Wracać wciąż do domu Le Guin
Paradoks
Recenzje :

Ulver - Shadows Of The Sun

Ulver, Shadows Of The Sun, ambient, avant-garde, dark ambient, experimental Pisząc Ulver zawsze mam w myślach niezwykle szerokie spektrum muzyczne, w jakim poruszało się do tej pory to norweskie trio. Praktycznie każde ich wydawnictwo zaskakiwało zmianą stylu, który w ostatnim czasie należałoby nazwać jednym słowem określającym w sumie wszystko - eksperymentalnym. W muzycznych wojażach skandynawskie "Wilki" mijały już przestrzenie black metalowe, poprzez akustyczny folk, ambient czy nawet minimalistyczny trip hop. Najnowsze wydawnictwo pod tytułem "Shadows Of The Sun" najtrafniej określić jako atmosferyczny experimental ambient, czyli...
...nie ma aż tak wielkiej niespodzianki ani przepaści dzielącej go od poprzednich dokonań z płyty "Blood Inside" (a przynajmniej takiej odskoczni, jaka miała miejsce w momencie "zerwania" z black metalem w poprzedniej dekadzie). Jest jednak w tym krążku coś, co przyciągnęło mnie bardziej niż kiedykolwiek - "Cienie Słońca" chowają bowiem w sobie wielką tajemnicę i moc ukryte za pozornie prostymi, spokojnymi i nieskomplikowanymi kompozycjami.

Zawartość "Shadows..." zdradza muzyczne inspiracje między innymi Pink Floyd, Davidem Sylvianem, Radiohead czy nawet King Crimson. Tworzy okołoczterdziestominutową wyraźnie spójną całość, która płynie jednym nurtem tak, że trudno oddzielić czasem osobne utwory. Właściwie najokazalej wypada kompozycja "All The Love" - zarówno tekst jak i wartwa dźwiękowa są na wskroś przepełnione melancholią, prostotą, pewnym wewnętrznym urokiem, ale i niepokojem akcentowanym dodatkowo użyciem osobliwego instrumentarium (ach, ta trąbka!) i nieśmiałym budowaniem lekkiego napięcia. Rytmika jest dość nieregularna, co jeszcze bardziej wzmaga wspomniany niepokój. Bo i mimo, że mowa tu o pięknie, miłości, to dominuje uczucie tęsknoty - moim zdaniem - doskonały podkład pod jakiś materiał filmowy.

I to samo mogłabym powiedzieć i o pozostałych ośmiu kompozycjach - choćby o "Eos", cudownie wprowadzajacym w klimat całego krążka delikatnym tłem i charyzmatycznym głosem Kristoffera Rygg'a (pseud. Garm). Tekst do tego utworu również mógłby reprezentować atmosferę panującą na wydawnictwie: "The sun is far away / It goes in circles / Someone dies / Someone lives / In pain it is burning into the thin air / Of the Nature / Of a culture / On the dark side / Under the Moon / The wolves gather"...

Na uwagę zasługuje też cover - "Solitude" zespołu Black Sabbath (oryginalnie pochodzący z płyty "Master Of Reality" z 1971 roku) z intrygującym, lekko jazzującym brzmieniem trąbki w wykonaniu Mathiasa Eick'a.

W ogóle wbrew pozorom słychać na "Shadows..." mnóstwo różnorodnych instrumentów (oprócz trąbki także wiolonczela, skrzypce, wiola, gitara akustyczna, fortepian czy oryginalny theremin z grupy elektrofonów), tak jednak inteligentnie wpojonych w tło, że czasem wydają się być jedną wielką rzeką dźwięków. Sekcja rytmiczna zostala sprowadzona do absolutnego minimum, tak samo jak rzadko pojawia się gitara elektryczna.

Album wieńczy utwór "What Happened?", w którym odnajdziemy motywy z początku płyty - razem ze wspominanym "Eos" tworzą jakby koło czy też element cyklu, dlatego tak dobrze słucha się tego wydawnictwa zapętlonego na odtwarzaczu. Jedyne co dzieli koniec od początku krążka, to ponad półtoraminutowa "strefa" ciszy.

Pomimo tego, że spotkałam się z wieloma różnymi opiniami na temat "Shadows Of The Sun" (na przykład zarzucającymi formacji pójście na łatwiznę i przesadny minimalizm), dalej uważam ten album za niezwykle wartościowe wydawnictwo, które ugruntowuje pozycję grupy w nietuzinkowej niszy zespołów nielękających się eksperymentować według swojego tylko uznania. Ulver ma ku temu jak najlepsze warunki, gdyż wydając płytę nakładem własnej wytwórni Jester Records, nie jest związany żadnymi odgórnymi dyrektywami, sam sobie wyznacza kierunek, w którym chce podążać. Jak widać, a raczej słychać, droga ta wiedzie nieco mrocznymi ścieżkami skąpanymi w cieniach słońca, gdzie optymizm miesza się z pesymizmem, światło z ciemnością, a melancholia ze świadomością.
 

Wydawca: Jester Records (2007)
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły