Wracać wciąż do domu Le Guin
Paradoks
Recenzje :

Battle Scream - Suffering vs. Salvation

Dekadentyzm i rozkład w końcu dopadają i człowiekowi mało co nowego sie podoba, zwłaszcza gdy dopada późnym wieczorem. Materiał dobry, nowatorski, zapadający w pamięć i nie stosujący starych, tanich sztuczek zadarza się coraz rzadziej. Battle Scream - Suffering vs. Salvatoin wybitnym dziełem nie jest ale na tyle dobrym by warto napisać recenzje i sprawdzić czy nie wyszło się jeszcze  z wprawy. Gatunkowo muzycy opowiadają się za rock-metalem/electro od siebie dodałbym tu jeszcze trochę rytmicznego darkwave’u. który wraz z lekko przesterowanym wokalem a'la White Zombie będzie nas miło dołował podczas spędzania bezsennych nocy przy klawiaturze.
Nowy materiał generalnie dzieli się zwykle na na dwie sterty. Na jednej stercie leży ten, który rokuje później lepiej przy bliższym poznaniu, na drugiej ten który nie rokuje wcale. Sterta, która rokuje dobrze szybko topnieje głownie wycyganiana przez mających podobny gust znajomych.
Suffering vs. Salvation należała do pierwszej grupy, jednak przez długi czas już nie mogłem znaleźć "tej takiej zielonej" płyty, w końcu pogodziwszy się z myślą, że stała się łupem jakiegoś znajomego audiofila. Bardzo zły nie byłem bo jestem zwolennikiem poglądu, że książki jak i płyty jak najczęściej powinny zmieniać właściciela by zbytnio się nie kurzyły. Ucieszyłem się więc niezmiernie gdy podczas rutynowego przewalania papierzysk na biurku udało mi sie znaleźć tę płytę - całkiem zresztą już zakurzoną.

Suffering vs. Salvation w wykonaniu Battle Scream nowym materiałem już dziś nie jest ale nie jest też zupełnie starym. Płyta wydana była jesienią 2009. Mamy tu teksty proste jak budowa cepa, opowiadające o krzykach, krwi bólu i maszynach, na tyle mało absorbujące by nie przeszkadzały w słuchaniu o wiele lepszej gatunkowo muzyki. Wszystko to ładnie wydane, do płytki dołączony plakat również mroczny i z wszechobecnym kołem zębatym dającym nam do zrozumienia, że mamy do czynienia z industrialem czyli wszelaką tęsknotą do przechodzących w zapomnienie czasów pary, elektryczności i techniki analogowej.

Na płytkę składa się sześć nowych utwórów zespołu i do tego dziewięć remixów sławniejszych grup ze wspólnej sceny takich jak Agonoize, Project Pitchfork, Das Ich czy Die Krupps. Te ostatnie trochę może niepotrzebnie dodane bo muzycy całkiem nieźle dają sobie radę z własnymi kompozycjami, a pierwsza połowa płyty jest zdecydowanie lepsza. Jeżeli już mowa o materiale to jest dość jednolicie zebrany. Do potencjalnych hitów mógłby się ewentualnie załapać „Unborn|. Na dancefloor jednak nic nowego tu nie znajdziemy chyba, że weźmiemy pod uwagę remixy znanych już utworów, które wykonane są całkiem nieźle szczególnie "Child Of Fire"  i "Fearful Eyes". Ponieważ o niczym niegodnym polecania bym nie pisał uważam Suffering vs. Salvatoin za pozycję wartą przesłuchania choć nie obowiązkową. Po dogrzebaniu się do wcześniejszych dokonań muzyków z Drezna można zauważyć progress więc warto będzie poczekać na to co przyniesie przyszłość zwłaszcza jeżeli to będzie w pełni autorski materiał.

Tracklista:

01. Intro
02. Unborn
03. Secret Invasion
04. Ghost In The Machine
05. Circus of Hope
06. Salvation
07. Blood!
08. Child Of Fire/ AGONOIZE RMX
09. Fearful Eyes/ CEPHALGY RMX
10. Child Of Fire/ STAUBKIND RMX
11. Animus Tuus Sum/ PROJECT PITCHFORK RMX
12. Creatures/ LETZTE INSTANZ RMX
13. Heuchler/ DAS ICH (ATHEISTEN) RMX
14. War Machine/ MODULAR MAJESTY RMX
15. Suffering/ DIE KRUPPS RMX
16. Mother Russia/ ACCESSORY RMX

Wydawca: Attack Promotion (2009)
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły