Wracać wciąż do domu Le Guin
Castle Party 2020

Koty, Kociska, Kotowate... czyli wszystko co robi MIAU I MRR. Strona: last

Artykuł: Koty, Kociska, Kotowate... czyli wszystko co robi MIAU I MRR

Wysłany: 2006-07-12 22:43

Dark_Viper (Anciliae)
Dark_Viper
Posty: 220
Bydgoszcz/Poznań

ja od samego urodzenia przebywałem kotami i dzięki nim nauczyłem się chodzić (gonitwy z kotem :D )
Koty i ich własne ścieżki to wspaniała rzecz... sam chodzę niczym kot nocą swoimi drogami, przed siebie...


In Nomine Noctis


Wysłany: 2006-07-13 08:27

...wy także macie pozdro od mojej kotki. Moim zdaniem to koty są pod jakimś względem wyjątkowe. Co do charakteru mojego magicznego stworzenia to jest różnie. Bywa że jest tak leniwa jak kot Alphar, ale bywa też że jest cholernie ruchliwa i dość agresywna(na szczęście nie dla mnie, bo jestem jedyną osobą w chacie którą lubi) czego efektem jest drapanie po nogach =D MUoDa jest jeszcze bo kilka miesięcy więc tylko na ogród ją wypuszczam na razie......wiadomo...młodość musi się wyszumieć :P Tak og00lnie to kocham tego kota i za nic bym go nie oddał :PPPPP Koty Rules...(nie żebym psów nie lubił ale wole koty):P



Wysłany: 2006-07-13 10:10

hmm a ja sie niedawno opiekowałam 3 tygodniowym kociakiem bo jego matka odrzuciła go, dlaczego? nie wiem do teraz.. zył sobie jakieś półtora tygodnia ale neistety nie udało mu sie przetrac...

buziam



Wysłany: 2006-07-13 10:22

ja tez o kotkach napisze a co...
wiec ja miala w sumie 7 kotow...
najpierw kocura, ktory byl przesliczny i kroczyl dumnie po mieszkaniu, jadal tylko karme z puszki i rzucał po domu kielbasa...

druga byla kotka ona byla prawdziwa kocia dama... ale niestety pewnego dnia zapragnela zwiedzic swiat i uciekla przez okno... nzlazla sie po kilku dniach... nastepstwem tej wedrowki bylo 5 kociakow ktore chodzily mi po firanach az pod sam sufit... musielismy je niestety wywiezc bo zaczely robic sporo problemu...

obecnie chcialabym czarna kotke ale niestety nie moge jej miec bo moja psina od szczeniaka boi sie kotow (i ja wcale nie zartuje) ale kto wie moze kiedys...


Hexe ist ein Beruf mit Zukunft. ;)


Wysłany: 2006-07-13 10:36

a Decybelek jeszcze nawet nie chodzil.... znaczy czołgał sie jakby obalił z pol litra wodki na raz...



Wysłany: 2006-07-13 11:02

Tak ;] malutkib ył.. nie widział chyba nawet za dobrze a kramić go trzeba było specjalnym mlekiem dla niemowląt z butelki, którego z pcozatku w ogole nie chcial pic ale wpsolnymi siłąmi dawalismy rade.. a decybel od tego ze jak mieuczał to połowa okolicy chyba słyszała jego donośne dawanie o sobie znac



Wysłany: 2006-07-13 13:24

...kiedyś miałem kota....Ozzy sie nazywał...przejechała go jakaś cholerna landareczka która pomyliła hamulec z gazem...=/ Moja kicia to mój skarb....=P



Wysłany: 2006-07-13 16:12

No nie, wy juz jakiegoś fioła macie na punkcie tych kotów! dżizes...nazwać kota Ozzy...hehe...dobre...to może ja nazwe psa Mercedes, hehe...


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Wysłany: 2006-07-13 16:17

ja tam znam psa o wdzięcznym imieniu Honda :twisted:

i słyszałam o kocie który się Gotyk nazywał... :twisted:


Hexe ist ein Beruf mit Zukunft. ;)


Wysłany: 2006-07-13 16:21

Kumpel mojego kumpla nazwał swojego kota Kanabis. Ciekawe czy gdzieś po ziemi nie porusza się kot o imieniu "Tehacjusz", hehe.


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Wysłany: 2006-07-13 16:39

Kiedyś się bałam się kotów bo jak byłam mała to jeden spadł mi na głowe i pocharatał pazurkami twarz. Dobrze że już nie mam blizn.^^ Bałam się kotków długo, ale mój były chłopak jest ich wielkim fanem. I gdy byliśmy razem musiałam zaakceptować te zwierzaki bo bardzo się ich bałam. A na dodatek moi koledzy mają 2 kotki i będąc u nich ocierały mi się o nogi, więc mój paniczny strach zamienił się w głskanie ich.


Szalona, wariatka, marzycielka, romantyczka, ciepła, chodź i pyskata. Jestem wielkim kontrastem ^^


Wysłany: 2006-07-13 22:33

Tak Regis! weź dwa! Jednego sobie zachowasz a drugiego złożymy w ofierze podczas czarnej mszy :twisted:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Wysłany: 2006-07-14 07:30

...ja od wczoraj mam wróbelka...bo spadł z drzewa i nie na siły aby się oddalić...teraz mam kota i wróbla...=) Ciekawe połączenie :P Alphar...ja moge przygarnąć jeszcze jedno stworzenie...kocie... =]



Wysłany: 2006-07-14 10:22

...kicia bydzie mieć towarzycho =]



Wysłany: 2006-07-14 16:12

Hmmm może nie :D może się pokochają nawzajem ^^
A tak wogóle parę zdięć kotków byśmy wszyscy mruczeli radośnie:D
http://www.daminet.pl/~praca/zdjecia-kotow/kot.jpg
http://cats.deymos.ru/Img/Friends.jpg


Szalona, wariatka, marzycielka, romantyczka, ciepła, chodź i pyskata. Jestem wielkim kontrastem ^^


Wysłany: 2006-07-14 16:16

słodkie te maleństwa na zdjęciach.....


Hexe ist ein Beruf mit Zukunft. ;)


Wysłany: 2006-07-14 17:34

Dobra dam Wam jeszcze inne śliczne kotki :) będę taka dobra :twisted:
http://www.max.boo.pl/koty/male/image10.php
http://www.max.boo.pl/koty/male/image14.php
http://www.max.boo.pl/koty/male/image12.php
http://www.max.boo.pl/koty/male/image17.php
http://www.max.boo.pl/koty/male/image21.php
http://www.max.boo.pl/koty/male/image22.php
http://www.max.boo.pl/koty/male/image39.php
http://www.max.boo.pl/koty/male/image33.php
http://www.max.boo.pl/koty/male/image52.php


Szalona, wariatka, marzycielka, romantyczka, ciepła, chodź i pyskata. Jestem wielkim kontrastem ^^


Wysłany: 2006-07-14 21:14

Dżizes...ja już tu nie wchodze. Wszyscy mają kota w bani.


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Wysłany: 2006-07-15 04:22

Hehe, ale temat... mrrrr :D Kociaki są kochane... nigdy nie miałam żadnego w domu na stałe, ale to kiedyś na pewno się zmieni. Najpierw miałam zazdrosnego o wszystkich psa :-) Następnie opiekowałam się jakimś chorym kociakiem, którego trzymałam w opuszczonym budynku do wyzdrowienia, bo bałam się przenieść jakąś zarazę na psiaka właśnie. Potem po śmierci psa przygarnęłam kociaka z ulicy, bo był zbyt towarzyski i bałam się, że coś go dopadnie, bo w podskokach dobiegał do wielkich psów, ale musiałam go oddać, bo okazało się, że ma właściciela. Ten ostatni właśnie najpierw przejadł się niemiłosiernie, potem obserwował mnie siedząc na przygotowanej mu poduszce... ocknęłam się w nocy, to buszował wokół łóżka i oczywiście po chwili z litości przygarnęłam maleństwo do łóżka ;P :D Rano obudziło mnie zaczepne targanie włosów :D A był strasznie kochany, więc rozstanie z nim było okrutnie ciężkie ;P Teraz boję się o to, że spodobałoby się jakiemuś kociakowi bieganie po balkonie i m.in. dlatego żaden mi nie towarzyszy... ale do czasu! ;P



Wysłany: 2006-07-15 09:56

litości? to także...np. moja kicia już się wyszkolila w wywoływaniu we mnie poczucia winy swym wzrokiem jak zapomne jej nakarmić(teraz to się nie zdaza bo juz pamiętam):] Teraz znowu chce jesc ale nie dostanie bo dopiero co dostała makrele



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło