Wracać wciąż do domu Le Guin
Ohlsson
Relacje :

Deine Lakaien - Alter Schlachthof, Drezno (18.02.2011)

Nad wyjazdem na koncert Deine Lakaien w Dreźnie nie zastanawiałam się ani przez chwilę. Alter Schlachthof, czyli Stara Rzeźnia, jest świetnym klubem, który sam w sobie jest zapowiedzią udanej imprezy. O 20.00 na scenie pojawił się support w postaci eterycznej Vic Anselmo schowanej za klawiszami. Niestety jej półgodzinny występ nie był w stanie przykuć szczególnej uwagi publiczności. Wszyscy czekali na gwiazdę wieczoru.
Punktualnie o dziewiątej, gdy scena była już odpowiednio osnuta dymem, zgasły światła, pojawili się na niej muzycy z Ernstem Hornem na czele. Alexander schował się z boku i udawał, że go tam nie ma. Nie szukałam wcześniej setlisty, żeby mieć na koncercie niespodziankę - i pierwsza już była spora: On Your Stage Again, przez całą drogę do Drezna chodziło mi to po głowie. Spokojny początek, w końcu Veljanov wyszedł z mroku i publiczność (cała, nie tylko żeńska część) oszalała. 
Po spokojnym wstępie rozbrzmiało energetyczne Over and Done (niestety nie dość energetyczne, by rozruszać niemiecką widownię) i już wiedzieliśmy, że będzie naprawdę świetnie. Nagłośnienie było pierwszorzędne, muzyka brzmiała rewelacyjnie, a głos Veljanova przyprawiał jak zawsze o dreszcze. Zgodnie z jego zapowiedzią, Indicator był głównym bohaterem koncertu, ale gęsto przeplatały go hity z poprzednich płyt.

Nie zabrakło Into My Arms, Where You Are, a najbardziej ucieszył mnie klimatyczny Forest. Między utworami bardzo żałowałam mojej ubogiej znajomości niemieckiego: Alexander uprawiał konferansjerkę w iście kabaretowym stylu, doprowadzając publikę do salw śmiechu. Przyjemnością było patrzeć na tak wspaniale zgrany, perfekcyjny zespół, widać było, że świetnie się bawią i wyśmienitą zabawę zapewniali publiczności. Sekcja smyczkowa bezustannie się wygłupiała, B.Deutung zaciągnął swoją wiolonczelę do Horna i walił głową w klawisze. Alexander ciągał się po całej scenie ze statywem, który w pewnym momencie utknął między elementami nagłośnienia - nie zauważył i próbował się stamtąd wyszarpnąć. 
Pod koniec pierwszej części koncertu dostaliśmy zestaw piosenek z Indicator, od bardzo mocnego Six O'Clock, przez Gone, po Blue Heart. Po Return zespół zszedł ze sceny i kazał nam dłuugo czekać, klaskać i wołać, zanim doczekaliśmy się pierwszego bisu. Mind Machine! To już nie był koncert, to był performance. Zabawa muzyką, dźwiękiem, wokalem, światłem... mrok i klimat... Po Overpaid ponownie zostawili nas na bardzo długą chwilę. A potem Veljanov wytargał swój ulubiony hoker i zabrzmiało Through The Hall. Na sam koniec Mistrzowie zostawili smaczki ze swoich wczesnych lat: Colour-Ize i Reincarnation, które do tej pory rozbrzmiewa mi w głowie. To był niestety koniec... chociaż publiczność długo jeszcze klaskała, tupała, gwizdała i wołała. Nam wszystkim te dwie godziny minęły jak krótka chwila.
Setlista:

01. On Your Stage Again
02. Over And Done
03. Fighting The Green
04. Into My Arms
05. Who'll Save Your World
06. Where You Are
07. Europe
08. Immigrant
09. Forest
10. Six O' Clock
11. One Night
12. Gone
13. Blue Heart
14. Return

15. Mindmachine
16. Overpaid

17. Through The Hall
18. Colour-Ize
19. Reincarnation
Komentarze
beatha : wiem cholero! zawsze mówiłam, ze matki trza słuchać!!!:P co mnie op...
Kocurowa : Mała, następnym razem nie ma zmiłuj ;)
beatha : dzizas no no :)
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły