Niestety "
Tormato" rozwija tę koncepcję, której wielu fanów się obawiało. Krążek przynosi muzykę bardziej piosenkową, gdzie elementy technicznego grania zostały ograniczone do minimum. Utwory stały się bardziej przejrzyste, czytelne, krótsze i niestety przewidywalne.
Pozytywnym aspektem tego wydawnictwa jest jednak to, że choć "
Tormato" jest ogromnym rozczarowaniem z punktu widzenia fana prorocka, to nie można odmówić muzykom tego, że nie potrafią pisać piosenek. Tutaj mamy całkiem przyzwoite melodie, na pewno o wiele lepsze od tych jakie usłyszeliśmy na płytach
Yes z lat 80-tych.
"
Tormato" jest więc albumem przełomowym w twórczości zespoły, ale pejoratywnym tego słowa znaczenia. W zasadzie za wyjątkiem następnego albumu "Drama"
Yes popadł we pułapkę przez siebie zastawiona i nie potrafi odciągnąć się od piosenkowego charakteru swojej muzyki. Na pewno
Yes na "
Tormato" nie jest tym zespołem jaki chcieliby słyszeć fani poprzednich krążków formacji. Z drugiej strony płyta otwiera się na nowych słuchaczy, dla których takie dzieła jak "Relayer" czy "Close To The Edge" są muzyczna abstrakcją.
Tracklista:
01. Future Times/Rejoice
02. Don''t Kill the Whale
03. Madrigal
04. Release, Release
05. Arriving UFO
06. Circus of Heaven
07. Onward
08. On The Silent Wings Of Freedom
Wydawca: Rhino (1978)