Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Muzyka :

The 69 Eyes wyruszają w trasę koncertową

Pod koniec sierpnia miał swoją europejską premierę 10 już album w dorobku zespołu The 69 Eyes. "Back in Blood" w połowie września wydany zostanie w USA i zaraz potem helsińskie Wampiry wyruszają w promującą nowy krążek trasę. Finowie rozpoczną dwoma koncertami w swojej ojczyźnie, by zaraz potem polecieć za ocean. Europejskie tour zespołu rozpocznie się 18 listopada w Helsinkach, do tej pory ogloszono już daty ponad 30 koncertów, ale jak zapewniają muzycy, to jeszcze nie koniec. The 69 Eyes wspomagani będą przez Amerykanów z Christian Death oraz Włochów z Mandragora Scream. Polska publiczność będzie miała okazję usłyszeć materiał z nowego krążka w styczniu 2010, na dwóch koncertach w Warszawskiej Progresji - 20.01 oraz dzień później we wrocławskim Firleju.
Szczegóły dotyczące pozostałych koncertów zespołu znajdują się na oficjalnych stronach:

http://www.69eyes.com
http://www.myspace.com/theofficial69eyes

Historia fińskiego zespołu The 69 Eyes zaczęła się zimą 1990 roku, kiedy to pięciu młodych fanów The Ramones postanowiło założyć własną kapelę. Wszyscy mieszkali w Helsinkach i od początku swojego grania starali się wpłynąć na kształt tamtejszej sceny. Dziś kojarzeni są z klasycznym zespołem gotyckim, jednak nie zawsze tak było. Wśród wczesnych inspiracji The 69 Eyes znalazły się takie hard rockowe kapele jak: Motorhead, Iggy & The Stooges czy The Ramones. Od zawsze też jednym z najważniejszych wpływów muzycznych było klasyczne brzmienie The Doors. W 1990 roku dla The 69 Eyes najważniejsze było grać jak najgłośniej i po prostu dać się poznać. Wypracowanie własnego stylu przyszło nieco później. Pierwsza płyta, zatytułowana "Bump'n'Grind" ukazała się w 1993 roku. To właśnie dzięki niej zespół zaistniał, jednak znany był tylko wąskiej grupie fanów, którzy przychodzili na undergroundowe koncerty w małych klubach w Helsinkach. Kolejny album - "Motor City Resurrection", wydany w 1995 roku w zasadzie nie przyniósł zmiany stylu, a The 69 Eyes ciągle było bliżej hałaśliwego rocka, bez jakiejś idei, która określałaby ich muzykę. Wydaje się, że dopiero wraz z krążkiem "Savage Garden" zespół zaczął się skłaniać w kierunku bardziej mrocznych klimatów. Ciągle jeszcze jednak panowie pozostawali zamknięci w hermetycznych klubach z wierną, aczkolwiek nieliczną publicznością.

Znacznie większym sukcesem, zarówno komercyjnym, jak i artystycznym, był poetycko zatytułowany album "Wrap Your Troubles In Dreams" (1997 rok). Kontrakt z wytwórnią Gaga Goodies sprawił, że zespół zaczął koncertować, nie tylko w rodzinnej Finlandii, ale także w Szwecji, Wielkiej Brytanii, Włoszech a nawet Japonii. Gdziekolwiek się pojawili zyskiwali sobie sympatię fanów i przychylność krytyki. Ciągle jednak nie był to jeszcze sukces o jakim marzył Jyrki - wokalista i tekściarz zespołu.

Dopiero rok 1999 okazał się milowym krokiem w karierze The 69 Eyes. Zespół dał się już poznać jako kapela gotycka, mroczna ale jednocześnie dynamiczna. Album "Wasting The Dawn" okazał się prawdziwym sukcesem i to na tyle przełomowym, że grupa wreszcie zaistniała w mediach. Zarówno fińska telewizja, jak i europejskie stacje muzyczne promowały tytułowy singiel. Doskonały, prosty a jednocześnie oryginalny klip dał się łatwo zauważyć w zalewie muzycznej papki, przeważającej w TV. Na tej płycie panowie zaprosili do współpracy swojego przyjaciela - Ville Valo (wokalistę innego fińskiego zespołu - HIM), który nie tylko wspomógł The 69 Eyes wokalnie, ale także pojawił się w klipie "Wasting The Dawn", gdzie zagrał samego... Jima Morrisona przechadzającego się chwiejnym krokiem po starym cmentarzu, z nieodłączną butelką czerwonego wina w ręku. Był to jedyny singiel jaki ukazał się z tej płyty, jednak narobił tyle szumu na muzycznej scenie gotyckiej, nie tylko w Finlandii, że zespół wreszcie osiągnął poziom popularności o jakim zawsze marzył Jyrki. "Wasting The Dawn" był też pierwszą płytą The 69 Eyes, która ukazała się poza granicami Finlandii, a to za sprawą znanej wytwórni Roadrunner Records, która od 1999 roku zajmuje się międzynarodową promocją zespołu. Tajemnicą sukcesu tego albumu było jego epickie i mroczne brzmienie połączone z bardzo prozaiczną wydawałoby się rzeczą, a mianowicie solidnym materiałem na płycie.

Wraz z tym albumem powstał też nowy termin, który na trwałe zadomowił się w mediach związanych z muzyką: goth'n'roll. Tak właśnie zaczęto określać styl The 69 Eyes, który jest unikalną mieszanką melancholijnego, gotyckiego brzmienia i żywiołowych rock'n'rollowych korzeni.

Wiosną 2000 roku ukazał się singiel "Gothic Girl" promujący ostatnialbum zespołu "Blessed Be". Wraz z nowym albumem pojawił się nowy producent - Johnny Lee Michaels. Jest on uznanym fińskim kompozytorem muzyki filmowej i to właśnie jemu najnowszy album 69 Eyes zawdzięcza tę stylistyczną spójność i techniczne dopracowanie. Kiedy "Gothic Girl" szturmem zdobywał listy przebojów i serca fanów, zespół wybrał się na swoją pierwszą trasę koncertową do Niemiec. Wystąpił też na największym europejskim festiwalu Mera Luna, poświęconym gotykowi i dark wave. Jako support zespołowi towarzyszył industrialny Zeromancer z Norwegii. We wrześniu 2000 roku ukazał się album "Blessed Be". Od razu zawędrował na 4 miejsce najlepiej sprzedających się płyt w Finlandii. Drugim singlem z tej płyty był "Brandon Lee". Promował go doskonały klip, który jest mieszanką tragicznej opowieści Romea i Julii i mrocznych klimatów z filmu "Kruk" (ulubionej produkcji wokalisty The 69 Eyes). To właśnie o ten klip najczęściej prosili widzowie niemieckiej stacji muzycznej Viva 2.

Dziś The 69 Eyes cieszy się już takim uznaniem, że bardzo ciężko jest dostać się na ich koncerty. Największy fiński magazyn muzyczny Soundi w swoim corocznym plebiscycie, właśnie The 69 Eyes przyznał palmę pierwszeństwa w kategoriach: Najlepszy fiński zespół, Najlepszy album i Najlepsza piosenka. Co ciekawe - za najlepszy utwór uznano "Brandon Lee", a na drugim miejscu znalazł się również utwór The 69 Eyes "Gothic Girl", zostawiając w tyle wszystkie inne zespoły. Zresztą o The 69 Eyes rozpisywały się także niemieckie magazyny Orkus i Zillo. To właśnie dzięki popularności zespołu w Niemczech, udało im się zyskać popularność także w innych krajach Europy.

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły