muzycznie Throne Of Ahaz też dobrze sobie radzi. Gitary z wokalami grają ciekawie, często szybko i żywiołowo, trzymają w napięciu i przepraszam za słowo, ale ładnie się komponują. Dużo w tym niszczycielskiego pędu, a szalejąca perkusja nadaje mu dodatkowej siły rażenia.

Na koniec niespodzianka w postaci coveru „Black Sabbath”, który w wykonaniu Throne Of Ahaz otrzymał znacznej obskurności i piekielności. Brzmienie jest wysokie, rzężące, a wokale przeraźliwe. Powolność utworu zupełnie zaskakuje w porównaniu z wszystkim tym co było wcześniej, ale końcowe przyspieszenie, mimo swojej melodyjności, prowadzi do kulminacyjnego katastrofizmu. Moim zdaniem udana interpretacja, tak jak i cała płyta.

Udana, lecz ostatnia. Throne Of Ahaz na drugim albumie zakończył swoją działalność. Na jego gruzach rozwinął się za to Ancient Wisdom, a sam Vargher poświęcił się liderowaniu Bewitched oraz współtworzeniu Naglfar, z którymi to zespołami święci triumfy po dziś dzień.

Tracklista:

1. Fenris
2. The Forlorn
3. With Shadow Wings
4. On Twilight Enthroned
5. Where Veils Of Grief Are Dancing Slow
6. Let Blood Paint The Ground
7. Blackthorn Crown
8. Black Sabbath (Black Sabbath cover)

Wydawca: No Fasion Records (1996)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły