Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Behemoth - Evangelion

Szanuję Adama Darskiego za to, że przez lata te wszystkie lata poszukiwał nowych rozwiązań w muzyce, a Behemoth ze zwykłej blackowej kapeli przeistoczył się w gwiazdę światowego formatu - na to wszystko Darski ciężko pracował. Niestety, od wydania "Demigod" muzycy Behemoth zrobili się trochę zuchwali w swoich poczynaniach i "The Apostasy" potwierdził, że grupa tkwi w martwym punkcie. Niestety "Evangelion" potwierdza fakt, że formacja spoczęło na laurach.
"Evangelion" mógłbym nawet nazwać regresem w stosunku co dwóch ostatnich płyt. Od strony muzycznej nie mamy tu absolutnie nic nowego - piekielne blasty Inferno, potężny wokal Nergala, mocarne, inspirowane Morbid Angel partie gitar - to wszystko już słyszeliśmy na "Zos Kia Cultus", "Demigod" i "The Apostasy". W zasadzie, poza utworem "Transmigrating Beyong Realms Ov Amenti" nic innego nie utkwiło mi w pamięci po kilkukrotnym przesłuchaniu tej płyty. Nie broni nawet zaśpiewany po polsku "Lucifer", w którym gościnnie możemy usłyszeć Macieja Maleńczuka. Zdecydowanie zabrakło tutaj zapadających w pamięć motywów, a coraz więcej jest rąbaniny. Ewidentnie słychać, że Behemoth systematycznie odchodzi od symfonicznego przesytu na rzecz muzycznej surowości i zbrutalizowania. Nic wiec dziwnego, że "Evangelion" jest szorstki, intensywny i tym samym niełatwy w odsłuchu.

Zapewne osoby, dla których "Evangelion" będzie pierwszym albumem jaki słyszeli, będą zachwycone. W sumie nie ma się co dziwić - Behemoth wciąż brzmi jak rozwścieczona bestia. Niestety album ten nie wnosi absolutnie nic do wizerunku grupy i do tego chyba nie dorasta poziomem do "Thelemy.6" czy "Demigod". Mam wrażenie, że Nergal bardzo uważnie prześledził rynek muzyczny i stworzył album będący niejako zlepkiem tego co najlepsze i najbardziej chodliwe w ekstremalnych gatunkach. Szkoda, że zapomniał, że to nieustanne poszukiwania, a nie wyrachowana kalkulacja czynią zespół wielkim. Mnie "Evangelion" zawiódł i wracać do tej płyty nie będę.

Tracklista:

01. Daimonos
02. Shemhamforash   
03. Ov Fire And The Void
04. Transmigrating Beyond Realms Ov Amenti
05. He Who Breeds Pestilence
06. The Seed Ov I
07. Alas, Lord Is Upon Me
08. Defiling Morality Ov Black God
09. Lucifer

Wydawca: Nuclear Blast (2009)

Komentarze
Patogen : A np Infernal War i Massemord?
Patogen : Nie zgodzę się z Tobą - nowy Lost Soul nic nowego nie odkrywa - jest b...
black_gothic : Dla mnie bardzo dobry album , a Lucifer to po prostu miodzio dla uszu.Jedna z ni...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły