Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

My Dying Bride - 34,788%... Complete

My Dying Bride szybko wyrośli na ikonę doom metalu. Takie krążki jak "Turn Loose The Swans" oraz "The Angel And The Dark River" na trwałe wpisały się do historii i nawet "zaledwie" dobry "Like Gods Of The Sun" nie podważył wizerunku Anglików. Ale takiego albumu chyba nikt się nie spodziewał po My Dying Bride. Niby to ten sam zespół, a jednak coś się nie zgadza.

Już od pierwszych dźwięków "The Whore, The Cook And The Mother" możemy zauważyć, że krążek ma bardzo specyficzne brzmienie. Sam zespół niewiele zmienił styl, natomiast pojawiły się jakieś industrialne i acidowe naleciałości. Tak, pojawiły się elementy elektroniczne, które dla zatwardziałych fanów gatunku mogą okazać się nie do zniesienia. Patrząc jednak prawdzie w oczy, trzeba powiedzieć, że przez pierwsze trzy utwory obecność elektronicznych dźwięków nie jest zbyt nachalna i jedynie specyficzne, ociężałe, bardzo schizotyczne brzmienie może nam o tym przypominać. Co więcej - wydaje mi się, że sama muzyka zyskała na ciężarze i brutalności, czego dowodem niech będą miażdżące riffy w "The Stance Of Evander Sinque" oraz "Der Uberlebende". Prawdziwy szok przychodzi wraz z "Heroin Chic" - tutaj industrialna nuta jest bardzo widoczna. Bardzo narkotyczny utwór z podkładami rodem z Nine Inch Nails oraz... melodeklamowany wokal bardzo zbliżony stylistycznie do... rapu! Choć na początku brzmi to nieswojo, to jednak Anglikom udało się przemycić dużo swojej nuty, przez co nie możemy mówić o zapożyczaniu. Kolejne trzy utwory stylistycznie zbliżone są do trzech pierwszych, ale niestety nie prezentują już tak dobrego poziomu muzycznego - one są zaledwie niezłe i szczerze powiedziawszy jakoś umykają uwadze słuchacza.

Wydaje mi się, że większym problemem tego albumu nie jest jego eksperymentalny charakter, ale raczej to, że krążek nie trzyma równego poziomu. Bardzo dobre pierwsze utwory, ale im bliżej końca tym mniej ciekawie. Mimo wszystko, uważam że jest to i tak ciekawsze i lepsze wydawnictwo niż choćby "Like Gods Of The Sun" czy "Songs Of Darkness, Words Of Light". Odważny eksperyment, w którym zespół potrafił się odnaleźć świadczy o klasie zespołu i nawet jeśli My Dying Bride nagrywało lepsze płyty, to ten jest zdecydowanie niedoceniony.

Wydawca: Peaceville Records (1998)
Komentarze
cross-bow : chciałam LOJALNIE uprzedzić, że mnie brak obiektywizmu w kontekści...
Harlequin : tiaaaaa, jeszcze moze recke Combichrist napisać :lol:
minawi : Gniewol, w takim razie czekam na jakąś reckę dark electro :wink: :twist...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły