Rok 2009 obfitował w wiele genialnych wydawnictw, ale
przejdzie do historii na pewno dzięki ogromnej fali kapel, które rozpromowały
klimaty ciężkiego math metalu, djentu i innych następców Meshuggah (nie
koniecznie udanych). Jednym z zespołów, które do tego grona się zaliczają jest Xerath. Kapela otagowana jako "modern orchestral metal", wydała swój
debiutancki album o krótkiej nazwie "I". Zespół żyje i tworzy w Stanach
Zjednoczonych, ale już wkrótce będzie można ich zobaczyć u boku naszego
polskiego Vadera w trasie koncertowej.
Po wzięciu płyty do ręki rzuca się w oczy ładne wydanie, fajne logo i pomysłowa okładka. Oprawa graficzna jest bardzo zachęcająca i wygląda smakowicie. Po odpaleniu pierwszego numeru na pierwszy plan wyłaniają się orkiestracje, chóry i wyniosłe trąby. Zaraz potem dochodzi do tego potężne, ciężarne, soczyste i ociekające mięsem brzmienie. Po pewnym czasie dołącza growlująco- ryczący wokal. Zespół stosuje znane zabiegi: toporne połamane riffy, czasem zawiłości rytmiczne i sporą dawkę patetyczności dzięki "orkiestrze", która nieustannie gra w tle.
Całość brzmi świetnie i robi wrażenie przez pierwsze 3 numery. Potem muzyka staje się męcząca i nużąca. Śpiew wokalisty nie wnosi nic nowego i zaczyna być denerwujący, podkłady i sekcja stają się monotematyczne a chór i orkiestracje nie ustają ani na chwilę. Zespół nie daje oddechu słuchaczowi a muzyką i oprawą tworzy pewną magiczną otoczkę, za którą nie wiadomo czy coś się tak naprawdę kryje. Umiejętności technicznych nie można nikomu odmówić, ale mimo wszystko partie gitar składają się wyłącznie z ciężkich riffów dzięki czemu wszystko traci polot i wielowymiarowość.
Tracklista:
01. IntrenIty
02. Alterra
03. Nocturnum
04. Consequences
05. Interlude
06. False HIstory
07. AbIogenesIs
08. Reform Part I
09. Reform Part II
10. RIght To ExIst
Wydawca: Candlelight Record (2009)