Paradoks
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Delight - Last Temptation

Szczerze powiedziawszy na pierwszy ślad tego zespołu a ściślej mówiąc jego wokalistki - Pauliny Maślanki - trafiłem podczas lektury jej ciekawych felietonów eksponowanych na łamach jednego z czasopism o tematyce rockowo-metalowej. Już wtedy zauważyłem, że nie jest to osoba, jakich wiele na tej planecie, a przynajmniej w Polsce. Jej głębokie teksty, skłoniły mnie do tego by poznać jej muzykę. Wiele, bo 5 lat później w końcu natrafiłem na pierwszą płytę Delight zatytułowaną "Last Temptation", jak się spodziewałem muzyka od pierwszych akordów spodobała się moim uszom.
Pierwsze, co rzuca się w oczy to nastrój, jaki zespół próbuje wprowadzić. Tajemniczość, gotyk, ponure pejzaże. Nie powiem, że wychodzi im to zawsze, ale, cóż w końcu to debiut tej grupy. Kolejną rzeczą jest ewidentny prym gitar nad resztą muzycznych instrumentów, co w moim odczuciu jest wielką zaletą. Gitary brzmią bardzo mięsiście, muzyka ma power, nie jest jednolita, pełno w niej wzlotów i upadków. Również gitarowe solówki jak choćby ta z "Plenitude Is A Perfect Vacancy", czy "Time Of Revange" dodają płycie wigoru.

Wymieniając dalej zalety krążka nie sposób zapomnieć o wokalu. Paulina Maślanka dysponuje dość niepospolitym głosem, choć znacznie gorszym od Medeah (subiektywna ocena). Czasem jej zachowania wokalne nie są do końca zrozumiałe, ale ogólnie rzecz ujmując głos jest wielkim plusem albumu.

Przyglądając się bardziej utworom od razu zauważamy, że są one pomieszane pod względem ekspresji. Na płycie przeplatają się ballady ("Last Temptation"), z mocniejszymi kawałkami takimi jak "Eyes That Last I  Saw In Tears" czy też "Time Of Revenge". Nie brak również utworów mieszających oba style gry ("Farewell"). Niekwestionowanym gwoździem programu jest "Revelation Of A Sinner", utwór, w którym chyba najbardziej odciskają swe piętno klawisze, dzięki czemu wręcz czuć zapach wypalonych świec i mrocznego patosu. Warto również zwrócić na mroczne inkalacje wokalistki w tym utworze, brzmiące niczym demoniczne modły. "Shapes And Shadows" to również nietuzinkowy kawałek, zasługujący na uwagę, chociażby ze względu na ostatnie parędziesiąt sekund. Bardzo mi się podoba również to, że zamykający album utwór jest podobny stylistyką do pierwszego, dzięki temu odbiorca ma wrażenie, że dzieło jest skończone, nic więcej w tym temacie autor nie miał do powiedzenia. Skoro tak, to i ja kończę z radością recenzję, niecierpliwie szukając kolejnego albumu tej grupy.

Tracklista:

01. Revelation Of A Sinner
02. Plenitude Is A Perfect Vacancy
03. Last Temptation
04. Dajmonion
05. Time Of Revenge
06. Farewell
07. Sator
08. Eyes That Last I Saw In Tears
09. The Shapes And Shadows
10. The Lementable Monument Of Stone

Wydawca: Metal Mind Productions (2000)
Komentarze
kalasznikowa : hmm ta pierwsza wg mnie ma nieco zbyt męski glos. medeah za to jest bardz...
Aphra_Sayuri : Wg mnie Paulina ma niezaprzeczalnie lepszy głos niż Medeah (ale to też m...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły