Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Blog :

Zmiana

.
.
.
bo mi się nudziło :D
.
.
.

Mówicie że jestem pijany i plotę od rzeczy? Że mielę językiem tylko po to, by wyrzucić z siebie alkoholowe widziadła i wymysły? Że lepiej byłoby gdybym zamilkł i się nie kompromitował przy obcych? Być może to prawda i życzycie mi dobrze. Tyle że ja dobre rady mam głęboko, nie uwierzycie jak głęboko w dupie…

 

Mógłbym, dla waszego dobrego samopoczucia przymknąć się na chwilę, zamówić jeszcze jedną wódkę i wypić ją przy akompaniamencie waszych głupich śmiechów. Chcielibyście tego! Widzę to po waszych minach. Ale niedoczekanie wasze! Będę mówił dalej, choćby do ściany, żeby w końcu wyrzucić z siebie całą wściekłość i ból i brak nadziei. Jeśli to was nie interesuje, to po prostu odwróćcie się do mnie plecami. Nie obrażę się, co najwyżej poślę was do diabła. Zresztą i tak kiedyś traficie w jego objęcia, bando łże przyjaciół!

 

Na czym to ja skończyłem? Ach tak, opowiadałem o tym, jak poznałem Lenę. Jak zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. O tym, jak drżały mi i pociły się ręce podczas pierwszego spotkania. O tym, jak bardzo chciałem się z nią kochać, jedząc obrzydliwie słodkie ciasto czekoladowe w kawiarni, gdzie zaprosiłem ją na filiżankę kawy. Mówiłem wam jak bardzo pogrążałem się w niej z dnia na dzień nie będąc jeszcze pewnym, że ona chociażby mnie lubi.

 

Wyznałem wam swoje najbardziej skryte sny, podczas których kochałem się i rżnąłem z Leną w najbardziej nieprawdopodobnych pozycjach i kombinacjach oraz sny, w których grałem przed nią rycerza w lśniącej zbroi, głaszczącego lekko jej miękkie włosy i szepczącego do ucha najdelikatniejsze słowa miłosne. Dowiedzieliście się jak rozwijała się, krok po kroku, nasza znajomość a później – związek, jakie mieliśmy problemy, o co się kłóciliśmy i jakie filmy lubiliśmy we dwójkę oglądać.  Po usłyszeniu tego wszystkiego moglibyście sobie ją nawet wyobrazić. Chociaż właściwie …. nie. Takie małe móżdżki jak wasze nie dałyby rady wywołać wizji mojej pięknej żony i tego, co nas łączyło.

 

Bo właściwie łączyło nas wszystko. Uczucie, pożądanie, wspólnota zainteresowań i przeżyć estetycznych. Nawet potrawy lubiliśmy takie same, choć byliśmy przecież dwójką oddzielnych istot. Idealnie dopasowani, moglibyśmy być wiecznie szczęśliwi. Tak naprawdę to nie wiem, dlaczego nie było to nam dane. I dlaczego po dwóch latach szczęśliwego życia we dwoje zaczął się koszmar.

 

Pamiętam, że pierwsze symptomy nadchodzącego nieszczęścia zaobserwowałem na początku grudnia ubiegłego roku. To było coś nieuchwytnego, związanego z wyglądem Leny. Tego dnia, gdy rozpoczęły się zmiany, wydawałami się przez moment kompletnie obcym człowiekiem, którego nigdy wcześniej nie widziałem na oczy. Jakbym obserwował zupełnie inną twarz, inną osobę. To była chwila, pierwsze dotknięcie tajemnicy, która miała w przyszłości spowodować wiele bólu.

 

Dziwne wrażenie nie trwało długo, zaledwie kilka sekund, ale pozostawiło mimo tego wyraźny ślad w mojej pamięci. Od tamtej pory, będąc blisko swojej żony, zawsze uważnie się jej przyglądałem, jakby węsząc w powietrzu cos złowrogiego, okropnego. I na Boga, utrzymując czujność miałem rację !

 

Mijały dni i z ich upływem dostrzegałem coraz wyraźniejsze zmiany w Lenie i wokół niej. To było wrażenie, jakby ktoś ją podmieniał, kawałek po kawałku, zamieniając wykradzione fragmenty jej twarzy, ciała i charakteru na kompletnie przypadkowe  elementy. Leżąc koło niej w nocy na łóżku, słyszałem, jak jej ciało zmienia powolutku swoją formę. W ciszy ciemnego pokoju słychać było odgłosy, przypominające wyładowania elektryczne. Te dźwięki stawały się wyraźniejsze, gdy dotykałem ciała Leny.

 

Bo mimo zmian, obserwowanych w mojej żonie, nadal ją jeszcze kochałem. Wciąż jeszcze rozmawialiśmy ze sobą, spędzaliśmy wspólnie czas i kochaliśmy się nad ranem. Tyle że teraz seks przypominał przygodny stosunek dwojga nieznajomych. Za każdym razem, gdy ją tuliłem w ramionach miałem wrażenie, że kocham się z inną, nieznaną kobietą. Przyznaję, że  było  to trochę podniecające – wciąż na nowo odkrywać kształt jej piersi czy ust, ale też przerażające, bo tak naprawdę chciałem zanurzać się w ciało, które już znałem i kochałem.

 

Ostatni dniem, kiedy się kochaliśmy, był pierwszy czerwca tego roku. Tak, mówię o nocy sprzed kilku dni. Później kontakt fizyczny przestał być możliwy. Po prostu w ostatni wtorek obudziłem się i z przerażeniem spostrzegłem, że istota spoczywająca u mojego boku, to już nie jest moja żona. Obok mnie, rozwalony na łóżku, leżał jakiś pieprzony sierściuch, coś na kształt Teletubisia. Nie, ja wcale nie żartuję. Zresztą za chwilę sami się przekonacie…

 

* * *

 

Do baru, w którym nad szklanką niedopitej wódki  smętnie kołysze się kompletnie pijany mężczyzna, wchodzi Tinky-Winky. Delikatnie ujmuje pijaka pod rękę i głaszcząc go po głowie szepce: ; „Kochanie, już ci na dziś wystarczy. Chodźmy do domu!” po czym wyprowadza odurzonego alkoholem człowieka prosto w noc.

 

(PS - za jakiś czas wrzucę poprawki stylistyczne, na razie trochę błędów jest. Wszelakoż  zamysł "Zmiany" ani konstrukcja się już raczej nie zmieni)

Komentarze
Nuta : Opowiadanie nawet nawet,puenta mnie zwaliła z krzesła prawie że.Mus...
Stary_Zgred : A jakoś tak mi pasuje bardziej. Z wyglądu i zachowania jestem babochłop...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły