Ohlsson
Wracać wciąż do domu Le Guin
Literatura :

Patti Smith - Pociąg linii M

Patti Smith, Pociąg linii M, Czarne, Wydawnictwo Czarne, dziennik, reportaż, pamiętnik, rock, rock'n'roll

“Pociąg linii M” to kolejna, po wydanych w Polsce „Poniedziałkowych dzieciach” oraz “Obłokobujaniu” autobiograficzna opowieść kultowej artystki, ikony nowojorskiego punk rocka - Patti Smith, która zdobyła uznanie na całym świecie dzięki nowatorskiemu połączeniu muzyki i poezji. To fascynujący i niezwykle osobisty pamiętnik wyjątkowej kobiety, która z lekkością snuje opowieści o intymnych i powszednich chwilach, drobnych sprawach, niepokojach i szaleństwach dnia codziennego. 

Więcej Komentarz
Muzyka :

Zbigniew Preisner i Lisa Gerrard razem na płycie

Zbigniew Preisner, Lisa Gerrard, Pamiętniki pisane nadzieją, Dead Can Dance

"Pamiętniki pisane nadzieją" to tytuł nowej płyty Zbigniewa Preisnera, która ukaże się na rynku już 4 października i poświęconej pamięci ofiar Holocaustu. Po latach Preisner sięgnął po pamiętniki Rutki Laskier, Dawida Rubinowicza oraz wiersze Abrama Koplowicza i Abrama Cytryna, które przypomniały mu wizytę w Muzeum Yad Vashem i zainspirowały do stworzenia muzyki. Na płycie, która składa się z pięciu części, można usłyszeć m. in Lisę Gerrard z zespołu Dead Can Dance.

 

Więcej Komentarz
Literatura :

L. J. Smith - Pamiętniki wampirów

L. J. Smith, Pamiętniki wampirów, Wydawnictwo Amber, Vampire Diaries, Zmierzch, Twilight, wampiry, książka, powieść, literatura„Pamiętniki wampirów” jest cyklem powieści amerykańskiej pisarki L. J. Smith publikowanym od 1991 roku. Trudno go nie porównywać do sagi „Zmierzch”, która to miała nieco więcej szczęścia niż „Pamiętniki wampirów”. Książka powstała na popularności „Pamiętników”, jednak "Zmierzch" szybciej doczekał się ekranizacji. Dopiero po wyemitowaniu filmu producenci zdecydowali się na ekranizacje „Pamiętników”. Powstał jednak serial, który mimo dużej oglądalności w USA nie uzyskał takiej popularność jak wspomniany „Zmierzch”. Szkoda, ponieważ zarówno „Pamiętniki wampirów”, jak i serial na nich oparty, są o wiele lepsze od swojej konkurencji.
Więcej
Komentarze
diabelecke : Witam! Ostatnio chcialam kupic w Empiku kilka ksiazek wyszlam z dwoma i n...
QueenofDarkness : Także zaciekawiona (w swoim czasie) takimi nowościami jak "Zmierzch" i "...
Theriele : Nie jestem zwolenniczką żadnej z tych książek. Szczerze mówiąc ni...
Poezja :

Ostatnie światło moich dni [Diamentowe serce]

...
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Z pamiętnika snajpera

Siedzę tu drugi dzień. W starym, opuszczonym kamiennym budynku położonym na wzgórzu nieopodal dróżki prowadzącej wśród pól Normandii. Alianci wylądowali pięć dni temu i wtedy zaczęło się piekło. Ja jestem samotnym wilkiem, snajperem 125 Pułku Grenadierów Pancernych.
Przez okno wiodące na zachód wyglądam lornetką. Obok okna oparty o ścianę stoi mój snajperski Mauser 98k z lunetą, a koło karabinu ciężki, stalowy hełm. Nagle zauważyłem ruch. Naliczyłem ich czterech. To Brytole w charakterystycznych, przypominających talerze na zupę hełmach. Drużyna rozpoznania, tyle, że na rozpoznanie chodzą plutonem, więc w okolicy są jeszcze dwie takie drużyny. Nasi są pochowani, czołgi ukryte, bo alianckie samoloty niszczą wszystko, co się wychyli.
Dobra. Zabieram się do roboty. Chwytam karabin, zdejmuję osłony ochronne z lunety, ładuję amunicję. Opieram łożę o framugę okna. Składam się do strzału. W celowniku widzę oddział wroga. Rozpoznaję dowódcę. To sierżant z charakterystycznymi paskami na rękawie i Stenem w ręku. W krzyżu celownika złapałem jego postać. Na twarzy czuję lekki powiew. Biorę poprawkę na wiatr i odległość. Celuję w głowę, tuż pod hełmem. Wstrzymuję oddech. Delikatnie wyciskam spust. Jeszcze chwila. Pada strzał. Huk. Karabin mocno kopie, ale nie spuszczam oka z celu. Padł. Dostał. Szybko przeładowuję karabin, łuska z głośnym stuknięciem ląduje na podłodze. Następny nabój jest w komorze. Zanim się zorientują muszę ich zabić. Strzelam do drugiego. Padł. Trzeci to samo. Czwarty też zginął. Modzi chłopacy - ledwo trafili na front i spanikowali.
Teraz trzeba się wycofać, zanim reszta się zorientuje. Zakładam hełm, doładowuję naboje do karabinu. Wychodzę ostrożnie z domku. Rozglądam się. Jest drugi patrol. Biegnę cicho do lasu. Zakładam bagnet na karabin. Ostrożnie idę przez las. Dwieście metrów ode mnie plecami do mnie. Składam się do strzału. Strzelam. Szybko przeładowuję, nie celuję prawie, ważne, żeby ich powalić zanim zabiją mnie. Położyłem ich. Podbiegłem i dobiłem bagnetem. Dobrze, teraz trzeba znikać. Wróciłem do chaty, zdjąłem siatkę maskującą z ukrytego motocykla. Uruchomiłem silnik, puściłem pełen gaz. Uciekłem im, zanim ściągnęli posiłki i lotnictwo.
Więcej Komentarz