Paradoks
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Slayer - Seasons In The Abyss

Jeff Hanneman, Seasons In The Abyss, Slayer, Tom Araya, Kerry King

„Propaganda death ensemble burial to be. Corpses rotting through the night in blood laced misery.” Obraz wojny totalnej jaki wywołuje Slayer w „War Ensemble” jest niesamowity. Szybkość, wściekłość, spalona ziemia, ostrzał, oblężenie. „The sport is war, total war, when victory’s a massacre. The final swing is not, a drill, it’s how many people I can kill.” Wokal jest idealny. Pełen agresji i krzykliwy, ale czysty i zrozumiały. Gitary uderzają piekielnym ogniem, rozpędzone tną i dewastują pozostawiając po sobie zniszczenie i zgliszcza. A to dopiero początek. „Blood Red” zaczyna się takim kozackim typowo slayerowskim riffem, że aż się nogi uginają. Wspaniały  refren i solówkowa przeplatanka Kinga i Hannemena.

„Spirit In Black” utrzymuje ten sam poziom pod każdym względem i aż trudno uwierzyć, że po tak zabójczym początku dopiero nadchodzą kolejne największe szlagiery. „Expandable youths fighting for possession. Having control... the principle obsession...” Trochę wolniejszy i bardziej melodyjny „Expendable Youth”. Tom Araya tam się wspina na wyżyny wokalne, nie mówiąc już o następnym „Dead Skin Mask” z kolejnym ponadczasowym riffem przewodnim, początkową deklamacją i końcowymi dziecięcymi głosami. „Dead with the dead in my dreams, listen to their hollowed screams...”
   

„Seasons In The Abyss” to płyta doskonała w każdej swojej sekundzie. To wprost niewyobrażalne, że jeden po drugim następują tak wielkie utwory. Tu mistrzostwo goni mistrzostwo, kiler, kilera, tworząc jedną wielką, nie dającą chwili wytchnienia miazgę. I jeszcze między kawałkami są maksymalnie krótkie, ułamkowo sekundowe przerwy, tak żeby nie było nawet kiedy złapać oddechu, a „Hallowed Piont” i „Skeletons Of Society” w ogóle są połączone. Ciężko tak wyróżnić tylko część numerów bo zawsze będzie to z pokrzywdzeniem pozostałych. Riffy i solówki rozkładają przez cały czas, wokalizy tak samo, ale to co Tom robi w „Skeletons Of Society” to już przechodzi wszystko nie mówiąc o deklamowanym chórze: „Shades of death are all I see, fragmens of what used to be.”
   

I już tyle lat to człowiek zna i tyle razy już to słyszał, a to wciąż tłamsi, niszczy i zabija. A jak już się leży całkowicie sponiewieranym, to jeszcze na koniec wjeżdża chyba w ogóle najmocniejszy na płycie, a już na pewno z najmocniejszym wokalem „Born Of Fire” i ostatni utwór tytułowy. Zaczynający się powoli, nie wiem już którym historycznym riffem, „Seasons In The Abyss” to wybitne dzieło, które się wspaniale rozkręca i ma niesamowity refren „Close your eyes, look deep in your soul, step  outside yourself and let your mind go. Frozen eyes stare deep in your mind as you die.” Zamykam oczy i zapominam swojego imienia. Wychodzę z siebie i pozwalam uwolnić myśli, kiedy staję się szalony... szalony... Slayer kurwa!!!

Tracklista:

01. War Ensemble
02. Blood Red
03. Spirit in Black
04. Expendable Youth
05. Dead Skin Mask
06. Hallowed Point
07. Skeletons of Society
08. Temptation
09. Born of Fire
10. Seasons in the Abyss

Wydawca: Def American (1990)

Ocena szkolna: 6

Komentarze
WUJAS : Ja długo miałem kasetę firmy MJ, która była zatytułowana "War...
jedras666 : A ja jakoś nigdy nie umiałem się przekonać do tej płyty. Jak dla mnie...
zsamot : Dla mnie ideał. Pamiętam, że lata się męczyłem kasetą z Taktu,...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły