Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Annihilator - King Of The Kill

Set The World On Fire, Annihilator, King Of The Kill, Jeff Waters, Randy Black, heavy metal, thrash metal

Skład skompletowany do nagrania albumu „Set The World On Fire” nie przetrwał próby czasu i stało się jasne, że Annihilator stał się teatrem jednego aktora. Do prac nad kolejną płytą „King Of The Kill” Jeff Waters skorzystał już tylko z pomocy perkusisty Randy Blacka, całą resztę nagrywając sam. Materiał jaki powstał w ten sposób prezentuje szerokie horyzonty i jest bardzo zróżnicowany.

Zaczyna się powolnym i topornym obrazem ukazującym pochłaniający psychikę wpływ telewizora na ludzkie życie. W czasach przed telefonami, a nawet powszechnym dostępem do komputerów, to właśnie on dawał ludziom pożywkę i to od niego nieraz nie mogli się oderwać, trwając w marazmie jakim charakteryzuje się numer „The Box”. Zupełnie inaczej prezentuje się drugi „King Of The Kill”, który wraz z takimi numerami jak „Second To One” czy rajdowy „Speed” stanowi o głównym obliczu tej płyty. Jest więc ostro i heavy metalowo, z dużym udziałem rozpędzonych gitar. Są i wybijające się wokale, tak jak w także przebojowych „21” i szczególnie „Fiasco”.

Dużo poważniej jest natomiast w, mającym smutny i delikatny początek oraz zakończenie, „Hell Is A War”. Numer o bezsensowności wojny ma ciężki środek, ale w całości jest wyważony i spokojny, a także całkiem melodyjny. Ten nastrój utrzymany jest jeszcze w krótkim, instrumentalnym „Bliss” i powraca w balladowym „In The Blood”, a także drugim instrumentalnym „Catch The Wind”, który jest już  jednak bardzo rozwinięty gitarowo oraz melodyjnie i właściwie stanowi jedną wielką solówkę.

Koniecznie trzeba też wspomnieć o autoprezentacji „Annihilator”: „The storm is coming closer, spreading out, infecting like disease…” Wbrew pozorom nie jest to jednak eksplozja energii, tylko numer wolny i melodyjny, który oczywiście oferuje sporą ilość gitarowych wibracji, ale absorbuje bardziej heavy metalowym klimatem, niż thrashową mocą.

Na koniec pozostaje będący wyznaniem grzechów młodości „Bad Child”. Każdy ten utwór jest o czymś, każdy ma własną powierzchowność i odróżnia się od pozostałych. Widać też, że każdy stara się przekazać jakieś myśli czy uczucia, które zbudowane są na zupełnie innych podstawach i dotyczą zupełnie innych emocji. Tak jak w życiu.

Tracklista:

01. The Box
02. King Of The Kill
03. Hell Is A War
04. Bliss
05. Second To None
06. Annihilator
07. 21
08. In The Blood
09. Fiasco (The Slate)
10. Fiasco
11. Catch The Wind
12. Speed
13. Bad Child

Wydawca: Music For Nations (1994)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły