Natychmiast rzuca się w uszy, że głównym źródłem inspiracji dla holenderskiego kwartetu był Chuck Schuldiner. "
Ecocide" posiada bowiem brzmienie niemal identyczne jak "Human", ale na tym podobieństwa się nie kończą. O sile
Polluted Inheritance stanowi głównie praca sekcji rytmicznej - duet Menno De Fouw (gitara basowa) oraz Friso Van Wijck (perkusja) grają tu gęsto - od prostych, często banalnych partii, po bardzo techniczne motywy nie odstające poziomem od tych znanych z płyt "Human" czy "Individual Thought Patterns" wiadomo kogo. Do pracy gitar także nie można się przyczepić, choć te są wybitnie rzężące i przesterowane, przez co czasem wydają się mało selektywne.
Na płycie znalazło się 11 kompozycji, utrzymanych na jednakowym, równym, bardzo wysokim poziomie. Holendrzy z jednej strony odważnie bawią się instrumentami i rytmem, ale z drugiej zapewniają na tyle chwytliwe, energiczne i zapadające w pamięć motywy, że przeciętny słuchacz nie powinien mieć problemów z odbiorem tych dźwięków.
"
Ecocide" dziełem wybitnym nie jest - choćby z tego powodu, że za dużo tu "humanowego" grania. Niemniej jednak nie znalazłem tu ani jednej rzeczy w warstwie instrumentalnej, kompozycyjnej czy brzmieniowej, która podważałaby bardzo dobry poziom tej płyty. Niewątpliwie debiut Polluted Inheritnce może być świetnym dodatkiem do kolekcji - tym większym, że mała wytwórnia West Virginia Records będąca wydawcą tego krążka, wkrótce po jego wydaniu zbankrutowała, czyniąc "
Ecocide" kolekcjonerską perłą.
Tracklista:
01. Faces
02. Dissolved
03. Eaten
04. Memories of Sadness
05. Substance of Existence
06. Fear
07. Stillborn
08. After Life
09. Rottings
10. Look Inside
11.
Ecocided
Wydawca: West Virginia Records (1992)