Praca sekcji wydaje się być żywcem wyjęta z
jazzbandu, gitary SA dość
połamane ale jednocześnie mało sterylnei.
Jeśli chodzi o warstwę wokalną to dominuje mathcore'owy krzyk ze
skromną ilością czystych wokali. Myli się jednak ten, kto spodziewa się
tu drugiego Mastodon czy The Dillinger Escape Plan -
Ephel Duath o
wiele bardziej jest
jazzujący i nie gra tak agresywnie.
"
The Painter's Palette" to jeden z najlepszych albumów avantgardowych
ostatnich lat, nawet pomimo faktu, że utwory mają zbliżoną do siebie
strukturę. Właśnie ten fakt sprawia, że to tej płyty nie wraca się
często - nie jest ona melodyjna i nie jest łatwa w odbiorze. Jeśli ktoś
nie jest wytrawnym słuchaczem to niestety może się pogubić w tym
jazzowym misz-maszu.
Tracklista:
01. The Passage (Pearl Grey)
02. The Unpoetic Circle (Bottle Green)
03. Labyrinthine (Crimson)
04. Praha (Ancient Gold)
05. The Picture (Bordeaux)
06. Ruins (Deep Blue And Violet)
07. Ironical Communion (Amber)
08. My Glassy Shelter (Dirty White)
09. The Other's Touch (Amaranth)
Wydawca: Elitlist Records (2003)