Tytuł drugiego wydawnictwa "
More Than You Expect" nie jest jednak na wyrost. Zespół przeszedł szereg zmian personalnych (np. odszedł Łabieniec, zmienił się wokalista), ale i tak lider zespołu Wojtek Szymański (ex-Kobong) utrzymał wszystko w ryzach i powstał rzeczywiście wielowymiarowy i ambitny album. Czternascie utworów, o długości od kilkudziesięciu sekund do niespełna czterech minut - w sumie nieco ponad pół godziny muzyki - muzyki szalenie inteligentnej i wymagającej. Szymański za perkusją pokazuje, że jest jednym z najlepszych naj nie najlepszym polskim metalowym perkusistą, choć w zasadzie jego styl jest o wiele bardziej jazzujący niż stricte metalowy. Zwracają uwagę także gitary - wyraźnie słyszalna jest fascynacja Meshuggah - mniej tu karkołomnego wygibanania palców, a więcej gięcia rytmu, choć i galopady instrumentalne się tu znajdą. Zmiana wokalisty także wyszła zespołowi na plus - nowy wokalista krzyczy o wiele wyraźniej, a sam krzyk nie jest tak wysoki jak to miało miejsce na debiucie. Zaskakuje natomiast swoboda z jaką zespół porusza się pomiędzy rytmem i tempem - wszystko jest płynne, nie ma żadnych kontrastów i zgrzytów, a mimo to wszystko jest do cna przesiąknięte techniką.
"
More Than You Expect" to zdecydowanie jeden z najlepszych, a może nawet i najlepszy krajowy album tego roku. Nie jest to muzyka, która od razu wchodzi, ale jak człowiek się już w nią wgryzie, to na okrągło odkrywa w niej smaczki. Mnie ten album zaskoczył swoim poziomiem, a subiektywnie mówiąc cieszę się że jest bardziej jazzowy niż grindowy. Teraz mogę podpisać się pod opinią, jakoby
Nyia grała najinteligentniejszy grindcore - tak, nasza rodzima
Nyia gra ciekawiej niż kultowy Cephalic Carnage. Jestem ciekaw do jakich granic formacja posunie się na kolejnym wydawnictwie.
Wydawca: Feto Records (2007)