Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Wywiady :

Rozmowa z Wolfem Hoffmanem z Accept

Accept to bez wątpienia ikona heavy metalu. Twórcy takich kultowych płyt jak "Ball to The Wall", "Metal Heart" czy "Russian Roulette" niedawno powrócili na scenę i zarejestrowali świetny album "Blood Of The Nations", dowodzący, że starzy wyjadacze najlepiej znają się na rzeczy. Jako, że grupa wyrusza w trasę koncertową po Europie i zagości trzykrotnie w Polsce, nadarzyła się okazja, aby porozmawiać z jednym z filarów niemieckiej formacji - gitarzystą Wolfem Hoffmannem. Patrząc na entuzjazm z jakim rozmowa była prowadzona, nieciężko stwierdzić, że wesołe jest życie staruszka. A gdy jest ich pięciu to jest wielka impreza - oto nasza rozmowa…

Dark Planet: Cześć Wolf, przede wszystkim redakcja DarkPlanet chciałaby pogratulować Wam, jako zespołowi bardzo udanego krążka jakim niewątpliwie jest "Blood Of The Nations". Jest to pierwsze Wasze studyjne wydawnictwo od 14 lat. Kto z członków i kiedy wyszedł z inicjatywą, aby jednak wskrzesić zespół i zacząć pisać materiał na nowy album?

Wolf Hoffmann: DZIĘKUJEMY BARDZO! Historia powstania płyty jest już ogólnie znana, a to co się stało pozwoliło nam uwierzyć, że cuda się zdarzają. Jeszcze rok temu żaden z nas nie uwierzyłby w to, co się stało. Kiedy spotkaliśmy Marka (mowa tutaj o nowym wokaliście Accept Marku Tornillo, przyp. red.) ani on ani my nawet nie myśleliśmy o tym, że możemy reaktywować Accept, a jednak się stało.

DP: Prawdę mówiąc, myślę, że niewiele osób spodziewało się po Accept tak dobrego powrotu. Co sprawiło, że utwory z "Blood Of The Nations" brzmią jednocześnie bardzo świeżo i spontanicznie, a zarazem zawierają wszystkie elementy, z których grupa przez lata słynęła. Pochwal się, jak długo pomysły na te kawałki kotłowały Ci się w głowie ?

WOLF: Tak, z pewnością to co zrobiliśmy było dość szalone. Kiedy Mark zaśpiewał i zagrał wraz ze mną i Peterem (Peter Baltes, basista zespołu, przyp.red) podczas prób zachwycił nas swoim wokalem. To było właśnie TO co nas odblokowało – wszystko co się stało później, dosłownie spadło na nas jak grom z jasnego nieba. Kiedy powiedzieliśmy sobie, TAK reaktywujemy ACCEPT, nie mieliśmy żadnego materiału na nową płytę, ani jedna piosenka nie była wtedy napisana. Jednak byliśmy tak pozytywnie naładowani pomysłem ponownego wspólnego grania oraz tego jak Mark śpiewa, że cała reszta po prostu potoczyła się jak z górki, a proces tworzenia był po prostu nie do zatrzymania.

DP: Choć od premiery płyty minęło już kilka miesięcy, to mimo wszystko chciałbym, abyś podzielił się z czytelnikami informacjami dotyczącymi procesu nagraniowego. Kto przyniósł najwięcej pomysłów ? Ile utworów udało Wam się skomponować i co się stanie z numerami, które na "Blood Of The Nations" nie trafiły. Jest szansa, aby je gdzieś usłyszeć w przyszłości?

WOLF: Wszyscy, którzy znają nasz zespół wiedzą jak przebiega ten proces. Wraz z Peterem połączyliśmy nasze starania i zrobiliśmy to co zawsze… Prawie nigdy nie pracujemy na „pozostałościach” z poprzednich płyt, nie korzystamy z nienagranych piosenek bądź ich fragmentów. W prawdzie mogłoby się to zdarzyć jednak zwykle opanowuje nas ten szczególny stan umysłu, który jest zwykle zupełnie inny niż ten panujący przy nagrywaniu poprzedniego albumu. Tak naprawdę, ponieważ nie planowaliśmy nigdy powrotu Accept, nie szukaliśmy nowego wokalisty, nie szukaliśmy producenta ani nie mieliśmy żadnego materiału na płytę, to wszystko co się stało było jakby jednym wielkim zbiegiem okoliczności.

DP: Accept działa na scenie od ponad 40 lat, przez ten czas skład zespołu zmieniał się kilkukrotnie. Jakie teraz panują relacje w zespole, po tak długiej przerwie od wspólnego grania ?

WOLF: Wiesz, nigdy nie zgadzałem się z tym jak liczy się “wiek zespołu”. Dziecka, które zaczyna chodzić nie nazywa się od razu dorosłym, dopóki nie osiągnie ono odpowiedniej dojrzałości. Pierwsze, dziecięce powiedziałbym, kroki zespołu Accept nie miały z pewnością wiele wspólnego z jego dojrzałością muzyczną. Według mnie, początek profesjonalnego grania Accept należałoby liczyć na późne lata 70’, a w szranki ze światowej sławy zespołami z naszego nurtu muzycznego stanęliśmy około roku 1980/81. Tak więc tak naprawdę nie jesteśmy tacy starzy :) A mówiąc o tym czy Accept zmieniało się już wielokrotnie jako zespół… Pewne aspekty zmieniły się oczywiście wraz z tym jak zmienialiśmy się my, muzycy tworzący zespół, a także to, w jaki sposób pracujemy uległo pewnym zmianom i postępowi.

DP: Nowym wokalistą zespołu jest Mark Tornillo z relatywnie nieznanej formacji TT Quick. Jak to się stało, że właśnie Mark został Waszym wokalistą ? Nie będę ukrywał, że jeszcze na długo przed ukazaniem się płyty w mediach można było wyczytać, że pozostali członkowie zespołu pod ogromnym wrażeniem jego możliwości wokalnych.

WOLF: Tak jak wspomniałem wcześniej, Mark pojawił się w naszym życiu przez przysłowiowy przypadek i z nami stało się dokładnie to samo co z milionami fanów na całym świecie. Znokautował i powalił nas na łopatki swoim wokalem, sposobem w jaki śpiewa, charyzmą, otworzył nas ponownie i sprawił, że poczuliśmy się ponownie jak 20-latkowie. Nikt z nas w najśmielszych snach nie wyśnił podobnego scenariusza dla Accept, tak szalonego i niezwykłego.

DP: Może trochę uprzedzam fakty, ale chciałem zapytać, czy Mark zamierza kontynuować współpracę z Accept w dłuższej perspektywie, czy też jest to jednorazowa współpraca obejmująca proces nagraniowy "Blood Of The Nations" i trasy promujące krążek?

WOLF: Tak jak nikt z nas nie planował powrotu Accept, nie mamy na razie konkretnych planów na przyszłość. Po prostu spojrzeliśmy na siebie i zgodnie stwierdziliśmy, że trzeba nagrać płytę, nie mając nic nagrane ani umowy z żadną wytwórnią, ani pomysłu na nowy album. I wtedy pojawił się Andy Snap ustawiając nas jak wagoniki na właściwe tory, podpisaliśmy umowę z Nuclear Blast. Po drodze spotkaliśmy jeszcze wielu wspaniałych ludzi, którzy uwierzyli w nas i w to, że jesteśmy w stanie stworzyć nowy dobry album… I uwierzyliśmy sami w siebie.

DP: Jak wiadomo grupa chwilowo reaktywowała się 2005 roku i zaliczyła jedno tournee. Wtedy też wasz poprzedni wokalista Udo Dirkschneider zaznaczył, że nie chce brać udziału w jakimkolwiek procesie nagraniowym pod szyldem Accept. Jak obecnie wyglądają Wasze stosunki z byłym kolegą z zespołu?

WOLF: Wiesz, nikt nie mógł powiedzieć tego lepiej od niego samego: nie ma chemii, nie ma zabawy, tylko jedna wielka katastrofa. Wszyscy muzycy kiedykolwiek występujący z Accept znaleźli swoje miejsce w życiu, kontynuują solową karierę, a obaj z Peterem mamy podobne zdanie na ten temat. Accept zapisało kilka pokaźnych stronic w historii hard rocka, a wszyscy, którzy odbyli tę podróż z nami, nieważne jak długą, mogą być dumni, że Accept zostawiło po sobie dość wyraźne odciski stóp w historii muzyki.

DP: Niedługo rozpoczynacie trasę koncertową po Europie, choć jak wiemy macie za sobą już kilka koncertów po reaktywacji. Zdradźcie, czy pomimo tak długiego stażu scenicznego macie tremę, aby wyjść na scenę i zaprezentować materiał ? Podobno comebacki są trudne, zważywszy, jeśli przed laty cieszyliście się bardzo dużą popularnością. Czujecie w sobie jeszcze tego zwierza scenicznego co przed laty, czy też na nowo trzeba wypracować tę pewność siebie?

WOLF: Nie mieliśmy zbytnio czasu zastanawiać się nad tym czy nasz powrót będzie trudny czy tez nie. Nie minął jeszcze rok, a my wystąpiliśmy już w 17 krajach, graliśmy w większych bądź mniejszych klubach, a także na festiwalach. Po całkowicie wyprzedanym występie w Nowym Yorku, przestaliśmy się przejmować tym czy fani polubią reaktywowane Accept. Wiedzieliśmy już ze nasi fani zareagowali na Marka Tortillo dokładnie z takim samym entuzjazmem jak my, wiedzieliśmy, że razem rozniesiemy scenę w perzyny. Dosłownie nie mieliśmy ani chwili na zamartwianie się, wszystko potoczyło się z ogromną szybkością… I toczy do tej pory. Chłopie, mówię Ci jesteśmy na wysokiej fali.

DP: A zdradzisz może jak wygląda Wasze życie gdy jesteście w trasie? Imprezujecie jeszcze jak młodzieniaszki, czy już raczej stawiacie na spokojniejszy tryb życia i odpoczynek?

WOLF: Accept nigdy nie był zespołem bardzo imprezującym po koncertach, nigdy nie żyliśmy utartym schematem zespołu rockowego, ale mogę powiedzieć o sobie, że jestem w świetnej formie, lepszej niż kiedykolwiek przedtem. Peter i ja nigdy się lepiej nie bawiliśmy, a życie nigdy nie było tak wspaniałe.

DP: Polscy fani na pewno najbledziej zainteresowani są faktem, że Accept wystąpi w Polsce aż trzykrotnie. Zapewne dla młodszych fanów będzie to pierwsza okazja, żeby zobaczyć żywą legendę na scenie. Czego oczekujecie po koncertach w Polsce i czego Polscy fani mogą spodziewać się po występach Accept?

WOLF: W 110% skupiamy się na energetycznym graniu pełnym powera, żadnego tam hokuspokus. Chcielibyśmy tworzyć koncerty wraz z naszymi fanami, przede wszystkim liczy się dla nas dobra zabawa na scenie jak i pod nią. Let's rock together!

DP:  Do tej pory dwukrotnie graliście a Polsce, ale było to bardzo dawno temu, bo w 1986 i w 1993 roku. Czy masz jakieś wspomnienia odnośnie tamtych występów?

WOLF: POLSKA jako kraj przywodzi nam na myśl kompletnie inne wspomnienia, o zupełnie innym znaczeniu niż inne kraje, w których do tej pory występowaliśmy. Wspomnienia i wrażenia z koncertu w 1986 roku nigdy nas nie opuszczą, jesteśmy świadomi zmian, jakie od tego czasu nastąpiły w Waszej historii. Z wielką niecierpliwością oczekujemy na koncert w Polsce oraz widok fascynujących fanów szalejących ile sił w piersiach pod naszą sceną.

DP: Serdecznie liczę na to, że lutowe koncerty dostarczą polskim fanom niezapomnianych, jakże pozytywnych wrażeń. Sam też czekam na Wasz występ z niecierpliwością. Na zakończenie naszej rozmowy może chciałbyś od siebie przekazać kilka słów czytelnikom DarkPlanet?

WOLF: Wielkie dzięki za ponowne tak miłe powitanie Accept w Polsce. Bardzo się cieszymy tą kolejną wizytą, nie możemy się doczekać występu. Nieważne co było kiedyś, co będzie w przyszłości, to jest chwila którą należy zatrzymać w miejscu i uczynić niezapomnianą. Do zobaczenia wkrótce!

DP: Serdecznie dziękuję Wolf za wywiad, pozdrawiam serdecznie.

Z Wolfem Hoffmannem rozmawiał Gniewomir Solarek (Harlequin)

PRZYPOMINAMY, że cały czas trwa KONKURS związany z zespołem Accept, w którym można wygrać WEJŚCIÓWKI oraz jedyne w swoim rodzaju SPOTKANIE z muzykami zespołu. Szczegóły dotyczące konkursu znajdziecie TUTAJ.
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły