Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Black Altar - Black Altar

Black Altar, Christhunt Productions, Shadow, Odium Records, Antichrist, Lord von Skaven, black metal

Debiut płytowy olsztyńskiego Black Altar przypadł na rok 2004, kiedy to po ośmiu latach istnienia zespół nagrał „Black Altar”. Album został wydany przez niemiecką Christhunt Productions na CD i winylu, a o wersję kasetową Shadow postarał się sam i wypuścił ją w swojej Odium Records. Oprócz niego strażnikami Czarnego Ołtarza byli Antichrist na perkusji i Lord von Skaven, gitara i część wokali.

Ja piszę o kasecie, która została wydana bardzo ładnie (choć to może nie najlepsze słowo), z bogatą dokumentacją graficzno-zdjęciową i tekstami naściubionymi taką czcionką, że nie ma możliwości ich rozczytać. Okazuje się, że bycie strażnikiem ołtarza to nie tylko ciężka muzyczna robota, ale też fach wymagający odpowiedniej garderoby, no i oczywiście pełnego rynsztunku bojowego. Na ewentualnych obrońców krzyża czekają więc nasrożone groźnie miecze i topory, ale raczej nie będzie z nich użytku, gdyż najpierw trzeba by było przedrzeć się przez gęstą zasłonę z terrorystycznego black metalu, a to dla duszy pątniczej raczej element nie do przejścia.

Trzeba przyznać, że pierwszy „Black Metal Terror” jest godny swojej nazwy, a początek ma zabójczy. Po nihilistycznym intrze następuje suchy i wyciszony riff, a dopiero po chwili Black Altar naciera całą swoją szatańską mocą: „Death, death to traitors!” rozlega się w czeluściach i zapowiada ciężka przeprawę. Jest to black metal mocny w formie i zwarty w szyku, z potężnym brzmieniem gitar i charkotliwym wokalem. Wszystko jest bardzo czarne i rozłazi się po omacku, siejąc grozę i spustoszenie także za pomocą intensywnej perkusji.

Podobnie niszczące wejście ma „The Ultimate Antigod Apperance”: „Here and now… We start the era of destruction.” Miazga. Ale Black Altar ma nie tylko piorunujące początki, a cała płyta jest i ciężka i solidna, pracująca jak wytrawna maszyna, a także rozpływająca się bardziej przestrzennymi riffami zrodzonymi w skrajnej nienawiści. Najbardziej charakterystycznym i rozpoznawalnym, ze względu na refren, kawałkiem jest „In Blood We Trust”, który można nawet sobie wesoło podśpiewywać błądząc po śmiertelnych kazamatach. A poza tym wszędzie bluźnią i szlachtują. Z prawdziwą wprawą i poświęceniem czyniąc zło, które następnie rozlewa się po świecie, nielicznym czyniąc radość, a innym przynosząc śmierć i cierpienie. I tak aż no nihilistycznego „Outro”.

Tracklista:

01. Intro
02. Black Metal Terror
03. The Accuser
04. Into The Black Surface
05. The Revelation Of Scourge
06. In Blood We Trust
07. Fire Ov Immortal Self
08. The Ultimate Antigod Appearance
09. Unholy Spell Ov Death
10. Misantrophic Supremacy
11. Outro

Wydawca: Christhunt Productions (2004)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły