Teraz powinienem popisywać się swoim wysublimowanym gustem muzycznym i głosić wszem i wobec, że „
Cor Cordium” jest albumem wybitnym, a jego niezrozumienie wynikać może jedynie z ignorancji „Sztuki”. Niestety mam wrażenie, że powierzchowne wyrwanie się
OvO z muzycznych „schematów” jest ich największą porażką. Grając muzykę improwizowaną, oszczędną, trzeba mieć niesamowitą umiejętność stopniowania napięcia, by słuchacz przy drugim czy trzecim utworze nie zaczął swojej uwagi z muzyki przenosić np. na rosnący włos w nosie lub obgryziony paznokieć na dywanie. Tego właśnie najbardziej brakuje na „
Cor Cordium”. Pierwsze utwory w pewien sposób fascynują i ciekawią, ale już w połowie tego albumu człowiek zyskuje pewność, że
OvO już go niczym nie zaskoczy.
Z materiałów promocyjnych załączonych do płyty wynika, że
OvO supportowali między innymi Zu, Jarboe czy Sleepytime Gorilla Museum. Z każdym z tych wykonawców Włosi mają coś wspólnego, ale, jeżeli chodzi o jakość swoich wydawnictw, żadnemu z nich nie dorównują.
Ocena: 4,5/10
01. Lungo Computo
02. Nosferatu
03. Marie
04. Penumbra V Caos
05. Orcus
06. Smelling Death Around
07. Catacombecatombe
08. La Bestia
09. The Owls Are Not What They Look Like
10. In Ogni Caso Nessum Rimorso
Wydawca: Supernatural Cat (2011)