Zadra
Ohlsson
Recenzje :

Anathema - Alternative 4

Aleternative 4, Anathema, Eternity, rock, John Douglas, Shaun Steels, My Dying Bride, Duncan Patterson, Antimatter

„We are just a moment in time”. Delikatne pianino podkreśla subtelność tego stwierdzenia. Jakie to ulotne, wypowiedziane niemal szeptem. W tym zdaniu zawarta jest prawda o świecie, kwintesencja istnienia. „A blink of an eye, a dream for the blind…” Pierwszy “Shroud Of False” jest bezkresem spokoju, nieskończonością wszechświata, a trwa ledwo ponad półtorej minuty. W tym czasie zastyga w wieczności i zawiesza się w świadomości. Ale cały „Aleternative 4” wcale nie jest taki. Ma do zaoferowania znacznie, znacznie więcej.

 

„Fragile Dreams” wchodzi płynnie, jakby był rozwinięciem tego wstępu. Jest znacznie mocniejszy i z melodyjnymi, rockowymi wokalami. Dokładnie tak samo jak „Empty”. To na pewno zaskoczenie. Takich kawałków na „Eternity” nie było. Anathema aż zadziwia impetem jakim błyszczą te piosenki, a „Lost Control” to znowu wyciszenie i nostalgia: „Life has betrayed me once again…” Więcej hałasu pojawia się w „Re-Connect”, gdzie dźwięki stają się wręcz kakofoniczne, perkusja łupiąca, a wokal momentami nabiera aż charczącej barwy. Prawdziwym teatrem cieni jest rozległy „Aleternative 4”, w którym zmieniają się tła i krajobrazy, a pod koniec pojawia się taki orientalny chorał. Najdłuższy „Regret” to znowu początkowo lekko falujący, akustyczny ocean spokoju: „As I drift away… far away from you…”. Gitarowe fale jednak stają się mocniejsze, klawiszowe pływy bardziej wzburzone i mamy tu momeny rockowego uniesienia: „Visions of love and hate…” A potem znowu wychodzi słońce i wszystko osiada w rytmie szeptu i akustycznej gitary. I takie zmienności są już do końca.

Ilość barw i odcieni tej płyty jest niesamowita. Niby wszystko jest zawoalowane szarą, smutną siecią, ale zawiera w sobie całą masę uczuć, głębię myśli i kalejdoskop obrazów. Burzy się, kłębi, a potem niepostrzeżenie wycisza, wciąż jednak trzymając w stanie napięcia i oczekiwania.

„Alternative 4” jest jedyną płytą Anathemy, na której na perkusji nie zagrał John Douglas, a jego miejsce zajął Shaun Steels, któremu na pewno pomogło to w rychłym przejściu do My Dying Bride. Jest to również ostatni album, z udziałem Duncana Pattersona, który ma tu swój bardzo duży udział kompozycyjny oraz tekstowy i jest autorem połowy materiału. Odtąd miał tworzyć muzykę w założonym przez siebie Antimatter.

A Anatema nagrała, moim zdaniem swój najlepszy, jak dotąd, album, a to jeszcze nie był ich szczyt możliwości…

 

Tracklista:

01. Shroud Of False
02. Fragile Dreams
03. Empty
04. Lost Control
05. Re-connect
06.
Inner Silence
07. Alternative 4
08. Regret
09. Feel
10. Destiny

Wydawca: Peaceville Records (1998)

Ocena szkolna: 5

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły